Reklama

Ładowanie...

Dwa światy

Dwa światy

09.10.2017
Czyta się kilka minut
S

Spisanie historii własnej rodziny to zadanie trudne i niewdzięczne, ale czasem konieczne. Zwłaszcza jeżeli to jedyny sposób, aby ocalić pamięć po ludziach, których próbowano wymazać z historii. W „Fałszerzach pieprzu” Monika Sznajderman próbuje zrekonstruować losy swoich przodków z obu stron, lecz to nie dlatego książka nieuchronnie rozpada się na dwie części.

Pierwsza z nich opisuje rodzinę ojca – przedstawicieli żydowskiego mieszczaństwa z Radomia, po których zostały tylko wspomnienia i zbiór fotografii. Prawie wszyscy zginęli w czasie wojny, pozostawiając ojca autorki z niemożliwym do udźwignięcia brzemieniem pamięci. Dlatego też każdy element w tym boleśnie niekompletnym archiwum, które pokazuje nam Sznajderman, naznaczony jest widmem Zagłady. Nawet najbanalniejsze przedwojenne zdjęcia, na których uśmiechnięci ludzie oddają się beztroskim przyjemnościom, nie dają się dziś zobaczyć inaczej niż przez pryzmat nadchodzącej katastrofy. Ale z fotografii zniknęli nie tylko ludzie, lecz cały świat, w którym żyli. Sznajderman w poszukiwaniu śladów po swoich przodkach chodzi ulicami Radomia (przed wojną zamieszkany prawie w jednej trzeciej przez Żydów) oraz okolicznych miejscowościach, ale nie potrafi znaleźć choćby jednego miejsca, które zachowałoby pamięć po swoich dawnych mieszkańcach. Zagłada dotknęła nie tylko ludzi, ale również przestrzeń – zarówno tę fizyczną, jak i symboliczną.

Druga część poświęcona jest stronie matki. Obie rodziny oddzielała przepaść wypełniona mieszanką niechęci i ignorancji. Sznajderman zastanawia się, jak to możliwe, że na jednym terytorium żyły dwie nacje, który nie miały (i nie chciały mieć) ze sobą nic wspólnego. Tej przepaści nie udało się zasypać nawet w obliczu największego cierpienia (stryj autorki był przez pewien czas członkiem antysemickiego Stronnictwa Narodowego). Co gorsza, po wojnie momentalnie zapomniano o tym, co przez wieki było codziennością. Tak jakby prawie tysiąc lat wspólnej historii nigdy nie miało miejsca.

„Fałszerze pieprzu” to nie tylko kronika skomplikowanych splotów dwóch zupełnie różnych rodzin, ale przede wszystkim próba rozliczenia się z krzywd wyrządzonych przez obojętność, która była najpowszechniejszą z polskich postaw w obliczu Holokaustu (choć tak lubimy myśleć, że było inaczej). Sznajderman, dopuszczając nas do intymnych i często wstydliwych historii własnej rodziny, pokazuje, że nie są to „prywatne sprawy”, tylko nasze wspólne, bolesne dziedzictwo, z którym najwyższa pora się zmierzyć. ©

Monika Sznajderman FAŁSZERZE PIEPRZU. HISTORIA RODZINNA, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]