Reklama

Błądzić jest rzeczą ludzką. I małpią

Błądzić jest rzeczą ludzką. I małpią

28.02.2015
Czyta się kilka minut
Eksperyment naukowców z Duke University sugeruje, że szympansy są podatne na marketing. Ulegają takim samym błędom poznawczym jak ludzie.
Szympans bonobo Fot. Cyril Ruoso / CORBIS
O

Ostatni wspólny przodek szympansa oraz człowieka żył ok. 6 mln lat temu, a ostatni wspólny przodek szympansów i orangutana – ok. 14 mln lat temu. Szympansy są bliżej spokrewnione z ludźmi niż z orangutanami.

Z punktu widzenia biologii ewolucyjnej oba poprzednie zdania niosą taką samą treść: pokrewieństwo pomiędzy dwoma gatunkami można wyrazić, m.in. określając, kiedy żył ich ostatni wspólny przodek (ang. last common ancestor, LCA). Ponieważ mutacje genetyczne występują losowo i statystycznie równomiernie w czasie, procentowe różnice genetyczne (czyli dziedziczone mutacje) pomiędzy dwoma gatunkami odzwierciedlają czasy występowania ich LCA.

Mimo że te zdania mówią o tym samym, drugie z nich może wprawiać w konsternację: Jak to? Szympansom bliżej do człowieka niż do innej małpy?! Nic dziwnego – to efekt działania tzw. „ram interpretacyjnych”, którym powszechnie ulegają ludzie.

A może nie tylko ludzie? Grupa naukowców z Duke University twierdzi, że szympansy również.

W pułapce ram

Działanie ram interpretacyjnych, lub „efekt framingu”, opiera się na tym, że przetwarzanie języka uruchamia umysłową maszynerię skojarzeniową. To, co sobie wyobrażamy, gdy czytamy o szympansie (owłosiona małpa, las, brutalne walki o samice i dzikie wrzaski), bardziej przypomina to, co sobie wyobrażamy, gdy czytamy o orangutanie niż o ludziach (zatłoczone miasta, loty kosmiczne, broń masowego rażenia i tygodniki opinii). Ze względu na skojarzenia, jakie wywołują różne zwroty, czasami trudniej będzie nam uwierzyć w bliskie pokrewieństwo ludzi i szympansów, bądź też – postawieni w odpowiedniej sytuacji – będziemy nieracjonalnie przekonani o słuszności jakiejś decyzji.

Takie sytuacje opisuje w swojej znakomitej książce „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym” Daniel Kahneman, jeden z odkrywców ram interpretacyjnych. Oto jeden z jego przykładów.

Lekarzy biorących udział w eksperymencie przeprowadzonym przez zespół Amosa Tverskiego, poproszono o wybór jednej z dwóch terapii raka płuc: operacji chirurgicznej albo radioterapii. Statystyki pokazują, że w okresie 5-letnim wyższą przeżywalność gwarantuje zabieg chirurgiczny, jednak krótkoterminowo operacja wiąże się z wyższym ryzykiem. Połowa uczestników eksperymentu otrzymała następujący opis rezultatów krótkoterminowych operacji: „w okresie jednego miesiąca przeżywalność wynosi 90 proc.”. Pozostali otrzymali opis tej treści: „w pierwszym miesiącu notuje się umieralność na poziomie 10 proc.”.

Obydwa opisy przedstawiają takie same fakty: pokazują, że w pierwszym miesiącu po operacji umiera jeden na dziesięciu pacjentów – dziewięciu na dziesięciu przeżywa. Tymczasem różnice w odpowiedziach uczestników eksperymentu były olbrzymie – w przypadku zastosowania słowa „przeżywalność” aż 84 proc. lekarzy opowiadało się za operacją chirurgiczną. W drugim przypadku (użycie słowa „umieralność”) połowa lekarzy preferowała radioterapię.

Innego przykładu działania ram dostarczyły badania Irvina Levina. Uczestnicy jego eksperymentu chętniej wybierali burgera przyrządzonego z wołowiny opisanej jako „w 75 proc. chuda” niż z wołowiny „w 25 proc. tłustej”. Mimo że wychodzi na jedno.

Ramy „śmierć” czy „tłusty” wywołują straszne skojarzenia. Ramy „ocalenie” czy „chudy” – skojarzenia pozytywne. Jak pokazują eksperymenty, czasami przekonanie kogoś do podjęcia konkretnej decyzji, np. ekonomicznej lub politycznej, to kwestia doboru odpowiedniej ramy. Świetnie o tym wiedzą spece od marketingu i spin doktorzy.
Łatwo dajemy się wodzić za nos ramom interpretacyjnym, i to niezależnie od tego, czy jesteśmy ekspertami w jakiejś dziedzinie, czy laikami, gdyż – jak tłumaczy Kahneman – nasze umysły domyślnie pracują w trybie „myślenia szybkiego” (nazywanego przezeń „Systemem 1”): bezrefleksyjnego, automatycznego, opartego na szybkich skojarzeniach i uproszczonych schematach wnioskowania, czyli tzw. heurystykach. Można „przełączyć się” na tryb myślenia wolnego i refleksyjnego („System 2”), ale to wymaga wysiłku.

Obramowane szympansy

Czy uleganie ramom interpretacyjnym to cecha typowo ludzka? Zdrowy rozsądek sugeruje, że tak – w końcu oddziałują na nas za pośrednictwem języka. Natura często jednak drwi sobie z naszego zdrowego rozsądku, choć sama nas weń wyposażyła.

