Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Bycie razem i wspólnie

Bycie razem i wspólnie

09.05.2016
Czyta się kilka minut
Julian Kornhauser: Trzeba przygotować się i szukać.
Fot. Danuta Węgiel
M

MICHAŁ SOWIŃSKI: Jak należy dziś pisać o poezji? Jakim językiem?

JULIAN KORNHAUSER: Jak powinno się pisać o poezji? W poniedziałek lub wtorek. Trzeba pisać trudnym językiem.

Dla kogo się dziś pisze poezję?

Dla innych.

Bardzo często pytany jest Pan o Nową Falę – to z pewnością męczące. Czy dysponuje Pan jakąś aforystyczną frazą, którą można by „odbić” te powracające w nieskończoność pytania? 

Aforyzm nie może nic odbić.

Czy widzi Pan dziś możliwość powtórzenia tych postulatów, które były ważne dla poezji pod koniec lat 60. i 70.? Wydaje mi się, że coś takiego jeszcze 10-15 lat temu byłoby nie do pomyślenia. Ale dziś? 

Dziś na pewno.

W przypadku Nowej Fali „wróg” był dość dobrze rozpoznany. Od czego dziś języki „nowej autentyczności” mogłyby się odbić?

Nie wiem, czy mogłyby się odbić od czegokolwiek.

Niektórzy krytycy mówią o Pana późniejszej twórczości jako zdystansowanej od spraw politycznych i społecznych, bardziej intymnej i kameralnej. Zgadza się Pan z taką tezą?

Poezja może być razem i wspólnie.

Jak Pan ocenia przyszłość projektu „ponownego” upolitycznienia poezji – oczywiście w sensie szerokim, jako strategii budowania nowej wspólnoty?

Jest tu ogromna przestrzeń. Ale nie ma wielu poetów.

Czytuje Pan młodych, współczesnych poetów?

Czytam wszystko. Duża część tomików wydaje mi się dość słaba. Są jednakowe. Widzę nie więcej niż dziesięć osobowości poetyckich.

Niedawno ukazała się nowa antologia Pana poezji. Książka ta zbiera teksty ze wszystkich okresów Pana pisarstwa, ale nie w sposób chronologiczny. Jest Pan zmęczony ciągłym „pokoleniowym” odczytywaniem Pana twórczości?

Hm, nie jestem za suchym prowiantem rozumu.

Powiedział Pan kiedyś, że poezja bierze się z nieustannych zaskoczeń światem. Gdzie szukać takich zaskoczeń? Trzeba się jakoś „uzbroić”, przygotować, żeby je znaleźć?

Tak, trzeba się przygotować do szukania. Przygotować się i szukać. ©

JULIAN KORNHAUSER (ur. 1946) jest poetą, prozaikiem, krytykiem literackim, tłumaczem i znawcą literatury serbskiej oraz chorwackiej, profesorem Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor kilkunastu tomików poetyckich, między innymi: „Nastanie święto i dla leniuchów” (1972), „W fabrykach udajemy smutnych rewolucjonistów” (1973), „Hurrraaa!” (1982), „Było, minęło” (2001), „Origami” (2006), a także wielu szkiców krytycznych i książek eseistycznych, m.in.: „Świat nie przedstawiony” (wraz z Adamem Zagajewskim, 1974) oraz „Poezja i codzienność” (2003). Jest laureatem licznych nagród, w tym Nagrody Fundacji im. Kościelskich (1975) oraz Nagrody Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich (1997).

Debiutował pod koniec lat 60. jako członek ruchu poetyckiego Nowa Fala, choć jego poezja od samego początku była zjawiskiem osobnym, wymykającym się prostym klasyfikacjom pokoleniowym. W latach 1968–1975 był członkiem grupy poetyckiej Teraz, później pracował jako redaktor miesięcznika „Pismo” i podziemnego periodyku „NaGłos”. W 1996 r. otrzymał tytuł profesora, a w latach 2002–2005 kierował Katedrą Slawistyki w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Opolskiego. Przez wiele lat publikował szkice krytyczne i eseje na łamach m.in. „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Literatury na Świecie” czy „Pamiętnika Słowiańskiego”.

​W 2008 r., z powodu wylewu, którego skutkiem był częściowy paraliż i afazja, wycofał się z życia publicznego.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]