Reklama

Blaski i cienie Rzeczypospolitej

Blaski i cienie Rzeczypospolitej

13.12.2021
Czyta się kilka minut
Skarbiec Koronny był miejscem, gdzie przechowywano widome znaki suwerenności Królestwa Polskiego, a potem Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
DZIAŁ DOKUMENTACJI WIZUALNEJ ZAMKU KRÓLEWSKIEGO NA WAWELU
T

Trzydziesteg0czerwca otworzymy nową stałą ekspozycję Skarbca Koronnego. Skarbiec zajmie dwanaście sal; cztery pomieszczenia, które dotychczas były mu przypisane, oraz osiem, które od drugiej połowy lat 40. zajmowało Archiwum Narodowe (wcześniej: Państwowe) w Krakowie.

W salach, które zwolniło Archiwum, zachowały się portale gotycko-renesansowe dotychczas nieanalizowane szczegółowo przez badaczy, jako że były w ograniczonym stopniu dostępne. W tych pomieszczeniach znajdowała się czytelnia, w magazynie stały regały. Remont konserwatorski, który dobiega końca, ujawnił relikty XIV-wiecznych murów z czasów Kazimierza Wielkiego. My te relikty częściowo wyeksponujemy. Część sal nie posiada walorów architektonicznych i tu zostawimy ciemne, neutralne wnętrza, stosowne dla zabytków bardzo wrażliwych na światło dzienne.

Mamy pełną świadomość, że nawet dwanaście sal to stosunkowo niewiele w porównaniu z przestrzenią historycznych skarbców europejskich. Niemcy, Szwedzi, Francuzi, Hiszpanie, Węgrzy, Włosi posiadają znacznie bogatsze od naszych zbiory historycznych kosztowności. Nasz kraj, a w szczególności Wawel, został tego pozbawiony wraz z rozbiorami. W roku upadku Rzeczypospolitej Prusacy – tuż przed ustąpieniem z Krakowa na rzecz Austriaków – włamali się do Skarbca i faktycznie unicestwili jeden z symboli naszej państwowości.

Skarbiec Koronny aż do drugiej połowy XVIII w. był złączony z Archiwum Koronnym, gdzie przechowywano najważniejsze dokumenty wagi państwowej, np. rachunki królewskie, i traktaty międzynarodowe, jak choćby akt traktatu krakowskiego z 1525 r., skutkującego słynnym hołdem pruskim. Zrąb Skarbca natomiast stanowiły insygnia władzy monarszej i przedmioty służące przy koronacjach: korony, berła i jabłka, taca pod koronę, miecz koronacyjny, ewangeliarz, na który przysięgał koronowany monarcha, nadto kosztowne naczynia, dary dyplomatyczne, relikwie oraz osobliwości.

Pruska dokładność

Pruska grabież Skarbca miała nie tylko znaczenie symboliczne, była też wielką stratą materialną. W 1795 r. Prusacy zrabowali przede wszystkim: pięć koron (w tym najważniejszą – zwaną Bolesława Chrobrego albo Główną czy Uprzywilejowaną), cztery berła, pięć jabłek, Szczerbiec, czyli miecz koronacyjny, oraz różne kosztowności. Włamania dokonali z rozkazu króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III pod osłoną nocy.

Co ciekawe, proces niszczenia insygniów udokumentowali z pruską dokładnością, stąd wiemy, co wpadło w ich ręce i jak cenne przedmioty zniszczyli. Kilka lat później Prusy przegrały wojnę z Napoleonem i musiały zapłacić ogromną kontrybucję, daninę na rzecz Francji. Zaczęło brakować gotówki, co skutkowało opodatkowaniem wszystkich obywateli – każdy był zobowiązany oddać kosztowności lub je wykupić. Dla Prusaków ograbienie wawelskiego Skarbca miało więc także znaczenie stricte praktyczne. W latach 1809-11 z przetopionego złota wybito monety, a kamienie jubilerskie sprzedano.

