Architektura rozczarowania

Mishima stawia swojemu czytelnikowi zadanie: czytaj tak, jakbyś porzucił siebie i zaczął żyć życiem moich bohaterów. Czytaj tak, jakbyś miał siebie więcej nie odnaleźć.
Czyta się kilka minut
Yukio Mishima, „Zimny płomień” /
Yukio Mishima, „Zimny płomień” /

Zbiór opowiadań "Zimny płomień" Yukio Mishimy w przekładzie Henryka Lipszyca stanowi lekturę zniewalającą. Nie chodzi o zniewolenie legendą Mishimy, który popełnił rytualne harakiri w 1970 r. na znak protZbiór opowiadań "Zimny płomień" Yukio Mishimy w przekładzie Henryka Lipszyca stanowi lekturę zniewalającą. Nie chodzi o zniewolenie legendą Mishimy, który popełnił rytualne harakiri w 1970 r. na znak protestu przeciw podmywaniu tradycyjnej kultury japońskiej przez wzorce i wrażliwość świata Zachodu. Tym bardziej proza ta daleka jest od epatowania makatkowym obrazem Japonii, jako krainy niedostępnej "skomercjalizowanej" duchowości przeciętnego Europejczyka. Uczucie lekturowego zniewolenia polega raczej na obcowaniu z materią etyczną tego pisarstwa, która nie jest zapośredniczona w dychotomicznym układzie Wschód-Zachód. Mishima, klasyk literatury, wybitny stylista i zagorzały badacz psychologii "świata masek", swojemu czytelnikowi stawia zadanie wymagające wyjątkowych kwalifikacji moralnych: czytaj tak, jakbyś porzucił siebie i zaczął żyć życiem moich bohaterów. Czytaj tak, jakbyś miał siebie więcej nie odnaleźć.

Tom inauguruje tekst "Zimny płomień", który doskonale oddaje charakter pisarstwa Mishimy. Jego wyjątkowe zdolności manipulacji niuansami w relacjach międzyludzkich i krystaliczny, antymetaforyczny język narracji tworzą konglomerat przewrotnych jakości. Nominalnie opowiadanie dotyczy klasycznego teatru kabuki, którego męscy aktorzy odgrywają role gejsz, cesarskich nałożnic, kobiet różnych stanów. Gra tożsamości i potężna iluzja, jaką tworzą aktorzy zwani onnagata (mężczyźni specjalizujący się w odtwarzaniu ról kobiet), jest immanentnie wpisana w zasadę teatru i wzmacnia każdy rozgrywany spektakl o efekt "podwójnej" teatralizacji.

Pisarz na tym planie rozgrywa dramat miłości wybitnego onnagaty Mangiku do reżysera Kawasakiego - człowieka nowego pokolenia, młodego twórcy, według którego kabuki to skansen, przebrzmiała estetyka dla miłośników konserwatywnej sztuki budowania pozorów. Mishima w roli obserwatora obsadza Masuyamę, swoje alter ego, kierownika literackiego, każąc mu pośredniczyć w pełnych napięcia relacjach między twórcami przedstawienia. Niewypowiedziany podskórny konflikt okazuje się sceną walki pomiędzy tym, co w życiu autentyczne, a tym, co jedynie preparowane dla potrzeb własnej "maski". Masuyama, zahipnotyzowany sztuką generowania wyniosłej i "nieludzkiej" iluzji, nie potrafi pogodzić się z tym, że Mangiku podlega pasjom i żarliwym emocjom, które ustawiają go w szeregu zwyczajnych śmiertelników. Próżny Kawasaki, reagujący na uwielbienie Mangiku złośliwostkami i obojętnością, faktycznie oswaja ową przekraczającą życie iluzję. Mangiku w jakimś sensie składa w ofierze swoją aktorską sztukę, by uzyskać dostęp do autentyzmu uczuć, za którym tęskni. Mishima bada architekturę rozczarowania, jaka określa wewnętrzny pejzaż Masuyamy, a czytelnik niepostrzeżenie przeżywa rozczarowanie tym, co w życiu nazbyt "ludzkie" - miłością i wzajemnym, trudnym porozumieniem. Staje się zdemaskowaną ofiarą archetypowych wyobrażeń o tym, co czyni egzystencję sensowną. Pisarz twierdzi, że właśnie podatność na kłamstwo, umiejętność samooszustwa w teatrze życia sprawia, że stajemy się ludźmi prawdziwie niepodległymi i wolnymi. Wszystko inne jest jedynie zgrzebną tragifarsą uczuć i pospolitych tęsknot.

