Reklama

Dwa listy, dwa skandale

Dwa listy, dwa skandale

02.12.2019
Czyta się kilka minut
Abp Stanisław Gądecki opublikował w sobotę list pasterski, w którym przeprasza wiernych za zgorszenie, jakiego dopuścił się jego poprzednik, abp Juliusz Paetz.
Grób abp Juliusza Paetza na poznańskiej Starołęce, po uroczystościach pogrzebowych, 18 listopada 2019 r. / Fot. Piotr Molęcki / East News
N

Na te słowa czekaliśmy – zwłaszcza osoby pokrzywdzone – 17 lat. Abp Paetz nigdy się na nie nie zdobył. Dwa tygodnie po jego śmierci padły z ust następcy. Czemu tak późno?

Abp Gądecki wyjaśnia, że Watykan, który w 2002 r. badał zarzuty wobec abp. Paetza, nie upublicznił wyników dochodzenia. Dodaje, że procedury postępowania przeciwko biskupom papież ogłosił dopiero w maju tego roku. Wcześniej – warto przypomnieć, choć abp Gądecki o tym nie pisze – sprawy takie utrzymywane były w tajemnicy, trudne było samo złożenie skargi na biskupa. Jana Pawła II o sprawie Paetza udało się poinformować po dwóch latach prób, dzięki pomocy Wandy Półtawskiej, przyjaciółki papieża. Byłego metropolitę Watykan potraktował łagodnie – gdy Paetz podał się do dymisji, zabroniono mu głoszenia kazań i przewodniczenia uroczystościom, pozwolono pozostać w Poznaniu. Dopiero w 2013 r. karę rozszerzono o zakaz uczestniczenia w publicznych nabożeństwach.

W podobnej sprawie trzy dni wcześniej list do wiernych wystosował bp Mark Brennan z diecezji Wheeling-Charleston (USA). Także jego poprzednik, bp Michael Bransfield, molestował kleryków, a w dodatku marnotrawił kościelne fundusze. W lipcu został odwołany. Watykan zakazał mu uczestnictwa w publicznych uroczystościach i mieszkania na terenie diecezji. Ale nowy ordynariusz poszedł dalej – poinformował wiernych, że pozbawia Bransfielda biskupiej emerytury i przysługującego mu ubezpieczenia, odmawia prawa do pochówku w grobowcu biskupów, nakazuje przeprosić skrzywdzone osoby i wszystkich wiernych, oddać służbowy samochód, a do diecezjalnej kasy zwrócić 736 tys. dolarów wydanych na prywatne cele.

Listy biskupów Brennana i Gądeckiego pokazują, jak długą drogę przeszedł Kościół powszechny w ciągu ostatnich 20 lat. A także – jak długą ten polski musi jeszcze przejść. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

On teraz przeprasza? Przez lata całe ten człowieczek żył sobie w glorii chwały w pałacyku w centrum Poznania. Ktoś za to płacił, ktoś faceta utrzymywał. Nadal pojawiał się w procesjach. Nawet, moment był, że już zdejmowano z niego klątwę. I gdzie był Gądecki? Gdzie była reszta tego towarzystwa? Przecież niewiele brakowało, żeby go pochowali z największymi honorami.

obłudy i zakłamania

Już się w zasadzie przyzwyczaiłem do codziennego natykania się w informacjach internetowych na jakiegoś zboczonego księdza, nie rusza mnie już to. Być może Paetz pełnił rolę edukatora prawdziwych wartości z jakimi funkcja zawodowego sługi Kościoła się wiąże. Taki kubeł zimnej wody na łeb naszprycowany młodzieńczymi ideałami kleryków. Przecież gdyby na poważnie księża traktowali nauczanie Chrystusa, to po kiego gzyba im ten cały splendor i dobra doczesne, łącznie z przepychem świątyń. Gdzieś się tego myszą młodzi nauczyć, że nie o to idzie, by owieczki były lepsze, lecz by pasterzowi się dobrze działo, koledzy biskupi to rozumieli. Kościoła w USA i u nas nie dzieli żadna przepaść, podobnie kierują się dobrem finansowym instytucji, której służą. Jest jedna różnica, tam za oceanem jest wiele wyspecjalizowanych kancelarii adwokackich, które wycisną ostatni biskupi grosz na zadośćuczynienie. U nas wystarczy lakoniczny list do wiernych i jest ok.

Abp Paetz odpokutował swoje winny za życia. Fakt był gejem i co z tego. Nie rozumiem tego jak człowiek chce zgnoić kogoś za orientacje. Fakt powinien trzymać się celibatu. A nie pochwalam takich zachowań ale jest coś takiego jak miłosierdzie. I ja jestem miłosierny jak pan Bóg. Bo tego oczekuje ode mnie wiara. Nic co ludzkie nie jest mi obce. Nie zamierzam po śmierci pastwić się nad człowiekiem z źle ukształtowaną orientacją. Za życia dostał od życia za to wycisk. I to Bogu zastawiam osą. I proszę go o miłosierdzie dla niego. Zrobił na pewno wiele dobrego, jedyną słabością jego był popęd którym się kierował. I sram jako Piotr na wasze konwenanse. Niech spoczywa w pokoju i niech dobry Bóg ma go w opiece i niech znajdzie dla niego miłosierdzie, bo wszyscy go potrzebujemy. Amen +++
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]