Reklama

Putin: co się mogło stać

Putin: co się mogło stać

13.03.2015
Czyta się kilka minut
Poszukiwania prezydenta Putina trwają od dwóch dni. Złote usta jego rzecznika wydają mgliste komunikaty, co jeszcze dolewa oliwy do ognia.
Helikopter nad Moskwą
Helikopter nad Moskwą YouTube
M

Mnożą się pogłoski, słuchy i teorie spiskowe o poważnej chorobie, może nawet zgonie, a może spisku niewiernych twardogłowych generałów, którzy obalili Putina, by rozpętać wojnę. Doniesienia o spiskach szczególnie przypadają do gustu spragnionej sensacji publiczności. Rosyjską łódką buja na całego, nie ma się więc co dziwić, że ziarna nawet najbardziej nieprawdopodobnych domysłów padają na podatny grunt i jeszcze bardziej rozgrzewają atmosferę.

W warunkach zatkania kanałów komunikacji społecznej powraca stary sowiecki nawyk wnioskowania o układzie sił na Kremlu z tego, kto koło kogo stał na mauzoleum Lenina podczas odświętnych defilad. Nikt więc nie bierze na serio opowieści prezydenckiego rzecznika (np. o tym, że Putin jest zdrowy i tak silny, że może złamać rękę przy shake hand), tylko stara się odczytać sygnały pośrednie, świadczące o tym, że Kreml prawdy nie mówi, ukrywa stan faktyczny. Przecież od dawna nikt na dobrą sprawę nie wie, jak działa Kreml, co tam się dzieje, jak zapadają najważniejsze decyzje w państwie, wszystko odbywa się za kulisami, zgodnie z prawidłami operacji specjalnych. Niemniej od kilku dni kancelaria prezydenta rzeczywiście bawi się w podchody, myli ślady, unika odpowiedzi wprost, dodatkowo rozpalając umysły i domysły. Dlaczego? Ano właśnie.

Może rzeczywiście coś się stało, coś nieoczekiwanego, na co służby prasowe głowy państwa nie były przygotowane, nie ma więc od nich wiarygodnych wyjaśnień. Co to mogło być? Na przykład nagłe pogorszenie się stanu zdrowia szefa. To jedna z wielu hipotez, nic więcej. Media społecznościowe szaleją, podpowiadają, że jedna pani drugiej pani przekazała z pierwszej ręki, że Putin (a) ma raka, (b) przeszedł kolejny wylew, (c) zrobił sobie za mocny lifting i teraz czeka, aż mu siniaki zejdą, (d) został wyeliminowany przez którąś z rywalizujących grup wpływu, (e) sam spiskuje przeciwko tym, którzy wobec niego spiskują i wystawia ich na próbę.

Żadna z tych wieści nie znajduje oficjalnego potwierdzenia i nie należy się spodziewać, że je znajdzie. Jedynym sposobem uspokojenia publiczności będzie osobiste i niepodważalne pojawienie się Putina. Publiczność może się po tym „objawieniu” i uspokoi, ale sytuacja na pewno nie. Bo Rosja „po Krymie” weszła w strefę intensywnych turbulencji.

Kiedy w sierpniu 1991 roku nastąpił pucz Janajewa, Gorbaczowa uwięziono w Foros, a na ulice Moskwy wyjechały czołgi, telewizja nic początkowo o tym nie mówiła, tylko nadawała „Jezioro łabędzie”. Dziś jezioro jest niespokojne, na jego wodach rządzi czarny łabędź.

Tekst pochodzi z "Tygodnikowego" blogu Anny Łabuszewskiej pt. "17 mgnień Rosji"

Zobacz także:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Od 1992 r. związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i wcale mnie to nie dziwi.

zarówno Putin jak i Rosja. Odnosi się wrażenie, ze Rosja to istotnie szczęśliwa wyspa na ogromnie wielkim, niespokojnym oceanie. Wystarczy jednakże tylko zawitać do jej wybrzeży, malowniczych portów i od razu wschodzi słońce. Co tam wschodzi! ono niezachodzące jest
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]