Bąkiewicz w Berlinie. Nie oddawajmy relacji polsko-niemieckich ekstremistom

Racja stanu wymaga pogłębiania naszej współpracy z Berlinem. Podbijanie nacjonalistycznego bębenka zaszło tak daleko, że rząd boi się podpisać umowę o pogłębionej współpracy wojskowej.
Czyta się kilka minut
Robert Bąkiewicz przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Warszawa, 19 maja 2026 r. // Fot. Tomasz Barański / Reporter
Robert Bąkiewicz przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Warszawa, 19 maja 2026 r. // Fot. Tomasz Barański / Reporter

W piśmie o takiej tradycji nie wypada odwoływać się do niej zbyt często, są jednak momenty, w których trzeba. O potrzebie przełamania wrogości między Polską a Niemcami długie lata pisał w „Tygodniku Powszechnym” Stanisław Stomma. Jeden z ojców założycieli naszego środowiska uważał, że nie da się zmienić ani tragicznej historii, ani sąsiedztwa polsko-niemieckiego w sensie geograficznym, ale można zmienić przyszłą naturę tego sąsiedztwa – a w ten sposób zmienić także geopolitykę.

Szkodliwy happening Bąkiewicza

Relacje współczesnej Polski ze współczesnymi Niemcami można oczywiście oceniać różnie – pisaliśmy o tym w poprzednim numerze w związku z 35. rocznicą traktatu polsko-niemieckiego. Ale w naszym krajowym stosunku do zachodniego sąsiada dzieją się rzeczy, które wymagają osobnego komentarza: skrajne organizacje, wspierane przez główne siły polityczne prawicy i ośrodek prezydencki, sprowadzają wymiar stosunków Warszawa–Berlin do happeningu. 

Takie zachowania jak Roberta Bąkiewicza, który pod pretekstem upominania się o pamięć ofiar wojny wywołał w Berlinie rozróbę, nie tylko tę pamięć profanują – ośmieszają również najważniejsze symbole religijne. A agitacyjne „prawicowe” media wtórują tym działaniom, od lat kreując nastrój antyniemieckiej psychozy i hejtu.

Współpraca z Niemcami to nasza racja stanu

Polski interes narodowy, który często najmniej rozumieją ekstremistyczni nacjonaliści, wymaga, aby z Niemcami twardo i rzeczowo rozmawiać o ich błędach w polityce wobec Rosji, o braku należytego wyczucia w kwestii odszkodowań dla ofiar III Rzeszy, o nieznajomości wrażliwości krajów takich jak Polska. Ale nasza racja stanu wymaga pogłębiania współpracy z Niemcami tam, gdzie interesy obu państw są zbieżne. 

Dotyczy to np. spraw bezpieczeństwa. Tymczasem podbijanie nacjonalistycznego bębenka idzie tak daleko, że  nienacjonalistyczny rząd boi się podpisać umowę o pogłębionej współpracy wojskowej z Niemcami i zadowala się umową ogólną, a i władze w Berlinie nie chcą takiej pogłębionej umowy, wiedząc, że zostanie zakwestionowana przez polską prawicę i prezydenta. Nacjonalistyczna, antyniemiecka gorączka nijak sprawie polskiej nie służy. Nijak.

Do opisu relacji polsko-niemieckich po 1990 r. używano czasem pojęcia „kicz pojednania”. Dziś z kolei przeżywamy okres kiczu niepojednania, kiczu wykreowanej wrogości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł