Wielce czcigodny Księże Redaktorze,
Mnie to, co się stało, nie może pomieścić się w głowie, chociaż z drugiej strony nie powinienem się może zbytnio temu dziwić. Myślę, że znam mój Kościół chyba nieźle i jego personel także. Wielu w nim wspaniałych ludzi, ale jakoś ostatnio mam dziwne szczęście, a właściwie nieszczęście, trafiać na chyba "ostatni sort jedynych posiadaczy prawdy". I nie o pryncypia tu chodzi. Trochę tak, jak mówił prof. L. Kołakowski: uchwycili mechanizm bełkotu i im mądrzej, tym głupiej. Zawsze byłem związany z moim Kościołem, a ostatnie ponad 25 lat czynnie uczestniczyłem w jego życiu - i w parafii i w diecezji. Czynnie, to znaczy poświęcałem swój czas i umiejętności na wielu polach, na przykład 20 lat posługiwałem jako nadzwyczajny szafarz Eucharystii. Dla jasności dodam, że na chleb zarabiałem "na świeckich polach". Teraz "nic już nie robię" - nikt mnie nie wyrzucał, sam się "udałem na wewnetrzną emigrację". Niczego nikomu nie wypominam. Niczego nie żałuję. Byłem świadomy Komu służę. Nikt mnie do niczego nie zmuszał. Przepraszam, że piszę tak wiele o sobie, ale chciałbym, żeby było wiadomo, że "nie urwałem się z choinki"...
Wiadomość o zakazie wypowiadania się Księdza w mediach dosłownie mnie poraziła - nie przesadzam. Nie spodziewałem się - chyba w naiwności swojej. Wielokrotnie się z Księdzem nie do końca zgadzałem (jestem stałym czytelnikiem "TP"), polemizowałem z Księdza oglądem niektórych spraw w swojej głowie i to jest (a może już: było, albo za chwilę będzie) dla mnie wielką wartością. Nie zgadzam się z decyzją Księdza przełożonych. Nie potrafię jej zrozumieć. Nie znajduję żadnego istotnego jej uzasadnienia. Protestuję przeciwko niej. Wiem, że to nic nie da i ta bezsilność jest najgorsza. Dlaczego ludzie Kościoła próbują niszczyć mój Kościół i to na dodatek w tak trudnym czasie. Strzelamy sobie w stopę i próbujemy wytworzyć wraenie, że to dla naszego dobra. Proszę Księdza Redaktora, proszę "nie odpuszczać". Jest Ksiądz nam wielu potrzebny, jako partner w dialogu i poszukiwaniach. Zdaję sobie sprawę, że to trochę naiwna prośba, ale mimo to ponawiam ją.
Życzę sił i zdrowia. Proszę się nie załamywać. W moim odczuciu to Ksiądz ma rację, a nie np. bp Mering...
Z wyrazami szacunku i z zapewnieniem o pamięci przed Panem,
Marek
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













