W piśmie o takiej tradycji nie wypada odwoływać się do niej zbyt często, są jednak momenty, w których trzeba. O potrzebie przełamania wrogości między Polską a Niemcami długie lata pisał w „Tygodniku Powszechnym” Stanisław Stomma. Jeden z ojców założycieli naszego środowiska uważał, że nie da się zmienić ani tragicznej historii, ani sąsiedztwa polsko-niemieckiego w sensie geograficznym, ale można zmienić przyszłą naturę tego sąsiedztwa – a w ten sposób zmienić także geopolitykę.
Szkodliwy happening Bąkiewicza
Relacje współczesnej Polski ze współczesnymi Niemcami można oczywiście oceniać różnie – pisaliśmy o tym w poprzednim numerze w związku z 35. rocznicą traktatu polsko-niemieckiego. Ale w naszym krajowym stosunku do zachodniego sąsiada dzieją się rzeczy, które wymagają osobnego komentarza: skrajne organizacje, wspierane przez główne siły polityczne prawicy i ośrodek prezydencki, sprowadzają wymiar stosunków Warszawa–Berlin do happeningu.
Takie zachowania jak Roberta Bąkiewicza, który pod pretekstem upominania się o pamięć ofiar wojny wywołał w Berlinie rozróbę, nie tylko tę pamięć profanują – ośmieszają również najważniejsze symbole religijne. A agitacyjne „prawicowe” media wtórują tym działaniom, od lat kreując nastrój antyniemieckiej psychozy i hejtu.
Współpraca z Niemcami to nasza racja stanu
Polski interes narodowy, który często najmniej rozumieją ekstremistyczni nacjonaliści, wymaga, aby z Niemcami twardo i rzeczowo rozmawiać o ich błędach w polityce wobec Rosji, o braku należytego wyczucia w kwestii odszkodowań dla ofiar III Rzeszy, o nieznajomości wrażliwości krajów takich jak Polska. Ale nasza racja stanu wymaga pogłębiania współpracy z Niemcami tam, gdzie interesy obu państw są zbieżne.
Dotyczy to np. spraw bezpieczeństwa. Tymczasem podbijanie nacjonalistycznego bębenka idzie tak daleko, że nienacjonalistyczny rząd boi się podpisać umowę o pogłębionej współpracy wojskowej z Niemcami i zadowala się umową ogólną, a i władze w Berlinie nie chcą takiej pogłębionej umowy, wiedząc, że zostanie zakwestionowana przez polską prawicę i prezydenta. Nacjonalistyczna, antyniemiecka gorączka nijak sprawie polskiej nie służy. Nijak.
Do opisu relacji polsko-niemieckich po 1990 r. używano czasem pojęcia „kicz pojednania”. Dziś z kolei przeżywamy okres kiczu niepojednania, kiczu wykreowanej wrogości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










