Usunięta poza nawias mojej Ojczyzny. Już raz tak było, kiedy ruszyła akcja "Cała Polska czyta dzieciom". Starałam się. Błagałam moją córkę, żebym mogła jej poczytać. Nie chciała. Powtarzała, że od kilkunastu lat czyta sobie sama i tak ma być nadal. To prawda, nie zrobiłam wszystkiego. Mogłam prosić przyjaciół i znajomych, żeby mi wypożyczyli swoje pociechy, mogłam się zgłosić do przedszkoli i szkół... "Cała Polska czytała dzieciom", a ja nie. Przyznaję, była w tym też moja wina. Teraz jednak jestem bez szans. I nie ja jedna. Właśnie rusza program Narodowego Centrum Kultury "Śpiewająca Polska", który ma na celu "powszechną edukację chóralną i promocję wspólnego muzykowania". Dyrektor NCK, dwudziestosiedmioletni Marek Mutor, zapowiada powstanie 300 chórów szkolnych. A gdzie chóry fabryczne, zakładowe, korporacyjne, redakcyjne, lekarskie, adwokackie? Gdzie miejsce dla mnie? Dlaczego "śpiewająca Polska" ma się składać jedynie z tych, którzy jeszcze nie ukończyli szkoły? Polska to przecież między innymi ja. A ja już dawno po maturze. Dlatego czuję się wykluczona i usunięta poza nawias mojej Ojczyzny.
KATARZYNA ZIMMERER
(Wiem, zwłaszcza w tym kontekście moje nazwisko brzmi podejrzanie. Ale: urodziłam się w tym kraju, wychowałam w jego tradycji, kulturze i języku, więc bez względu na pochodzenie moich przodków ten kraj jest też mój.)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














