Do braci odchodzących

Ubiegłotygodniowa informacja o odejściu od kapłaństwa o. Tadeusza Bartosia nie jest pierwszą, ani zapewne ostatnią informacją tego typu w historii Kościoła. Osobiście nigdy nie poczuwałem się do osądzania księży, którzy podejmują podobne decyzje. Sądzę, że dokonany przez nich wybór zawsze jest dramatem. Z wdzięcznością obserwuję, jak Stolica Apostolska, wychodząc im naprzeciw, nie pozostawia ich w sytuacji - w wymiarze kościelnym - bez wyjścia, zwalniając z celibatu i zezwalając na sakramentalne małżeństwo. Dziwią mnie jednak bracia kapłani, którzy chcą, by ich odchodzeniu towarzyszyły ogłaszane w postaci książek lub artykułów manifesty przywiązania do Chrystusa i szlachetnej, czystej Ewangelii. Oskarżając Kościół katolicki o formalizm, bezduszność, brak miłości, zdradę Chrystusowego ideału, dają do zrozumienia, że inni, świeccy i duchowni, którzy w kapłaństwie/Kościele/zakonie pozostają, są albo na tyle głupi, że niczego nie widzą, albo cynicznie uczestniczą w obłudnej grze zakłamanej instytucji. Myślę wtedy o takich ludziach jak ks. Jan Zieja, który mnóstwo rzeczy w Kościele-instytucji nie tylko bezlitośnie krytykował, lecz wręcz bojkotował: raził go materializm duchowieństwa, więc był skrajnie ubogi, raziło go karierowiczostwo, więc stronił od kościelnej kariery, raziła go pycha duchownych, więc szedł z pokorą do ludzi...
Czyta się kilka minut

To prawda, ks. Jan Zieja kariery kościelnej nie zrobił, doświadczył biedy, miał w niektórych kręgach opinię nawiedzonego, ale też stał się mistrzem dla tych księży, którym chwilami się zdawało, że w Kościele nie da się wytrzymać. Na szczęście jest w naszej wspólnocie wiele przestrzeni dla tych, którzy nie chcą uczestniczyć w bardzo ziemskich grach i zabawach. Proszę więc moich braci odchodzących, że jeśli muszą odejść, niech robią to bez kamer telewizyjnych i pełnych szlachetnego oburzenia manifestów. Odejściem zadajecie ból ludziom, którzy wam ufali. Napastliwymi, skierowanymi przeciw Kościołowi tekstami ich obrażacie, a kiedy w końcu się okazuje, że przyczyna waszego odejścia była mniej teologiczna, choć po ludzku bardziej zrozumiała, cała wasza retoryka - słusznie, czy nie, to inna sprawa - bardzo traci na wiarygodności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2007