Czy polski system szkolny jest przygotowany, by przyjąć dzieci z Ukrainy?

Dzieci nie tylko znajdują się nagle w nowym otoczeniu, ale są często obarczone traumami. W szkołach powinni im pomagać asystenci międzykulturowi. Tyle że ich brakuje.
Czyta się kilka minut
Na dworcu w Krakowie powstał punkt informacyjny dla Ukrainek i Ukraińców szukających schronienia w Polsce, 2 marca 2022 r. FOT. JACEK TARAN /
Na dworcu w Krakowie powstał punkt informacyjny dla Ukrainek i Ukraińców szukających schronienia w Polsce, 2 marca 2022 r. FOT. JACEK TARAN /

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapewnił, że polski system szkolny jest przygotowany, by przyjąć dzieci z Ukrainy.

IGA KAZIMIERCZYK, PEDAGOŻKA, NAUCZYCIELKA: Zgodnie z prawem to proste: dla uczniów z zagranicy nie ma w polskim systemie oświaty ani ograniczeń, ani żadnych warunków wstępnych. Napływ uchodźców nie stworzyłby zresztą sytuacji nowej: już teraz uczą się u nas dziesiątki tysięcy obcojęzycznych dzieci – nie tylko ukraińskich, które stanowią w tej grupie większość, ale też np. czeczeńskich.

Problemem nie jest więc prawo, ale cała edukacyjna i ludzka otoczka.

Półtora roku temu NIK wytykała resortowi edukacji, że nie gromadzi danych dotyczących przyjezdnych dzieci, nie analizuje efektywności ich kształcenia, nie wspiera nauczycieli.

Dodałabym do tej listy problem z edukacją międzykulturową, na którą nasze władze nie mają systemowego pomysłu, a także ze wsparciem psychologicznym. Napływ nowych uczniów do szkół to trudna sytuacja zarówno dla przyjezdnych, jak i dla przyjmujących. Obie strony muszą się jak najwięcej o sobie nauczyć, np. polskie dzieci powinny wiedzieć, że inny nie znaczy gorszy, a niemówiący po polsku nie równa się mniej inteligentny.


Sytuację w Ukrainie śledzimy na bieżąco, w aktualizowanym serwisie specjalnym znajdą Państwo artykuły, wideo, zdjęcia i podkasty. Przejdź na stronę "Atak na Ukrainę" 


Wsparcia potrzebują dzieci przyjezdne, bo nie tylko znajdują się nagle w nowym otoczeniu, ale są często obarczone traumami. W szkołach powinni im pomagać asystenci międzykulturowi, którzy sprawdzali się świetnie ­­np. w edukacji dzieci ze społeczności romskich. Tyle że ich brakuje, a jeśli są, to taką kadrę zapewniają organizacje społeczne…

...które, mówiąc delikatnie, nie cieszą się zaufaniem władz.

Powiem więcej: jeśli prezydent podpisze tzw. lex Czarnek [rozmawiamy przed decyzją Andrzeja Dudy w tej sprawie – PW], zgodnie z którą każda szkolna aktywność organizacji NGO będzie czekać wiele tygodni na autoryzację kuratorium, przyjezdne dzieci mogą zostać bez pomocy. Może więc ministerstwo powinno skończyć swoją wojnę z wymyślonymi wrogami, jak edukacja seksualna i LGBT+, a zająć się realnymi problemami. ©℗

The referenced media source is missing and needs to be re-embedded.
The referenced media source is missing and needs to be re-embedded.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Lekcja solidarności