To prawda, ks. Jan Zieja kariery kościelnej nie zrobił, doświadczył biedy, miał w niektórych kręgach opinię nawiedzonego, ale też stał się mistrzem dla tych księży, którym chwilami się zdawało, że w Kościele nie da się wytrzymać. Na szczęście jest w naszej wspólnocie wiele przestrzeni dla tych, którzy nie chcą uczestniczyć w bardzo ziemskich grach i zabawach. Proszę więc moich braci odchodzących, że jeśli muszą odejść, niech robią to bez kamer telewizyjnych i pełnych szlachetnego oburzenia manifestów. Odejściem zadajecie ból ludziom, którzy wam ufali. Napastliwymi, skierowanymi przeciw Kościołowi tekstami ich obrażacie, a kiedy w końcu się okazuje, że przyczyna waszego odejścia była mniej teologiczna, choć po ludzku bardziej zrozumiała, cała wasza retoryka - słusznie, czy nie, to inna sprawa - bardzo traci na wiarygodności.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















