Gdzie rozpacz zabija nadzieję

Chcę podziękować za ten dekret. Pierwszy pogrzeb, który prowadziłem - przed 44 laty - był pogrzebem samobójcy. To był mój szkolny bliski kolega. Ostatnie klasy robiliśmy w innych szkołach, kilka lat go nie widziałem. Wstąpiłem do zakonu, a on... no tak, nasze drogi mogły się wydawać krańcowo różne.
Czyta się kilka minut

Nie szukałem go, on mnie też nie szukał. Potem przyszedł jego ojciec i poprosił, żebym poprowadził pogrzeb. Powiedział, chyba tylko mnie, jaka to była śmierć. Czuł się winny. Może miał rację... Widziałem w życiu zrozpaczonych ludzi, ale tak straszliwej, bezradnej rozpaczy nie widziałem nigdy. Z kieszeni wyjął gruby zwitek banknotów, które mi wciskał. Mamrotał, tłumiąc szloch: “żeby tam było mu dobrze". Tłumaczyłem, że pieniądze nic tu nie mają do rzeczy i poprosiłem, żeby się ze mną pomodlił. W ciągu następnych 44 lat chowałem też innych ludzi, którzy sami zadali sobie śmierć. Niektórych znałem. I zawsze to oniemiałe zdumienie i bezradność wobec tego, co nieodwracalne...

To, co napisał Ksiądz Arcybiskup, może się wydawać oczywiste. Bo gdzież jest miejsce księdza i modlącego się Kościoła, jeśli nie tam, gdzie rozpacz zabija nadzieję? Jeśli nie tam, gdzie słowa na nic się nie zdają, bo nie ma właściwych słów? Jak można tego nie rozumieć? Widocznie można, skoro stare (obowiązujące 44 lata temu) kanoniczne przepisy były dla zrozpaczonych okrutne, a nowe Arcybiskup musi dziś jakby od nowa promulgować i wyjaśniać. Tak, chcę podziękować za ten dekret.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2004