Budżet: kto strajkuje, ten ma

Przedstawiony przez rząd projekt budżetu zgodnie uznano za najgorszy w histo rii III RP. Zawiera on wysoki deficyt (45,5 mld zł, czyli 5,3 proc. PKB), który i tak jest sztucznie zaniżony (nie uwzględnia dotacji dla Otwartych Funduszy Emerytalnych - liczony w sposób porównywalny do ubiegłorocznego wyniósłby 7 proc. PKB). Taki deficyt rodzi niebezpieczeństwo przekroczenia przez dług publiczny ustawowych granic. Zabezpieczeniem miał być plan Hausnera.
Czyta się kilka minut

Tyle tylko, że w budżecie “planu Hausnera" nie ma. W zamian za to wicepremier zwrócił się do posłów z apelem o cięcie wydatków i zmniejszenie deficytu. Teoretycznie to możliwe, ale mało prawdopodobne. Najpierw na posiedzeniu komisji finansów publicznych posłowie zgłosili 400 poprawek, zwiększających wydatki o 4 mld zł. Komisja oparła się pokusie i - na papierze - zmniejszyła deficyt o 200 mln zł (o 0,45 proc. planowanej kwoty), a owo zmniejszenie nastąpiło w efekcie zwiększenia dochodów (508,5 mln zł) i zwiększenia wydatków (o 308,5 mln zł) - z czego zwiększenie wydatków traktować można jako pewne, gdy zwiększenie dochodów jest jedynie możliwością, która nie musi się wydarzyć i raczej się nie wydarzy. Dalej było już spokojnie. Posłowie wiedzą bowiem, że na końcu debaty marszałek pyta: “Kto z Pań Posłanek i Panów Posłów chce jeszcze przez rok brać diety poselskie (i trzynastkę) zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk". A ponieważ większość chce, “podnosili i naciskali".

Jedynym wyjątkiem był “napad" PiS na tzw. środki specjalne (środki specjalne pochodzą z własnych zarobków administracji państwa i wydawane są na premie; w klubach sportowych ta pozycja nosi wdzięczną nazwę - lewa kasa). W 2004 r. te środki miały wynieść 4,6 mld zł. PiS zaproponował przekazanie części z nich na przewozy kolejowe, metro, kontrakty wojewódzkie, szkolnictwo wyższe, naukę i pracownie internetowe. Poprawka, ku radości obdarowanych, przeszła. Strapieni byli tylko górnicy, słysząc słowa Ludwika Dorna: “Kolejarze, odwołajcie strajki, bo dostaliście to, coście chcieli". Głupio im się pewnie zrobiło, że to nie oni wpadli na pomysł, aby strajkować podczas debaty budżetowej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2004