Kilka przedmiotów z mniej cennych kruszców ocalało na Wawelu. Owe symboliczne relikty dawnej świetności Polski po wejściu do Krakowa Austriaków zabrał Tadeusz Czacki, ostatni kustosz Skarbca. Część sprzedał, a część przekazał do pierwszego polskiego muzeum urządzonego przez Izabelę Czartoryską – Świątyni Sybilli w Puławach. Na szczęście większość tych pamiątek przetrwała do naszych czasów i prezentujemy je na Wawelu, by wymienić: głownię miecza przysłanego Stefanowi Batoremu przez papieża, relikwiarz Drzewa Krzyża Świętego uchodzący za pamiątkę po Carach Szujskich, pantofle koronacyjne Zygmunta Augusta, wielką nadworną chorągiew z czasów Zygmunta Augusta, a przede wszystkim Szczerbiec – najważniejszą polską pamiątkę historyczną. Te skarby zaprezentujemy jako trzon ekspozycji Nowego Skarbca Koronnego.

Popis dyplomacji

Szczerbiec, wkrótce po rabunku sprzedany przez Prusaków, przechodził z rąk do rąk, aż w 1880 r. trafił do Ermitażu. Po traktacie ryskim nie podlegał rewindykacji, bo nie należał do plonów carskiej grabieży – w Petersburgu znalazł się najzupełniej legalnie. I znów mieliśmy szczęście, bo zabiegi o jego odzyskanie przez polską delegację rewindykacyjną to był godny pamięci popis polskiej dyplomacji.

Mołotow i wierchuszka władzy radzieckiej stosowały się do instrukcji Lenina, aby od caratu deklaratywnie się odciąć; z tego względu – acz niechętnie – zgodzili się na zwrot znacznej części polskich dóbr kultury zagrabionych w okresie zaborów. Problem polegał na tym, że trzeba było zabytki te precyzyjnie wskazać i umiejętnie negocjować – zarówno z przedstawicielami najwyższych władz, jak i z dyrektorem Ermitażu, kustoszami i magazynierami. Przy okazji tej wyprawy Marianowi Morelowskiemu i innym negocjatorom udało się także odwiedzić stołeczny bazar i pozyskać pojawiające się tam polonika.

Polska delegacja rewindykacyjna wystarała się m.in. o zwrot kolekcji Radziwiłłów z Nieświeża. Ozdobę tego najzasobniejszego staropolskiego skarbca stanowiły oznaki zaszczytne i militaria po Janie III Sobieskim, zagrabione przez Rosjan w 1812 i 1813 r. Nasi dyplomaci przyjechali z fotokopiami inwentarzy nieświeskich i starannie przepisanymi ich tłumaczeniami na język rosyjski. O wszechstronnym przygotowaniu do negocjacji świadczy także legendarny wagon spirytusu, który się nie zmarnował...

Podstawą dzisiejszej ekspozycji Skarbca są rewindykaty z Rosji sowieckiej. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę komisje rządowe zadecydowały, że najważniejsze zabytki nie wrócą do Nieświeża, lecz na Wawel i Zamek Królewski w Warszawie. Dla Warszawy odzyskano m.in. obrazy Canaletta. Na Wawel trafiły: arrasy Zygmunta Augusta, Szczerbiec, chorągwie, a także wspomniane pamiątki z Nieświeża. Tuż przed wkroczeniem hitlerowców do Krakowa zawartość Skarbca, tak jak arrasy, została ewakuowana i przez Rumunię, Francję, Anglię trafiła do Kanady. Kosztowności wróciły na Wawel w 1959 r., po czym natychmiast przystąpiono do swego rodzaju rekonstrukcji Skarbca Koronnego. Oprawę nowej ekspozycji zaprojektował prof. Adam Młodzianowski.

Skarbiec systematycznie się rozrastał. Wielokrotnie powracał dylemat, czy rekonstruować zaginione regalia. A może skoncentrować się na multimediach? Oba rozwiązania z powodzeniem można jednak odnieść do procesu budowy samochodu z klocków Lego. Nie da się w ten sposób wykreować prawdziwego pojazdu. Owszem, znamy kopie Szczerbca, tak jak pokuszono się o stworzenie ze złota i z kamieni jubilerskich duplikatu korony Chrobrego. Tym działaniom zawsze jednak bliżej będzie do karykatury niż oryginału.

Podobnie z Archiwum Koronnym – wiele szczęśliwie ocalałych dokumentów znajduje się dzisiaj w Archiwum Głównym Akt Dawnych, w Bibliotece Czartoryskich, w Ossolineum. Dlatego w Skarbcu, w sali poświęconej Archiwum chcemy zaprezentować pojedyncze dokumenty wypożyczone z tych instytucji, pedantycznie dbających o dobrostan owych świadectw naszej historii. W sąsiedniej sali postaramy się przypomnieć fakt przechowywania na co dzień obok Skarbca arrasów, wywieszanych w komnatach jedynie od święta.

