Cała akcja trwała kilkadziesiąt sekund i nawet nie wyglądała jak kradzież. Na nagraniu z monitoringu widać mężczyznę, który wchodzi do magazynu, wynosi z niego dwa pudełka i po krótkiej rozmowie z dozorcą odjeżdża.
W pudełkach skradzionych w połowie czerwca znajdowały się radiotelefony F-804/2/M – elementy cyfrowego systemu, który pozwala zdalnie zarządzać ruchem na kolei i umożliwia wysyłanie sygnału Radio Stop, by zatrzymać pociągi w kilku lokalizacjach naraz.
Złodzieja – 44-letniego Polaka – zatrzymano na początku lipca, ale sprzętu nie odzyskano. Co więcej, po kradzieży ktoś próbował wyłudzić dane do jego konfiguracji.
Zagrożenie sabotażem jest realne. Służby badają wątki rosyjski i białoruski, bo przez Polskę transportowana jest broń dla Ukrainy i to właśnie koleją interesowała się rozbita w zeszłym roku siatka szpiegów zza wschodniej granicy. Jednocześnie w zeszłym roku odnotowywano średnio ponad dwa przypadki nielegalnego użycia Radio Stopu dziennie (łącznie 775 razy). Wystarczy do tego proste urządzenie za kilkaset złotych. PKP PLK deklaruje, że wymienia system na cyfrowy – taki, jakiego elementy skradziono.
Jednak nawet przy nowoczesnej infrastrukturze i pełnej gotowości służb obrona jest trudna. W dniu otwarcia igrzysk sabotażyści podpalili urządzenia sterujące ruchem na trzech z czterech linii TGV do Paryża. Wystarczyły prymitywne urządzenia zapalające, by 800 tys. ludzi utknęło lub doświadczyło opóźnień.
Problemem nie są konkretne rozwiązania techniczne. Współczesne społeczeństwa opierają się dziś na technologii w stopniu, który agresorowi chcącemu przeprowadzić paraliżujący atak, daje niezliczone cele. To luka, której nie da się łatwo zamknąć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











