Reklama

Do braci odchodzących

Do braci odchodzących

29.01.2007
Czyta się kilka minut
Ubiegłotygodniowa informacja o odejściu od kapłaństwa o. Tadeusza Bartosia nie jest pierwszą, ani zapewne ostatnią informacją tego typu w historii Kościoła. Osobiście nigdy nie poczuwałem się do osądzania księży, którzy podejmują podobne decyzje. Sądzę, że dokonany przez nich wybór zawsze jest dramatem. Z wdzięcznością obserwuję, jak Stolica Apostolska, wychodząc im naprzeciw, nie pozostawia ich w sytuacji - w wymiarze kościelnym - bez wyjścia, zwalniając z celibatu i zezwalając na sakramentalne małżeństwo. Dziwią mnie jednak bracia kapłani, którzy chcą, by ich odchodzeniu towarzyszyły ogłaszane w postaci książek lub artykułów manifesty przywiązania do Chrystusa i szlachetnej, czystej Ewangelii. Oskarżając Kościół katolicki o formalizm, bezduszność, brak miłości, zdradę Chrystusowego ideału, dają do zrozumienia, że inni, świeccy i duchowni, którzy w kapłaństwie/Kościele/zakonie pozostają, są albo na tyle głupi, że niczego nie widzą, albo cynicznie uczestniczą w obłudnej grze zakłamanej instytucji. Myślę wtedy o takich ludziach jak ks. Jan Zieja, który mnóstwo rzeczy w Kościele-instytucji nie tylko bezlitośnie krytykował, lecz wręcz bojkotował: raził go materializm duchowieństwa, więc był skrajnie ubogi, raziło go karierowiczostwo, więc stronił od kościelnej kariery, raziła go pycha duchownych, więc szedł z pokorą do ludzi...
T

To prawda, ks. Jan Zieja kariery kościelnej nie zrobił, doświadczył biedy, miał w niektórych kręgach opinię nawiedzonego, ale też stał się mistrzem dla tych księży, którym chwilami się zdawało, że w Kościele nie da się wytrzymać. Na szczęście jest w naszej wspólnocie wiele przestrzeni dla tych, którzy nie chcą uczestniczyć w bardzo ziemskich grach i zabawach. Proszę więc moich braci odchodzących, że jeśli muszą odejść, niech robią to bez kamer telewizyjnych i pełnych szlachetnego oburzenia manifestów. Odejściem zadajecie ból ludziom, którzy wam ufali. Napastliwymi, skierowanymi przeciw Kościołowi tekstami ich obrażacie, a kiedy w końcu się okazuje, że przyczyna waszego odejścia była mniej teologiczna, choć po ludzku bardziej zrozumiała, cała wasza retoryka - słusznie, czy nie, to inna sprawa - bardzo traci na wiarygodności.

888

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]