Dotyk życia

Głosków, Rembertów, Kawęczyn. Nie są to tylko nazwy podwarszawskich miejscowości, w których znajdują się domy leczące narkomanów i schroniska dla chorych na AIDS. Kilkanaście lat temu nazwy te kojarzyły się z nietolerancją, ostracyzmem i dyskryminacją współczesnych trędowatych - ludzi dotkniętych wirusem HIV. Dziś niewielu już pamięta, a może nawet nie chce pamiętać, że założyciel tych ośrodków Marek Kotański był częstym przedmiotem drwin, pomówień, a nawet przemocy fizycznej. W społeczeństwie zawsze są tacy, którzy dobrze się mają i przeszkadza im obecność tych, którzy mają się źle: chorych, starych, niepełnosprawnych, żebraków, bezdomnych, słabych i nieprzystosowanych do życia.
Czyta się kilka minut

Tamte odległe wydarzenia przychodzą mi na myśl, gdy czytam o znaku uzdrowienia trędowatego. W interpretacji cudów Jezusa pojęcie znak odgrywa kluczową rolę. Znak wybiega daleko poza interpretację historyczną wydarzenia. Wskazuje na rzeczywistość ponadczasową i przekraczającą bariery interpretacyjne, wyznaczone przez kulturę danego okresu. Zmieniają się przecież czasy, prawa, systemy społeczne i polityczne, ale tendencja do izolowania się od tych, którzy źle się mają, często pozostaje. Marginalizacja cierpiących na nieuleczalne choroby i lęk przed ich obecnością w społeczeństwie manifestują się w wyrafinowanych formach działania służących za kamuflaż. Kamuflażem jest izolacja. Nie ma problemu trądu, gdy trędowatych nie ma wokół nas. Nie ma problemu AIDS, gdy nie widzi się chorych na trąd XXI wieku.

Znak uzdrowienia trędowatego uświadamia najpierw, że dotknięci nieuleczalną chorobą nie są w stanie o własnych siłach przełamać zaklętego kręgu izolacji i wykluczenia. Zawsze potrzebują kogoś, kto nie ucieknie przed nimi. Kto, zamiast stwierdzić nieuleczalność choroby - oczywisty eufemizm na orzeczenie śmierci - nie zawaha się, by dotknąć ich życia. Dotyk jest cudownym zmysłem. To gest wielkiej bliskości i miłości. Stwarza poczucie bezpieczeństwa, wytwarza ciepło w relacjach osób, sprawia, że w człowieka wstępuje jasność i lekkość bytu, a znika ciężar wiszącego nad nim wyroku śmierci. Ewangelia mówi, że Jezus głęboko poruszony, niczym Mojżesz nad Morzem Czerwonym, wyciągnął rękę i dotknął trędowatego, by przywrócić go społeczeństwu. Dotyk przywraca życie, szczególnie tam, gdzie ludzkie prawa deklarują śmierć.

Działanie Jezusa idzie w innym kierunku niż izolacja od problemów. On przezwycięża lęki, przekracza uprzedzenia, dostrzegając godność osoby. Znak oczyszczenia trędowatego jest znakiem nadziei. Uczy, że w stosunku do wszelkiego zła, jakie dotyka ludzi, lęk należy zastępować miłością, izolację oddaniem się człowiekowi, służbę własnemu dobru ofiarą z siebie. Przecież na tym polega Dobra Nowina, że człowiek wykluczony ma prawo "udać się do Boga", gdy jest grzeszny, chory, nieczysty i szuka oczyszczenia, a nie gdy jako nieskalany stawia sobie pomniki izolacji i własnej świętości.

Z tej perspektywy myślę, że warto dziękować Bogu za życie i dzieła Marka Kotańskiego. I nie tylko jego. Naprawdę jest za co.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2009