Głos oddany na nikogo

„TP” 40 / 2015
Czyta się kilka minut

Piszę w związku z opublikowanym przez redakcję listem Maćka Bogusza – przyszłorocznego maturzysty – jako ojciec świeżo upieczonego studenta. Młody czytelnik napisał, że on i jego rówieśnicy nie widzą partii, na którą mogą głosować. Panie Maćku, ja dobiegam pięćdziesiątki i mam dokładnie to, co Pan! To nie jest atrybut ani domena młodych ludzi. Mój rozbrat z wyborami został zapoczątkowany zrobieniem ze mnie wariata, ale to nie jest kwestia mojego obrażania się, jak wielu mądrzejszych ode mnie twierdzi – ja po prostu nie znoszę hipokryzji! Myślę, że tutaj jestem w stanie głębokiej kompatybilności z ludźmi młodymi, na przykład ze znakomitą większością moich studentów, którzy nigdy nie byli i nie planują być gośćmi lokali wyborczych.

Chciałbym napisać: trzymajmy się! Ale przecież to bzdura, gdyż my w ten sposób skazujemy się na totalny niebyt. Mam ciągłe wyrzuty sumienia i gdzie tylko mogę, staram się zwrócić uwagę na ewidentną tandetność naszej ordynacji wyborczej. Ja się domagam, żeby mój głos, pusty głos, oddany w czasie wyborów nie był traktowany jak głos nieważny. Domagam się, by był traktowany jako głos oddany na n i k o g o. Wtedy nikt nie mógłby mi powiedzieć, że nie spełniam obywatelskiego obowiązku, a partia X nie mogłaby się szczycić swoimi procentami aż tak bardzo, żaden prezydent nie mógłby powiedzieć, że dostał głosy ponad 50 proc. wyborców.

Różnica między nami jest chyba jeszcze taka, że Pan być może ma jeszcze jakąś nadzieję, a ja już nie. W 1989 r. miałem 22 lata, byłem w środku studiów, pamiętam, jak idąc ulicą z wianuszkiem zdobytego papieru toaletowego na szyi, miałem głowę pełną nadziei, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...”. Bardzo dziękuję za Pana list! Czytając go, czułem łzy napływające do oczu, ale wiem, że choćbym dokonał samospalenia, niczego nie zmieniłoby to w naszej klasie politycznej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015