Europejski szlak Pawła

W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął przed nim i błagał go: przepraw się do Macedonii i pomóż nam. Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię. Dz 16, 9n
Czyta się kilka minut

Gdyby św. Paweł zbagatelizował prośbę Macedończyka i nie zdecydował się na przybycie do Europy, jakże inaczej mogłaby wyglądać obecność chrześcijaństwa w kulturze naszego kontynentu. Zapewne nie czytalibyśmy w kościołach skierowanego do Koryntian Hymnu o miłości ani też nie snulibyśmy refleksji o wzajemnym oddziaływaniu grzechu i łaski, tak wnikliwie opisanym w Liście do Rzymian.

Gdyby Europę uznał Apostoł za zgniły Zachód i ograniczył swą apostolską uwagę do terenów między Jerozolimą, Antiochią i Efezem, na trasie jego apostolskich podróży nie znalazłby się ani ateński Areopag, ani Malta. Listy do Filipian czy Tesaloniczan mógłby wtedy pisać tylko jako do nieznanych mieszkańców egzotycznego świata; tłumacząc odbiorcom, że jeśli mają problem - mogą zgłosić się do Jerozolimy.

Zapewne Apostoł Narodów mógłby znaleźć jakiegoś elokwentnego doradcę, który wykazałby, iż Rzym - jako stolica upadającego imperium - jest tak zepsuty, że szkoda apostolskiego trudu. Mieszkanki Koryntu są z kolei zepsute w inny sposób; naiwnością byłoby jednak oczekiwać, że ich ulubionym zajęciem stanie się lektura hymnów o miłości.

Może dlatego właśnie przywołujemy w tym roku duchowe dziedzictwo Apostoła, by podkreślić, iż nasza wierność Chrystusowi wymaga odważnych decyzji; zarówno wtedy, gdy należy się wsłuchiwać w natchnienia przekazywane podczas snu, jak i wówczas, gdy trzeba nieść Ewangelię współczesnym sceptykom z areopagów. Św. Paweł straszący Atenami i Rzymem zapewne znalazłby dziś liczne grono entuzjastów przekonanych o szkodliwości wyjazdów poza teren Tarsu. W ich argumentach nie tylko Europa wyglądałaby podejrzanie, lecz również niewskazane byłyby podróże do Damaszku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2008