Bierzmy i jedzmy, wszyscy

Potężny wicher rozłupywał góry i kruszył skały przed Panem, ale Pan nie był w wichrze; a po wichrze – trzęsienie ziemi, lecz Pan nie był w trzęsieniu ziemi; po trzęsieniu ziemi – ogień, ale Pan nie był w ogniu; a po ogniu – szmer łagodnego powiewu.
Czyta się kilka minut

Gdy tylko Eliasz go usłyszał, zasłonił twarz płaszczem i wychodząc, stanął u wejścia do jaskini”.

Ten opis to duży krok do przodu w historii Boga. Eliasz zaczyna traktować Go na nowy sposób. Nie daje się zwieść nadzwyczajnym zjawiskom, wychodzi z groty, gdy żywioły się uspokoją. Osłania jednak twarz płaszczem. Upłynie jeszcze dużo czasu, zanim człowiek zdobędzie się na taką odwagę. Ośmieli go sam Bóg, kiedy stanie przy nim jak równy z równym. Będzie nim człowiek z krwi i kości, z metryką urodzenia i śmierci. Z metryką niezapamiętaną, sugerującą, że ów Bóg-Człowiek to ponadczasowe w czasowym i czasowe w ponadczasowym. W Nim czas staje się wiecznością, a wieczność czasem. Stąd wniebowzięcie, czy wniebowstąpienie, nie jest odejściem z tego świata, lecz jeszcze mocniejszym weń wrośnięciem. Świadczy o tym Eucharystia, w której o obecności Syna Bożego, a co za tym idzie również Ojca i Ducha, upewnia nas materia: chleb, wino, woda, mowa, gest, obrzęd, rzeczy i czynności najprostsze, konieczne do istnienia i komunikowania się z innymi.

Ale strach przed popatrzeniem Bogu w oczy i szukanie Go w nadzwyczajnych zjawiskach (jak czasem mówimy: „nadprzyrodzonych”) wciąż nas dręczy. A może jest sprytnym wybiegiem z naszej strony, gdyż umożliwia nam trzymanie Boga na dystans? Ks. Jan Kaczkowski wspominał o „kucanym” katolicyzmie. Nazwę tę ukuł widząc, jak niektórzy się zachowują, gdy wchodzą do kościoła albo podczas ukazania Hostii i kielicha. Czemu np. ma służyć to pochylanie głowy i patrzenie w posadzkę? Skoro coś ktoś komuś pokazuje, to co najmniej niegrzecznie jest na to nie popatrzeć.

Eliasz nie miał odwagi popatrzeć Bogu w oczy, ale od tego lęku uwolnił nas Jezus z Nazaretu, jak wierzymy – Syn Człowieczy i Boży. Podobnie jest z komunią. Słyszymy zaproszenie: bierzcie i jedzcie wszyscy, a wciąż z jakiegoś powodu boimy się brać i jeść. Do traktowania mszy jako czegoś udawanego popychamy ludzi my, starsi Kościoła. Mówimy do zgromadzonych: Bierzcie i pijcie, a kiedy już przyjdzie czas na spełnienie tego zaproszenia, sami tylko pijemy i z wielkim nabożeństwem oczyszczamy kielich. Taka rozbieżność słów i czynów w liturgii nie ułatwia zobaczenia w twarzy człowieka, w wydarzeniach twarzy Boga.

W jednym z wywiadów pisarz i poeta Jarosław Mikołajewski mówi: „Na Lampedusie prości ludzie mówili mi: »Zobacz, mamy w kościołach piękne obrazy. Na wielu jest Matka Boska z Dzieciątkiem. Jak mamy nie pomagać kobietom, które z takimi samymi dziećmi na rękach, w takich samych chustach przybywają z tych samych obszarów, na których żyła Maryja?«. Kiedy we Włoszech widzi się biednego, cierpiącego człowieka, mówi się o nim povero Christo – biedny Chrystus”. A u nas? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2017