Dwa listy, dwa skandale

Abp Stanisław Gądecki opublikował w sobotę list pasterski, w którym przeprasza wiernych za zgorszenie, jakiego dopuścił się jego poprzednik, abp Juliusz Paetz.
Czyta się kilka minut
Grób abp Juliusza Paetza na poznańskiej Starołęce, po uroczystościach pogrzebowych, 18 listopada 2019 r. / Fot. Piotr Molęcki / East News

Na te słowa czekaliśmy – zwłaszcza osoby pokrzywdzone – 17 lat. Abp Paetz nigdy się na nie nie zdobył. Dwa tygodnie po jego śmierci padły z ust następcy. Czemu tak późno?

Abp Gądecki wyjaśnia, że Watykan, który w 2002 r. badał zarzuty wobec abp. Paetza, nie upublicznił wyników dochodzenia. Dodaje, że procedury postępowania przeciwko biskupom papież ogłosił dopiero w maju tego roku. Wcześniej – warto przypomnieć, choć abp Gądecki o tym nie pisze – sprawy takie utrzymywane były w tajemnicy, trudne było samo złożenie skargi na biskupa. Jana Pawła II o sprawie Paetza udało się poinformować po dwóch latach prób, dzięki pomocy Wandy Półtawskiej, przyjaciółki papieża. Byłego metropolitę Watykan potraktował łagodnie – gdy Paetz podał się do dymisji, zabroniono mu głoszenia kazań i przewodniczenia uroczystościom, pozwolono pozostać w Poznaniu. Dopiero w 2013 r. karę rozszerzono o zakaz uczestniczenia w publicznych nabożeństwach.

W podobnej sprawie trzy dni wcześniej list do wiernych wystosował bp Mark Brennan z diecezji Wheeling-Charleston (USA). Także jego poprzednik, bp Michael Bransfield, molestował kleryków, a w dodatku marnotrawił kościelne fundusze. W lipcu został odwołany. Watykan zakazał mu uczestnictwa w publicznych uroczystościach i mieszkania na terenie diecezji. Ale nowy ordynariusz poszedł dalej – poinformował wiernych, że pozbawia Bransfielda biskupiej emerytury i przysługującego mu ubezpieczenia, odmawia prawa do pochówku w grobowcu biskupów, nakazuje przeprosić skrzywdzone osoby i wszystkich wiernych, oddać służbowy samochód, a do diecezjalnej kasy zwrócić 736 tys. dolarów wydanych na prywatne cele.

Listy biskupów Brennana i Gądeckiego pokazują, jak długą drogę przeszedł Kościół powszechny w ciągu ostatnich 20 lat. A także – jak długą ten polski musi jeszcze przejść. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2019