Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Formuła ocalenia

Formuła ocalenia

10.10.2016
Czyta się kilka minut
„Mam na imię Marytė” – to nie tylko tytuł książki. To również zdanie-wyznanie, które w książce Alvydasa Šlepikasa ma moc ocalania życia, choć bywa też śmiercionośne.
T

Tej elementarnej frazy uczy się, w obcym, litewskim języku mała Renata. Dziewczynka pochodzenia niemieckiego żyje, a właściwie próbuje przetrwać, w powojennych Prusach, gdzie osoby jej narodowości traktowane są przez radzieckich żołnierzy jak zwierzęta. „Podchodzą bliżej, ale wiedzą, że trzeba czekać na rozkaz, na pozwolenie. Każdy bowiem dostanie tyle, ile zdoła wyszarpać”. Jest zima, rodzina Renaty i inni Niemcy są głodni i coraz bardziej zobojętniali na wszechobecne trupy. Mała dziewczynka już nie boi się śmierci, nie przerażają jej zamarznięte ciała. Lęka się jedynie ciemności, bo przecież wciąż jest dzieckiem. Musi nauczyć się zdania, które przynajmniej na chwilę zamaskuje jej niemieckie pochodzenie – tak radzi jej przed śmiercią matka, tak mówi jej też litewska para, która chce zaopiekować się dziewczynką. Nowe imię i sposób przedstawienia się zyskują w tej opowieści najwyższą wartość. Dobrze wypowiedziane mogą przedłużyć życie, zamaskować inność dziecka i ocalić przed przemocą, która jest karą za inność. Jednak dla bliskich Renata-Marytė oznacza nieszczęście – jest omenem przynoszącym śmierć. „Mówiłam jej, że nie wolno ciebie brać, mówiłam, że ty śmierć jesteś” – słyszy mała Niemka, która pragnie tylko nazywać się Marytė.
W posłowiu do książki autor wskazuje, że to książka inspirowana prawdziwymi losami niemieckich dzieci, które po wojnie szukały schronienia na Litwie. Na niespełna 200 stronach Šlepikas rozwija niezwykle przejmującą historię „wilczych dzieci”. Bardzo ascetyczny, surowy język, „filmowość” obrazów (historia początkowo, jak opowiada autor, miała być pokazana jako film) zbierających odłamki historii, którą przechowała pamięć. W tej pamięci są trupy, groby, ruiny, wilki zjadające ludzkie mięso i przerażająco puste dziecięce oczy. Każde zdanie przeszywa niczym ostrze, trafiając tak, że lektura staje się doświadczeniem boleśnie cielesnym. Śmierć i przemoc są tutaj niezbywalnym elementem tej „napadniętej, zgwałconej i zabitej rzeczywistości”, to rzeczy powszednie, obojętne, pozbawione jakiejkolwiek metafizycznej sankcji. A przez tę powszedniość tym bardziej dotykające, tak samo jak dotykające po lekturze staje się tytułowe zdanie. „Mam na imię Marytė” to fraza, która wciska się w oczy i długo nie daje się usunąć, niczym ostry odłamek historii. ©

Alvydas Šlepikas „Mam na imię Marytė”, przeł. Paulina Ciucka Kolegium Europy Wschodniej Wrocław-Wojnowice 2015

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]