Ten nieco utopijny i heroiczny ton odnajdujemy w genialnym opowiadaniu "Umiłowanie ojczyzny". Badacze twórczości Mishimy widzą w nim antycypację losu, który wybrał pisarz, zadając sobie rytualną śmierć. Czytelnik obserwuje małżeństwo Takayemy i Reiko. On - to porucznik cesarskiej gwardii, ona - kobieta oddana miłości do żołnierza. Osnową ich dziejów są autentyczne wydarzenia roku 1936, kiedy zbuntowane oddziały próbowały dokonać puczu, wysuwając postulaty reform społecznych. Inspiratorzy spisku zostali osądzeni i skazani, kraj zaś pogrążał się w coraz bardziej agresywnej militaryzacji. Dla porucznika Takayemy bunt był synonimem zdrady. Został wyznaczony do rozprawienia się z renegatami, którymi okazali się jego wieloletni przyjaciele. Niemożliwość wystąpienia przeciw przyjaźni, a jednocześnie konieczność wykonania rozkazu doprowadziły porucznika do ostatecznej decyzji, dla niego oczywistej i przyjmowanej z pobłażliwym uśmiechem: postanowił popełnić wraz z żoną samobójstwo.

Brutalny rytuał, poprzedzony namiętnym aktem miłosnym między małżonkami, urasta do rangi doświadczenia religijnego. Seksualizacja obejmuje tu pojęcie mitycznej ojczyzny. U Mishimy miłość do niej, uosabiana w kobiecie, jest gwarantem pozaziemskiego trwania i skutecznej transcendencji nierozwiązywalnych dylematów etycznych. Sam opis harakiri, widzianego oczyma kochającej żony, został sporządzony z chirurgiczną precyzją i dbałością o zachowanie wszystkich szczegółów. Środki leksykalnej ekspresji, jakich dobył Mishima, pozwalają odczuć w lekturze ból, absurd i wzniosłość kogoś, kto przebywa w obszarze ? rebours platońskiej idei dobra. Dobro - to jedyne, co czuje porucznik. Podobnie jego żona, dla której miłość to uczestniczenie w dekapitacji i przelanie własnej krwi w imię niepojmowalnego honoru, i partycypacja w niemej wspólnocie samobójczego gestu.

Te dwa opowiadania stanowią egzystencjalne punkty orientacyjne książki. Mishima w pozostałych tekstach, zwłaszcza w pięknej paraboli miłości i duchowości Wschodu: "Miłości Wielkiego Kapłana świątyni Shiga" oraz w przypowieści "Przejść przez wszystkie mosty", jawi się jako pisarz integralny. Estetyka i etyka jego tekstów stanowią jedno. Ciągłe penetrowanie mortualnego horyzontu ludzkiego życia i ślepego losu czyni z niego twórcę głęboko egzystencjalnego. Egzystencjalizm Mishimy nie ma jednak nic wspólnego z emocjonalnym rozchwianiem i pretensjonalną krzykliwością. Kipiąca od skrajnych uczuć materia jego prozy została poddana doskonałej obróbce literackiej. Te opowiadania czyta się, będąc zawsze wewnątrz ich świata. Spoglądając stamtąd, faktycznie możemy o sobie zapomnieć, nakładając kolejne maski jego bohaterów. Proza działa jak narkotyk, po zażyciu którego nie pamiętamy o własnym piekle. Piekło Mishimy płonie boleśnie zimnym, wykalkulowanym płomieniem.

Yukio Mishima, "Zimny płomień", z japońskiego przełożył Henryk Lipszyc, Świat Książki, Warszawa 2008.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2008