Reklama

Ładowanie...

Barbarzyńcy w Tybecie

04.04.2004
Czyta się kilka minut
Osadnicy osiedlają się w miastach, do których płynie rzeka pieniędzy z Pekinu. Przynoszą do Tybetu kulturę guangxi, czyli układów. Im jest ich więcej, tym mniej miejsca dla Tybetańczyków na rynku pracy. Dotyczy to nawet produkcji tradycyjnych towarów - wytworów tybetańskiego rzemiosła, mebli, strojów. Z relacji tybetańskich uchodźców wynika, że pracodawcy - a w 90 proc. są to Chińczycy - kierują się uprzedzeniami rasowymi. Chińskie określenie Tybetańczyka to mantze - barbarzyńca, obywatel drugiej kategorii.
M

MATEUSZ FLAK: - Co dokładnie wydarzyło się 45 lat temu w Lhasie?

ADAM KOZIEŁ: - Jeszcze wcześniej, w 1949 r., Chiny Ludowe najechały Tybet, który według prawa międzynarodowego spełniał wszelkie warunki państwowości. Miał niezawisły rząd utrzymujący stosunki z innymi państwami i kontrolujący podległe mu terytorium; bił własną monetę, wydawał znaczki pocztowe.

Gdy w 1949 r. Mao Zedong proklamował Chińską Republikę Ludową, komuniści zapowiedzieli “wyzwolenie" wszystkich ziem, które uznawali za chińskie, w tym Tybetu, Tajwanu i Hongkongu. Nie bardzo wiadomo, od czego i od kogo Chińczycy zamierzali “wyzwolić" Tybet - przebywało tam wówczas raptem pięciu cudzoziemców. Jednak jak obiecali, tak zrobili. Powodów było kilka. Chodziło m.in. o uzyskanie “mandatu niebios", upoważniającego do sprawowania władzy nad krajem; tu wzorowano się...

21012

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]