Gawrony

Poszłam wczoraj na spacer wzdłuż wału nad Odrą i zadziwiły mnie gawrony. Jakby zleciały się ze wszystkich najdalszych stron na jakiś nadzwyczajny wiec. Podzieliły się na niewielkie, ale gęste stada; jedne obsiadły poszczególne drzewa, inne podskakiwały i srożyły się na łące, jeszcze inne polatywały nisko nad ziemią.
Czyta się kilka minut

Wszystko w niesamowitej wrzawie, w krakaniu, w zawodzeniu i poświstach, w namiętnej, ptasiej kłótni, w zajadłej rozróbie. Był pierwszy tydzień lutego, temperatura 10 stopni powyżej zera, na wszystkich krzakach małe, zielone pączki. Wszystko trochę niesamowite. Ale najdziwniejsza ta ptasia awantura, te ptasie wyzwiska, obelgi, groźby, oskarżenia. Zupełnie jak my - pomyślałam - zupełnie jak my...

Starzy ludzie

Starzy ludzie spotykają się nieraz, żeby sobie powiedzieć o swoim lęku. O nie, nie mówią tego wprost, bo nie wiedzą, jak to zrobić i dlaczego człowiek czuje się tak, jakby był okiem, do którego coś wpadło i uwiera przy każdym poruszeniu powieką. I że nie znają odpowiedzi na pytanie: jaki ten świat będzie beze mnie, jaki ja będę bez tego świata? I że może to nie jest takie straszne, skoro musi spotkać wszystkich bez wyjątku?

Potem uśmiechają się do siebie i rozchodzą trochę pokrzepieni, że sobie o tym powiedzieli - nie powiedzieli.

Język

Język byłego pana premiera to swoiste curiosum. Chociaż służy głównie do piętnowania i krytykowania osób mu niemiłych i zjawisk dlań niekorzystnych, nie ma w nim brzydkich słów, wulgaryzmów, niespodzianek ani dowcipu. Są w nim za to całe misterne konstrukcje nieżyczliwości i piętrowe budowle obrażania. Jednym z najczęściej używanych słów jest Polska, używana również w formie przymiotnikowej (polski, antypolski, niepolski). Z tą Polską były pan premier często się utożsamia, nie bacząc na to, że jest to słowo rodzaju żeńskiego. Drugim ulubionym słowem jest honor, występujący w zbitce z dymisją. Chodzi o to, że różne osoby mają jedyną szansę uratowania honoru, składając dymisję.

Odbiór tego języka ewoluował - mówię to na podstawie wielu rozmów ze znajomymi i własnych obserwacji. Z początku szokował i trochę przerażał, potem głównie irytował. Teraz najczęściej śmieszy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2008