Donieck, mój Donieck

Drodzy Czytelnicy, w poprzednim e-wydaniu zamiast treści artykułu Ołeksija Maciuki znalazła się zdublowana treść innego artykułu. Poniżej zamieszczamy brakujący tekst. Czytelników i Autora przepraszamy. | Redakcja
Czyta się kilka minut

Rosyjscy terroryści zastraszają cywilów. Jako dziennikarz musiałem uciekać – po tym, jak przyszli pod mój dom i spalili mi auto. Terroryści z tzw. „Donieckiej Republiki Ludowej” dali w ten sposób do zrozumienia, że mam zaprzestać dziennikarskiego śledztwa – starałem się np. ustalić, skąd separatyści mają pieniądze na swą działalność. Nie mogłem dłużej zostać u siebie. Musiałem uciec, groziło mi niebezpieczeństwo. I musiałem uciec także po to, by móc dalej pisać.

Los dziennikarzy w Doniecku od dawna nie jest łatwy, terroryści poświęcają nam dużo uwagi: ingerują w prace redakcji, utrudniają pisanie obiektywnych tekstów. Nie zawsze można liczyć przy tym na lokalny wymiar sprawiedliwości: mimo otwarcia postępowania w sprawie podpalenia mojego auta, śledczy ani razu nie skontaktowali się ze mną.

O ile dziennikarze odczuwali trudności od dłuższego czasu, o tyle zwykli mieszkańcy do niedawna mogli żyć swoim życiem. I czasem nawet zapomnieć, że także część Doniecka opanowali separatyści. Dziś jest inaczej: wojna dotyka wszystkich. Np. terroryści zatrzymują autobusy z górnikami jadącymi do pracy – i połowę zmuszają do oddawania krwi, a drugą połowę do przyłączenia się do separatystów i walki z wojskiem ukraińskim. Z ultimatum: jeśli się nie przyłączysz, zabijemy twoją rodzinę. W sąsiednim obwodzie łuhańskim terroryści zabili kierowców kilku aut, którzy nie chcieli ich oddać na potrzeby „Republiki Łuhańskiej”. Nic dziwnego, że ogromna większość ludzi z Doniecka pozytywnie odnosi się do ukraińskiej operacji antyterrorystycznej.

Zaostrzenie sytuacji w ostatnich dniach to efekt zbiegu różnych wydarzeń. Po pierwsze, do regularnych walk doszło, gdy terroryści zajęli donieckie lotnisko, a więc jedno z kluczowych miejsc w regionie. Po drugie, po wyborach prezydenckich zmienia się władza, prezydent elekt Petro Poroszenko – zwolennik zdecydowanych działań wobec terrorystów – ma legitymizację, jakiej nie miał poprzednik, pełniący tylko obowiązki prezydenta. Po trzecie wreszcie, terroryści weszli w posiadanie większej ilości broni – zabierając ją lokalnej milicji i otrzymując transporty z Rosji.

Kim są terroryści? Coraz trudniej się w tym połapać. Separatystyczne „państwa” wyrastają jak grzyby po deszczu. W Doniecku mamy ich już pięć: trzy „Republiki Donieckie”, „Południowy Wschód” i „Noworosję”. Rywalizują ze sobą o prawo do reprezentowania Donbasu; w ich „władzach” są obywatele Rosji.

Także separatyści nie są jednorodni. Niektórzy z nich to najemnicy: przyjeżdżają z Rosji, a płaci im tzw. „Rodzina” Wiktora Janukowycza – to już żadna tajemnica. Są też „ochotnicy” z kaukaskich regionów Federacji Rosyjskiej. Jeszcze inni przychodzą do siedzib terrorystów, pokazują paszport i na tej podstawie jest im wydawana broń, którą zabierają ze sobą.

Najmniejszą liczebnie kategorię stanowią ludzie miejscowi, gotowi umrzeć za ideę: chcą oni powstania „Donieckiej Republiki Ludowej”, która nie wiadomo czym miałaby być: osobnym państwem, częścią Rosji?

Sytuacja jest dramatyczna. Ale nieprawdziwe są doniesienia, jakoby Kijów o nas zapomniał. Przeciwnie: państwo nadal wypłaca emerytury, pensje, zaopatruje Donieck w elektryczność. Moi znajomi z obwodowej telewizji przez cały maj nie mogli pracować, gdyż ich stacja została zajęta przez terrorystów (tak, niektóre media są przejmowane, co wprowadza chaos informacyjny – w efekcie wielu nie wie, której stacji wierzyć). Jednak Kijów wypłaca pensje wszystkim 250 pracownikom kanału.

Nie ma też – wbrew plotkom – tajnego porozumienia między Poroszenką i Putinem: Kijów nie przehandlował wschodu w zamian za uznanie nowej władzy i zostawienie w spokoju reszty państwa. Donbas to nie Krym. Świadczy o tym mnóstwo faktów, np. w naszym obwodzie 80 proc. szkół to szkoły ukraińskojęzyczne (gdy na Krymie była tylko jedna). Ukraina nie zamierza opuszczać Doniecka, a wśród moich donieckich znajomych nie ma ani jednej osoby, która chciałaby opuszczać Ukrainę.


Przełożył ZBIGNIEW ROKITA


OŁEKSIJ MACIUKA jest redaktorem naczelnym „Nowosti Donbassa”, jego relacje z Doniecka publikowaliśmy w „Tygodniku”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2014