Tysiąc utraconych klejnotów

Zygmunt August zapisał Rzeczypospolitej niemal tysiąc klejnotów, które stały się jego życiową pasją kolekcjonerską. Do Skarbca trafiła także część kosztowności królowej Bony odzyskanych z Bari. Rzeczpospolita to roztrwoniła, w czym udział miał zarówno polski parlament, jak i kolejni władcy, traktujący państwowy Skarbiec niczym swoją prywatną własność.

Zasadniczo każdy monarcha miał własną szkatułę i nią powinien rozporządzać, a nie sięgać do Skarbca Koronnego. Wielokrotnie jednak czytamy w przekazach, że nie tylko Wazowie, ale nawet Jan III miał sporo na sumieniu w tym względzie. Władca ten, uchodzący za wzór wszelakich cnót, na odjezdne francuskiego posła ofiarował mu pierścień z monogramem Zygmunta Augusta. Skąd Sobieski go miał? Zabrał ze Skarbca czy kupił na wyprzedaży klejnotów (bo i taka była)? Faktem jest, że z niezwykłej kolekcji kosztowności legowanej Rzeczypospolitej w testamencie ostatniego Jagiellona do dziś zachowały się pojedyncze klejnoty, rozproszone po świecie.

Nowa ekspozycja

W Skarbcu swoje eksponowane miejsce będą mieć – tak jak dotąd – Szczerbiec i miecz ceremonialny Zygmunta Starego. Ten ostatni wrócił na Wawel w 1962 r. dzięki ofiarności Polaków skupionych wokół Instytutu Sikorskiego w Londynie.

W tych ponurych czasach nasi rodacy na emigracji zachowali się propaństwowo. Zdawano sobie sprawę z tego, że Wawel pod zarządem prof. Jerzego Szablowskiego nie jest ekspozyturą Komitetu Centralnego PZPR, tylko samodzielnym muzeum, wolnym od panującej w kraju ideologii. Podnoszono, że na Wawelu w przykładny sposób i z pasją dba się o dobrostan zabytków. Taka postawa opiekunów skarbów wawelskich przyczyniła się do serii spektakularnych darowizn, zakupów i depozytów. Przykładowo od 1962 r. chlubimy się depozytem Opactwa Benedyktynów w Tyńcu, obejmującym m.in. dwa pastorały pierwszych opatów i najstarszy polski szczerozłoty kielich z pateną z drugiej połowy XI wieku.

W zupełnie nowej odsłonie i nowym świetle pokażemy płaszcz kawalera Orderu Świętego Ducha ofiarowany przez Ludwika XIV Janowi III Sobieskiemu w 1676 r. Ta znakomicie zachowana pamiątka stanie się wizytówką nowego Skarbca. Wśród niewystawianych dotąd zabytków zaprezentujemy m.in. chorągiew Konfederacji Krakowskiej króla Jana Kazimierza. Po rewindykacji z Rosji była w bardzo złym stanie i dopiero nowoczesna, tzw. kwalifikowana gablota umożliwi jej bezpieczną ekspozycję.

Gdy idzie o dobór zabytków – jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Wciąż trwają rozmowy z właścicielami cennych dzieł sztuki i pamiątek, które chętnie pozyskalibyśmy w depozyt. Monitorujemy rynek aukcyjny i antykwaryczny na świecie, co od czasu do czasu przynosi satysfakcjonujące efekty. Na aukcji Sotheby’s w Paryżu zakupiliśmy srebrną paterę z zastawy Zygmunta III Wazy. Patera powstała ok. 1617 r. w jednym z ważnych augsburskich warsztatów złotniczych. Tuż przed szwedzkim potopem Jan Kazimierz sprzedał ją wraz z wieloma innymi wazowskimi kosztownościami. Udało się nam wylicytować to wybitne dzieło europejskiego złotnictwa za mniej więcej połowę rzeczywistej jego wartości; sprzyjał nam pośpiech i roztargnienie francuskich specjalistów... ©

Autor jest kustoszem, kuratorem zbiorów złotnictwa w Zamku Królewskim na Wawelu, twórcą koncepcji i scenariusza ekspozycji Nowego Skarbca Koronnego.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]