Apelacja

Pisarz Paweł Huelle odwołał się od wyroku, którym gdański Sąd Okręgowy zobowiązał go do przeproszenia księdza Henryka Jankowskiego za obraźliwe określenia, zawarte w pamflecie Zrozumieć diabła, zamieszczonym 23 maja 2004 w Rzeczpospolitej. Cokolwiek powie się o dotkliwości tych określeń, stwierdzić trzeba, że daleko im do kalumnii, jakimi ksiądz prałat szafowal w swoich homiliach i przemówieniach o tendencji jawnie żydożerczej.
Czyta się kilka minut

Protest przeciw tej tendencji był jedynym motywem i celem publikacji Pawła Huelle. Wyrok sądu gdańskiego nie wspomina o tym źródle całej sprawy; robi w rezultacie wrażenie asymetryczne. Trzeba mieć nadzieję, że Sąd Apelacyjny przywróci symetrię, stosując znaną skądinąd formułę o “znikomej społecznej szkodliwości czynu" nie tylko do słów i działań księdza prałata.

Piszący te słowa nie czuje się powołany do zwracania komukolwiek uwagi na sprzeczność tych słów i działań z Ewangelią i wskazaniami zmarłego tak niedawno Papieża. Chce tylko skorzystać z obywatelskich praw, apelując do dwóch osób.

Jedną jest Tomasz Potkaj, autor artykułu “Zrozumieć księdza"(“TP" nr 39/05). Wydaje się potrzebne, aby zechciał wyjaśnić, jakie miał podstawy do twierdzeń, zawartych w zdaniu: “Zakładając nawet, że wypowiedzi prałata miały charakter antysemicki, w co nie wierzę, stroną, która mogłaby czuć się dotknięta, jest osoba pochodzenia żydowskiego lub gmina żydowska."

Być może jest to cytat z wywodów obrońcy obrażonego oskarżyciela, tyle że przytoczony bez cudzysłowu. W każdym jednak wypadku trzeba nam znać stanowisko autora artykułu. Jest nim doskonale zapowiadający się publicysta, pisarz i znawca literatury. Czy nie zna zatem słów księdza prałata, wygłoszonych i ogłoszonych tuż po rozprawie, w których odsądza on od miana pisarza polskiego nie tylko Pawła Huelle, ale - kogóż to? - Bolesława Leśmiana, najznakomitszego może z polskich poetów minionego wieku. Dlaczego? Bo był krwi żydowskiej. Jakich tu jeszcze dowodów potrzeba, aby uwierzyć, że mamy do czynienia z rasistą? I czy stroną w sporze z nim musi być członek gminy żydowskiej, nie zaś wszyscy Polacy, bez różnicy dotknięci obrazą, jaką prałat zadaje wspólnej naszej schedzie i chlubie?

Po wtóre - z całą prostotą i powagą apeluję do księdza Jankowskiego, aby wyjaśnił wreszcie, czym jest antysemityzm, jeżeli to, co on głosi, nim nie jest?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2005