Reklama

Dzban Pandory, potok erudycji

Dzban Pandory, potok erudycji

11.05.2010
Czyta się kilka minut
Fascynujące są koleje losu Pandory i jej naczynia, którego zawartość pozostaje przedmiotem dyskusji. Studium Panofskych ukazuje, jak bogatą wiedzę może przynieść prześledzenie historii jednego motywu.
W

Wiemy, jak powstaje i rozwija się plotka. Cóż dopiero w przypadku wielkich mitów, które opowiadano sobie na przestrzeni tysiącleci. "Puszka Pandory" Dory i Erwina Panofskych to studium poświęcone przemianom znaczenia jednego z najbardziej znanych greckich mitów. Autorzy ukazali twórczą aktywność ludzkiej wyobraźni, która nie ustała po wyczerpaniu się pogańskiej kultury. Szczególnie nośne symbole bywały rozmaicie interpretowane, opaczne odczytanie czy kleks w manuskrypcie odwracały niekiedy ich interpretację. Jednak "praca mitu" działa inaczej niż głuchy telefon; nie jest przypadkowa, wyraża głębokie ludzkie potrzeby i pragnienia.

W potocznym języku "puszka Pandory" oznacza źródło niekończących się kłopotów i nieszczęść. Znany jest mit będący źródłem tego idiomu: o Pandorze, zesłanej na ziemię przez bogów cudnej dziewczynie, której każdy z olimpijczyków coś ofiarował (stąd jej imię, które po grecku znaczy "wszechobdarowana"). Prometeusz ostrzegał przed Pandorą swojego brata Epimeteusza ("wsteczmyślącego"), ten jednak pozwolił, aby ciekawska kobieta otworzyła dzban, z którego wydostały się wszelkie zło, plagi i choroby. Tylko nadzieja, przytrzaśnięta pokrywą, została na dnie.

Ale zaraz, zaraz. Niektórzy słyszeli, że Pandorę ulepił Prometeusz z wody i ziemi, a za pomocą skradzionego ognia tchnął w nią życie. Wedle innych życie podarowała Pandorze Atena. Jeszcze inni twierdzą, że zrobił ją na prośbę Zeusa Hefajstos. Hezjod (główne źródło mitu) mówi o plagach, które wychynęły z naczynia, ale osiadły w Syrii grecki bajkopisarz Babrios (I/II w. n.e.) uważał, że było ono pełne dobra. Ilustracją tej zwierciadlanej wersji mitu jest szesnastowieczny sztych Giulia Bonasonego, na którym brodaty mężczyzna uchyla pokrywę masywnego dzbana, pozwalając ulecieć cnotom, na dnie pozostawiając tylko nadzieję. Nie pojawia się tu żadna aluzja do samej Pandory, ale męska postać zostaje zinterpretowana jako Epimeteusz (więc to jednak mężczyzna jest wszystkiemu winien?). Poza tym o jakiej "puszce" Pandory mówimy? Przecież nie o metalowej, w której dziś przechowujemy herbatę albo konserwy? Także nie o "pudełku" czy innym pojemniku, jaki przywołuje na myśl angielskie słowo box, pojawiające się w tytule książki Panofskych.

Błyskotliwe studium Panofskych tropi kolejne wcielenia Pandory oraz jej "puszki". W recenzji sprzed lat Ernst Gombrich wyraził rozczarowanie brakiem arcydzieł wśród zamieszczonych reprodukcji. Istotnie, są to dzieła często nie z pierwszej ligi. Książka należy bowiem raczej do królestwa idei aniżeli estetyki. Mamy do czynienia z godnym wielkiej humanistycznej szkoły erudycyjnym popisem. Choć sam tekst to w zasadzie większy esej, towarzyszą mu obszerne przypisy oraz ich "drugie piętro", czyli apendyks. Można tu znaleźć nie tylko wskazówki bibliograficzne, ale także rozszerzenia tematu, liczne dygresje (np. informację o częstotliwości występowania imienia Pandora w książce telefonicznej Manhattanu) i wielojęzyczne cytaty. To świadectwo wszystkożernej ciekawości i dociekliwości autorów, którzy wciąż znajdowali nowe wątki, sprawdzali, uzupełniali i pogłębiali. Od czytelnika lektura ta wymaga wielkiego, wręcz nieosiągalnego dziś humanistycznego wykształcenia. Radziłabym zaglądać do przypisów oddzielnie, nie odrywając się od zwięzłego i fascynującego tekstu głównego.

Okazuje się, że w "Pracach i dniach" Hezjoda naczyniem przypisywanym Pandorze jest píthos (po łacinie dolium) - ogromny dzban przeznaczony do przechowywania zapasów takich jak ziarno, oliwa czy wino. Za wprowadzenie poręcznej "puszki" odpowiedzialność ponosi Erazm z Rotterdamu, który Pandorę i jej podróż na ziemię skojarzył z Psyche. Tę ostatnią Wenus wysłała do Hadesu, aby w pyxis (puzderku, "puszce") przyniosła nieco urody Persefony. W drodze powrotnej Psyche (i tu mamy podobieństwo z Pandorą) nie mogła oprzeć się pokusie i otworzyła naczynie. Tylko interwencja Kupidyna uratowała ją z odurzenia oparami z naczynia. Ciekawość, która każe kobiecie ulec pokusie, wywołuje oczywiste skojarzenie. Już Ojcom Kościoła, którzy za pomocą antycznego odwołania starali się udowodnić doktrynę grzechu pierworodnego, nasunęła się analogia między Pandorą a Ewą.