Zespół Briana Hare’a, psychologa z Duke Univeristy, przeprowadził następujący eksperyment: 40 szympansów, zwyczajnych i bonobo, miało wybrać jedną z dwóch zaproponowanych przez badaczy przekąsek – owoc, mocno preferowany przez szympansy, albo garść orzeszków – preferowanych umiarkowanie.

W połowie prób badacze prezentowali szympansom do wyboru orzeszki i jeden kawałek owocu – ale gdy sięgały po owoc, losowo były nagradzane drugim, dodatkowym kawałkiem. W pozostałych próbach szympansom prezentowano orzeszki lub dwa kawałki owoców – a gdy wskazywały na owoce, to losowo otrzymywały nie oba prezentowane kawałki owoców, lecz tylko jeden.

Po pewnym czasie okazało się, że szympansy chętniej wybierają owoce niż orzeszki wtedy, gdy pokazywano im jeden kawałek owocu (i miały szansę zyskać drugi), niż wtedy, gdy pokazywano im dwa owoce (z ryzykiem, że nagrodą będzie tylko jeden). Szanse na otrzymanie dwóch kawałków owoców były dokładnie takie same wtedy, gdy naukowcy prezentowali dwa owoce, jak i wtedy, gdy prezentowali jeden. A jednak małpy wolały unikać ewentualnych rozczarowań, preferowały za to potencjalne zyski. Zachowywały się więc podobnie do dających się nabrać na uroki pozytywnych ram interpretacyjnych ludzi.

Efekt paszportu

Ludzie mogą sobie uświadomić, że działają nieracjonalnie i odsunąć od głosu System 1. Wystarczy się zastanowić, czy podjęlibyśmy taką samą decyzję, gdyby problem był sformułowany z użyciem innej ramy interpretacyjnej – zastąpmy sformułowanie „przeżyje 90 proc.” zwrotem „umrze 10 proc.” i zastanówmy się, czy chcemy zmienić nasz wybór. Jednak wymaga to specyficznej zdolności poznawczej: świadomości, że możemy znajdować się w błędzie.
My, ludzie, doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Na przykład wtedy, gdy przygotowujemy bagaż lotniczy na zagraniczną podróż, którą mamy odbyć z samego rana. Choć wieczorem w bagażu podręcznym umieszczamy paszport i bilet na samolot, to rano, przed wyjściem z domu, wolimy się jeszcze upewnić, że paszport i bilet znajdują się tam, gdzie powinny. Pamiętamy, że dokumenty przygotowaliśmy wczoraj, jednak mamy świadomość, że nasza pamięć czasem szwankuje i możemy być w błędzie.

Co ciekawe, prawdopodobieństwo upewnienia się, czy dokumenty zostały spakowane – czyli czy nie mylimy się co do naszej pamięci – jest tym większe, im więcej czasu upłynęło od ostatniego sprawdzenia i im większe są koszty pomyłki. Dlatego – jeśli nie cierpimy na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – nie sprawdzamy bagażu co pięć minut i jesteśmy bardziej skłonni go nie sprawdzać, gdy wybieramy się na pociąg, niż gdy udajemy się na samolot.
Joseph Call, który nazwał to zjawisko „efektem paszportu”, postawił również pytanie, czy tę zdolność poznawczą – świadomość, że mogą znajdować się w błędzie – mają też inne naczelne.

W badaniach Roberta Hamptona rezusy miały za zadanie wskazać na jeden spośród czterech obrazków. W większości prób właściwy obrazek wyświetlany był pojedynczo, jakiś czas wcześniej. Za wskazanie odpowiedniego obrazka małpy otrzymywały bardzo pożądaną nagrodę, w przypadku błędu – nie dostawały niczego. W niektórych próbach małpy mogły jednak zrezygnować z zadania, za co otrzymywały średnio preferowaną nagrodę (jak w teleturniejach – wybrać awaryjną „bramkę numer trzy”).

Eksperyment ujawnił, że małpy, po pierwsze, poprawniej reagowały w próbach, w których mogły zrezygnować z odpowiedzi i zadowolić się nagrodą pocieszenia. Po drugie, małpy częściej rezygnowały z udzielania odpowiedzi, gdy poprawny obrazek nie był wcześniej pokazywany. Wreszcie po trzecie, im więcej czasu upłynęło od zaprezentowania pojedynczego obrazka do wyświetlania zadania, tym częściej rezusy rezygnowały z rozwiązywania zadania. A jeśli się decydowały na podjęcie próby – tym gorzej odpowiadały.
Zachowanie rezusów z badania Hamptona przypominało więc „efekt paszportu” – małpy zdawały się mieć świadomość tego, że pamięć może je mylić.

Wspomniany Call przeprowadził serię podobnych eksperymentów z udziałem różnych gatunków naczelnych – szympansów, goryli i orangutanów. Badania potwierdziły wszystkie elementy „efektu paszportu” u małp: po pierwsze, im mniejsze koszty wiążą się z upewnieniem się, czy przypadkiem pamięć ich nie zwodzi, tym chętniej małpy się upewniają. Po drugie – upewniają się tym chętniej, im wyższe stawki wchodzą w grę. Wreszcie po trzecie – małpy są tym bardziej skłonne do upewniania się, im więcej czasu upłynęło od ostatniego sprawdzenia.
Wszystkie te badania sugerują, że powinniśmy trzymać nasze skojarzenia i ramy interpretacyjne na wodzy, gdy słyszymy i czytamy o bliskim pokrewieństwie szympansów (i innych naczelnych) z ludźmi. Inaczej możemy się grubo pomylić. A to w końcu typowe – tak dla nas, jak i dla małp. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]