„Kiedy Mojżesz dorósł, poszedł odwiedzić swych rodaków (…). Ujrzał Egipcjanina bijącego pewnego Hebrajczyka, jego rodaka. Rozejrzał się na wszystkie strony, a widząc, że nie ma nikogo, zabił Egipcjanina i ukrył go w piasku. Wyszedł znowu nazajutrz, a oto dwaj Hebrajczycy kłócili się ze sobą. I rzekł do winowajcy: Czemu bijesz swego rodaka? A ten mu odpowiedział: Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą? Czy chcesz mnie zabić, jak zabiłeś Egipcjanina?” (zob. Wj 2, 1-15). Cała tradycja żydowska interpretuje ten tekst następująco: nie chodzi o to, że fizycznie „nie było nikogo” tam, gdzie Egipcjanin znęcał się nad Hebrajczykiem. Chodzi o to, że nie było nikogo, kto byłby gotów zareagować na dziejącą się krzywdę. Świadków wydarzenia było zapewne wielu (w przeciwnym wypadku skąd by już następnego dnia wszyscy wiedzieli, że Mojżesz zabił prześladowcę?). Byli. Nic nie zrobili. Jedyną ich reakcją była… gadanina. Tylko Mojżesz, widząc dziejące się zło, poczuł się odpowiedzialny. Po raz pierwszy objawił się Ludowi jako jego przyszły lider.
Skąd Mojżesz to miał? Skąd wzięła się w nim taka postawa: nieobojętności na dziejące się zło? Odpowiedź wydaje się jedna: od matki. Ale nie od tej, która go urodziła. Raczej od tej, która nadała mu imię (to przecież prerogatywa rodziców), a następnie wychowała na swoim dworze. Tak. Chodzi o córkę faraona!
Niewiele o niej wiadomo (przynajmniej z samego tekstu biblijnego), ale wiemy, że nie zgadzała się na zło i potrafiła na nie w konkretny sposób reagować. Ratując Mojżeszowi życie, doskonale wiedziała, że „jest on spośród dzieci Hebrajczyków” i że ocalając go od śmierci, łamie rozkaz swojego ojca, faraona. Najwyraźniej jednak sumienie nie pozwalało jej pójść za niegodziwym poleceniem. Nie pozwoliło jej też na obojętność wobec płaczu dziecka skazanego na śmierć w Nilu.
Przywołana wcześniej tradycja żydowska nadaje (wynajduje?) jej imię: Bitya lub Batya („Bitya” znaczy tyle, co „córka Boga”), zaliczając ją do grona niewielu ludzi, którzy jeszcze za życia mieliby trafić do raju. „Córka Boga”! Nienależąca do Ludu Bożego. Żyjąca w samym środku pogańskiego i bałwochwalczego świata. Wychowawczyni największego z proroków w dziejach zbawienia. Zaprawdę drogi Boże są… drogami Bożymi.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















