Fińskie technologie

Czyta się kilka minut

Na początku była Nokia...

Jeden ze szwedzkich żartów mówi o dwóch akcesoriach, które bezspornie wskazują na to, że mamy do czynienia z Finem. To gumiaki i najnowszy model telefonu komórkowego. Wielu Szwedów nie zdaje sobie jednak sprawy, że za oba przedmioty odpowiedzialna jest jedna firma - Nokia. Tylko o jej telefonach Finowie mówią kannyka, co można przetłumaczyć jako „przedłużenie dłoni”.

Nokia Mobile Phones to niemal monopolista - w 2001 r. na nieco ponad 165 mln wyprodukowanych telefonów na świecie 41 mln stanowiły te z logo Nokii. Od trzech lat fiński gigant zajmuje pierwsze miejsce w rankingu firm najbardziej zasługujących na zaufanie magazynu „Reader's Digest”. Według szacunków kanadyjskiej agencji Interbrand Nokia to najcenniejsza marka europejska, warta ponad 38 mld dolarów. Lojalność klientów? Nokia legitymuje się niespotykanym, 75-procentowym wskaźnikiem przywiązania do marki. Dwa lata temu, kiedy wartość fińskiego eksportu produktów zaawansowanych technologicznie przekroczyła wartość całego eksportu z roku 1990, Nokia odpowiadała za jedną piątą tej wartości. Dziś wytwarza 5 proc. fińskiego PKB.

Nazwa firmy pochodzi od małego miasteczka w okolicach Tampere w południowo-zachodniej Finlandii - to tu w 1865 r. inżynier górnictwa Frederik Idestam zaczyna wytwarzać papier. Przez najbliższe stulecie Nokia produkuje też gumiaki, kable, podzespoły do maszyn, płaszcze, wycieraczki, piłki. Przełom następuje w latach 60. XX w.: powstaje dział elektroniczny, nacisk zostaje położony na prace badawcze i wykorzystywanie najnowszych technologii. Od momentu wyprodukowania pierwszego telefonu przenośnego w 1984 r. znaczenie Nokii rośnie prawie tak błyskawicznie, jak zmniejszają się rozmiary jej telefonów.

Dziś „fińskość” Nokii to jednak fikcja - ponad 90 proc. akcji posiadają zagraniczni inwestorzy, a oficjalnym językiem korporacji jest angielski. W ostatnim czasie po Helsinkach krążą pogłoski, że koncern wywiera silną presję na rząd - domaga się złagodzenia polityki fiskalnej i grozi przeniesieniem produkcji i siedziby do innego kraju. Czy Nokia pozostanie symbolem fińskiego sukcesu gospodarczego?

...a potem pojawił się IRC i Linux

Internet Relay Chat, w skrócie IRC, narodził się latem 1988 r. w głowie Jarkko Oikarinena - administratora jednego z uniwersyteckich serwerów. Dziś chyba żadna usługa w internecie nie wzbudza tylu emocji. IRC to system, który pozwala prowadzić prywatne, niewidoczne dla innych rozmowy z dowolnym - spośród aktywnych w danej chwili - użytkownikiem internetu albo z dowolną liczbą osób jednocześnie. Rozmowy odbywają się o wiele szybciej niż w czat-roomach portali internetowych - niemalże w czasie rzeczywistym. Rozmówcy identyfikują się za pomocą pseudonimów, zwanych z angielska nickami.

Trzy lata po tym, jak Oikarinen umożliwił internautom rozmawianie w sieci, Linus Benedict Torvalds rozpoczyna na uniwersytecie w Helsinkach prace nad alternatywnym komputerowym systemem operacyjnym. Linux był systemem wielozadaniowym na tym polegała jego przewaga nad MS-DOS oraz MS-WINDOWS. W 1991 r. powstaje pierwsza wersja systemu z numerem 0.01, zaś jefo oficjalna premiera następuje trzy lata później, kiedy Linux posiada już ponad 100 tys. użytkowników. Później system będzie ciągle udoskonalany, a liczba jego użytkowników w 1999 r. przekroczy 10 milionów. Do rosnącej popularności Linuxa (z tego programu korzysta zresztą i „Tygodnik Powszechny”) przyczynia się fakt, iż system, jak i większość kompatybilnych z nim programów, jest darmowy. Sam Torvalds mieszka w USA, gdzie pracuje dla firmy Transmeta ciesząc się sławą człowieka, którego dzieło podważyło monopol Microsoftu w dziedzinie systemów operacyjnych.

TOMASZ TURA

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2003