Ataki rakietowe na ukraińskie miasta. I kto tu jest terrorystą

Być może to początek rosyjskiej ofensywy powietrznej – wojny na wyniszczenie zapowiadanej przez kremlowską propagandę.
Czyta się kilka minut
Biurowiec zniszczony podczas porannego ataku rakietowego na Kijów / SERGEI SUPINSKY/AFP/East News

Kijów, Lwów, Tarnopol, Dnipro, Mikołajów, Konotop, Krzywy Róg, Zaporoże, nawet spokojne dotąd Zakarpacie: to tylko niektóre z miejsc Ukrainy, w jakie rankiem 10 października uderzyły rosyjskie rakiety. W poniedziałek przed południem nie były znane zniszczenia ani liczba ofiar. Z pierwszych relacji można wnosić, że zamiarem Rosjan jest niszczenie infrastruktury miast, aby jesienią i zimą przetrwanie było skrajnie trudne – bez pewności prądu, wody, ogrzewania – i by ludzie, żyjący i tak w napięciu (także w zachodnich regionach, gdzie, bywa, co noc wyją syreny), utracili resztki poczucia bezpieczeństwa.


PRZECZYTAJ TAKŻE:
DLACZEGO ZAATAKOWANO MOST KRYMSKI? >>>>


Poniedziałkowe ataki to być może początek rosyjskiej ofensywy powietrznej – owej wojny totalnej na wyniszczenie kraju, którą dzień wcześniej postulował Władimir Sołowjow, „twarz” kremlowskiej propagandy. Uznając, że dotychczasowe działania Rosji to „gra w humanizm” (sic!), pisał on, że na sobotni ukraiński atak na most Krymski trzeba odpowiedzieć „wszelkimi sposobami i środkami”. Konkretnie: „Ukraina musi pogrążyć się w mrocznych czasach. Mosty, zapory, linie kolejowe, elektrownie cieplne i inne obiekty infrastruktury muszą zostać zniszczone na terytorium całej Ukrainy”.


ZBIÓRKA DLA UKRAIŃSKICH OBROŃCÓW

„Są pilne ­potrzeby. Nadeszła jesień, chłody. Mamy prośby z frontu. Pomożecie?” – pisze do nas Ihor, znajomy ukraiński wolontariusz. Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy: Chcemy odpowiedzieć na jego prośbę >>>>


Komentując wcześniej atak na most, Putin i ludzie z jego otoczenia mówili, że to „akt terroryzmu”; rosyjska FSB wyliczała, ile to razy Ukraina atakowała cele na terenie Rosji. Wspólnym tonem było tu oburzenie: że broniąc się, ofiara gwałtu ośmiela się atakować, i to także na podwórku napastnika.

Takie myślenie zbliża ludzi z Kremla do dyktatorów sprzed 80 lat i ich akolitów: oni też byli urażeni, że ofiary się bronią, a wymierzone w nich działania nazywali „terroryzmem” lub „bandytyzmem”. Oni też ogłaszali swoim wrogom „wojnę totalną” – uznając najwyraźniej, że to, co sami robili wcześniej, nie było czymś w dziejach świata nadzwyczajnym.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Gdy ogłoszono „częściową” mobilizację, wojna przyszła do domów Rosjan. Część społeczeństwa ocknęła się – pisze ANNA ŁABUSZEWSKA w cyklu ROSYJSKA RULETKA >>>>


Wątpliwe, by rosyjska „wojna totalna” złamała Ukraińców – nawet gdyby Kreml sięgnął po bombę atomową. Zapewne i wtedy zrobią to, co dotąd: skoro sam wróg komunikuje im, że jest to walka o istnienie, będą dalej walczyć.

 

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2022

W druku ukazał się pod tytułem: I kto tu jest państwem-terrorystą?