Kiedy umarł Ojciec Święty poczułem się osierocony. Poczułem się tak drugi raz w życiu. Drugi, bo pierwszy był wtedy, kiedy zmarła moja mama. Teraz czuję to samo po raz trzeci. Wiem, że może brzmi to nazbyt patetycznie, ale tak czuję i nic na to nie poradzę. Nie dlatego czuję się sierotą, że ks. Boniecki nie pojawi się na ekranie telewizora, ale dlatego, że mój Kościół odebrał mu głos. Czuję się wyproszony za drzwi.
"Wyproszony za drzwi" to chyba lepsze określenie moich uczuć niż "osierocony". Nie ma dla mnie miejsca w Świątyni. Nie ma miejsca dla mnie z moimi wątpliwościami, moimi pytaniami, moimi wahaniami... Nie ma miejsca dla mnie z moimi poglądami o Nergalach, Palikotach, o krzyżu w sejmie i w szkołach. Nie ma miejsca dla mnie z moimi wątpliwościami o in vitro, o lekcjach religii w szkolnych klasach. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca w nawie. Może w kruchcie? Może dopiero na ulicy? Poczułem się wypchnięty za drzwi. I co ja mam teraz z tym zrobić?
Krzysztof
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