Po zmieszanych z innymi postaciami mitologicznymi "pseudo-Pandorach", w renesansie powróciła Pandora we własnej osobie. Wedle Panofskych pojawiała się na dwa sposoby. Tam, gdzie sztuka podporządkowana była uczoności, Pandora odrywała się od swego autentycznego atrybutu potężnego dzbana i zajmowano się samą jej postacią. Natomiast tam, gdzie sztuka zachowała większą autonomię, rozwijano wątek Pandory charakteryzowanej przez błędny atrybut, czyli "puszkę".

Jako przykład pierwszego sposobu Panofscy przytaczają wątek poruszony przez Andreę Alciatiego w jego bardzo popularnych emblematach. Pojawia się tu wyraźnie nawiązujący do mitu Pandory wiersz o nadziei, siedzącej samotnie na dnie beczki, z której wyleciało zło. Towarzyszy jej "kruk, wiernie oddany przepowiadaczom prawdy. / Jeśli nie może powiedzieć: »Wszystko jest dziś dobrze«, mówi: »Jutro będzie dobrze«". Ze swoim "kra, kra", zinterpretowanym jako "jutro, jutro", kruk, skądinąd zwiastun śmierci, stał się więc symbolem nadziei.

Z kolei na przykładzie rysunku Rosso Fiorentina autorzy pokazują związek Pandory z Niewiedzą.

Rysunek przedstawia Pandorę uchylającą wieczko zgrabnego naczynia, z którego wydobywają się nie tyle plagi i choroby, co przywary, w tradycji chrześcijańskiej przedstawiane jako siedem grzechów głównych. Był to zapewne szkic do fresku Rossa w Fontainebleau, opatrywanego zwykle tytułem "Ignorance chassé", choć, jak zauważają Panofscy, bardziej adekwatny byłby tytuł "Franciszek I triumfujący nad Niewiedzą i Zaślepieniem". W tym przedstawieniu, podobnie jak w "Przepędzeniu grzechów" Andrei Mantegni z Luwru, Niewiedza to ślepa, tłusta, androgyniczna postać w koronie, która daje wyraz niechrześcijańskiej w gruncie rzeczy idei, że ignorancja jest gorsza od zła. Na sztychu według fresku Rossa widzimy Franciszka I, który bohatersko opierając się zrodzonym z niewiedzy grzechom, triumfalnie przekracza bramy Jowisza. Motyw tych bram, flankowanych wazami z inskrypcjami Boni oraz Mali, zaczerpnięty został z "Iliady" (XIV, 531), gdzie niejako podwojony zostaje motyw píthos - pod tronem olimpijskiego boga mieszczą się dwa naczynia, jedno zawierające dobro, drugie zaś zło.

Kolejne wcielenie Pandory to kalon kakón - "piękne zło", termin ukuty przez Hezjoda. Najbardziej zachwycająca, a zarazem przeklęta Pandora w połowie XVI wieku we francuskim humanizmie była porównywana czy wręcz utożsamiana z wielkim miastem, Rzymem lub Paryżem. Jednocześnie jednak francuscy, a po nich angielscy i holenderscy humaniści nie zapomnieli, że Pandora jest "wszechobdarowaną"; stąd wzięło się jednoznacznie pozytywne jej przedstawienie. Z Pandorą porównywano nawet najpotężniejsze władczynie, jak Krystynę Szwedzką czy Elżbietę I, do której Spencer zwrócił się jako do "prawdziwej Pandory wszelkich łask niebieskich".

Fascynujące są koleje losu Pandory i jej naczynia, którego natura i zawartość pozostają przedmiotem dyskusji. Studium Panofskych to także przykład pracy nad jednym motywem: ukazuje, jak bogatą wiedzę może przynieść prześledzenie jego historii, przemian oraz plastycznych i literackich realizacji.

Pracy tej nie ma końca, wciąż natrafia się na nowe wątki, zapomniane wiersze i ryciny. Na koniec warto wspomnieć o omawianej przez Panofskych sztuce Goethego "Pandora" (1807), której tytułowa bohaterka opuściła ukochanego po okresie największego szczęścia, pozostawiając poczucie głębokiej straty. Ponoć sztukę zainspirowała prawdziwie wielka miłość poety do młodziutkiej Ulrike von Levetzow.

Należy się cieszyć, że po ponad półwieczu od pierwszego wydania otrzymujemy przekład tej klasycznej książki. Przekład tak bogatego i trudnego tekstu z pewnością nie jest łatwym zadaniem; rażą jednak liczne literówki oraz niezgrabne wyrażenia. Czy nie można by usunąć chwastu "dokładnie" ze zdania "dokładnie z tego właśnie względu"? Postać zaś Pandory może zostać przedstawiona raczej w pozytywnym świetle, nie zaś "oświetleniu".

Erwin Panofsky, Dora Panofsky, Puszka Pandory. Metamorfozy znaczenia symbolu mitycznego Przeł. Robert Reszke, Warszawa 2010, Wydawnictwo KR.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]