Reklama

Ładowanie...

Białoruscy ochotnicy bronią Ukrainy

Białoruscy ochotnicy bronią Ukrainy

z ziemi lwowskiej
11.07.2022
Czyta się kilka minut
Przysięgał, że będzie walczyć o wolność, „tak jak nasi przodkowie walczyli z uciskiem hord Moskali pod Orszą, Smoleńskiem i Połonką”. Przysięgi dotrzymał.
Poległy w Donbasie białoruski ochotnik Iwan Marczuk, ps. „Brześć”; zdjęcie z wiosny 2022 r. FACEBOOK FRANAK VIAČORKA
N

Na Ukrainie kończy się bitwa o region ługański. Rosyjskie ataki koncentrują się teraz na tej części regionu donieckiego, której wciąż bronią siły ukraińskie.

Walerij zastanawia się, czy to pech czy koniec końców wielkie szczęście. Bo to jednak niezwyczajne: trzy rany w ciągu doby. Pierwszą odniósł, gdy pocisk uderzył w schron jego drużyny, zabijając dwóch i raniąc trzech kolegów. On przeżył, bo wyszedł, by złapać zasięg i porozmawiać z Olją, żoną. Jego rany od odłamka nawet nie odnotowano, była lekka.


ZOBACZ TAKŻE:

MAMO, JADĘ. Ukraina się broni, ale za coraz wyższą cenę. Ludzie na tyłach drżą o bliskich na froncie >>>>


Opatrzony, został ze swą grupą szturmową, wraz z którą bronił Siewierodoniecka, a teraz Łysyczańska. Ale że przyszła gorączka, kazali mu się ewakuować. Wtedy został znów ranny: auto, którym jechał, dostało się pod ogień. A trzeci raz – to było w szpitalu polowym. Kończył obiad, kolega rzucił: „Zjadłeś? To weź kompot, wypijemy na powietrzu”. Wyszli, a wtedy rakieta trafiła w budynek stołówki. Kontuzjowany, ze wstrząśnieniem mózgu (dostał cegłą w głowę), pomagał zbierać szczątki tych, którzy swój obiad jedli wolniej. Teraz Waleryj, czterdziesto- paroletni weteran (kilka lat temu spędził już ponad rok w Donbasie), jest w szpitalu na tyłach, a Olja organizuje dla niego leki.

Nieustający ostrzał artyleryjski i rakiety to największe zagrożenie dla żołnierzy, którzy odpierają ataki w regionie donieckim (Rosjanie zajęli dopiero połowę jego obszaru) i na styku regionów donieckiego i charkowskiego oraz wzdłuż rzeki Doniec Siewierski. Wbrew słowom Putina o „przerwie operacyjnej”, która miała nastąpić po zajęciu Łysyczańska, ofensywa trwa. Trwają też intensywne ataki lotnicze na cele na zapleczu, także cywilne, którym obrońcy niewiele mogą przeciwstawić – ich obrona przeciwlotnicza wciąż jest za słaba, dostawy z Zachodu wciąż są niewielkie.

Takiego szczęścia jak Walerij nie mieli białoruscy ochotnicy: w obronie Łysyczańska ponieśli duże straty. Wśród zabitych był Iwan Marczuk, ps. „Brześć”, dowódca batalionu „Wołat” – jednego z dwóch (drugi nazywa się „Łytwyn”; jednostki noszą nazwiska poległych Białorusinów), które tworzą białoruski pułk w składzie armii ukraińskiej. Nosi on imię Kastusia Kalinowskiego – ten komendant powstania styczniowego z Wilna uważany jest przez białoruski ruch niepodległościowy za narodowego bohatera. Szacuje się, że na Ukrainie walczy dziś na froncie półtora tysiąca Białorusinów.


ZOBACZ TAKŻE:

WOJNA SPRAWIA, ŻE ZACHÓD ZMIENIA SIĘ RADYKALNIE >>>>


Podczas przysięgi, którą żołnierze z pułku imienia Kalinowskiego składali w marcu, to właśnie Marczuk – niewysoki mężczyzna z charakterystyczną brodą, wielką jak u tolkienowskiego krasnoluda – odczytywał jej tekst. Film z tej uroczystości jest dostępny w internecie. Drżącym głosem „Brześć” przysięgał, że będzie walczyć o wolność, „tak jak nasi przodkowie walczyli z uciskiem hord Moskali pod Orszą, Smoleńskiem i Połonką”, wówczas w szeregach armii wielonarodowej Rzeczypospolitej, a potem „tak jak walczyli kosynierzy Kościuszki i powstańcy Kalinowskiego”, dopóki życia starczy.

Swojej przysięgi dotrzymał. ©℗


https://www.tygodnikpowszechny.pl/atak-na-ukraine

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...
Ukazał się pierwotnie pod tytułem: „Obrońcy krwawią pod Łysyczańskiem”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]