Michał Sowiński: Zacznijmy od podstawowego pytania – co tak naprawdę wiemy o Afryce? Jaki obraz Afryki, szczególnie tej subsaharyjskiej, funkcjonuje w Polsce?
Magdalena Wróblewska: Prawda jest taka, że wiemy bardzo mało. Muzea etnograficzne, takie jak warszawskie, są depozytariuszami wiedzy o kulturach świata, ale często ta wiedza jest przestarzała i niepełna. Choć dysponujemy bogatymi zbiorami, brakuje specjalistów zdolnych je właściwie interpretować. Polska historia badań afrykanistycznych jest bardzo skromna. W przeciwieństwie do Niemiec, które dzięki kolonialnej przeszłości rozwinęły intensywne badania i stworzyły bogate kolekcje, my nie mamy takiej tradycji.
Czyli ten brak wiedzy przekłada się na sposób, w jaki postrzegamy Afrykę?
Zdecydowanie. W Polsce obraz Afryki jest uproszczony i pełen stereotypów. Wciąż myślimy o niej jako o „czarnym kontynencie”, jednolitym pod względem kultury czy historii. Tymczasem Afryka jest cztery razy większa od Europy i nieporównywalnie bardziej zróżnicowana – społecznie, kulturowo, językowo. Brak edukacji pogłębia ten problem – w szkołach praktycznie nie uczymy o Afryce jako o kontynencie złożonym z kilkudziesięciu krajów, setek języków i bogatych tradycji.
Co więcej, mamy tendencję do patrzenia na Afrykę przez pryzmat przeszłości, jakby tamtejsze społeczeństwa były oderwane od współczesnych wyzwań. Rzadko myślimy o tym, że mieszkańcy Afryki zmagają się z podobnymi problemami co mieszkańcy Europy: walką o prawa obywatelskie, zmianami klimatycznymi czy napięciami politycznymi. Stereotypy utrwalają obraz Afryki jako miejsca „innego”, odległego i niezrozumiałego.
Czy muzea mogą to zmienić?
Mogą i powinny. Wystawy mogą być miejscem krytycznej refleksji nad utartymi schematami i spojrzeniami na Afrykę. Powinny pokazać różnorodność kontynentu i przełamać krzywdzące uproszczenia. Ale to wymaga nowoczesnych narracji muzealnych oraz współpracy z badaczami i przedstawicielami afrykańskiej diaspory i zamieszkującej kontynent społeczności.
Na wystawie „Wybielanie” pojawi się niezwykle ciekawy wątek: podważanie mitu „niewinności kolonialnej” Polski. To temat niemal nieobecny w debacie publicznej. Dlaczego tak się dzieje?
To prawda. W Europie Środkowo-Wschodniej długo utrzymywało się przekonanie o „kolonialnej niewinności”. Brytyjski badacz Matthew Rampley pisał o tym w kontekście Czech, ale to dotyczy także Polski. Nasza narracja historyczna skupia się na własnych doświadczeniach bycia ofiarą kolonizacji – zaborów czy wojen – co utrudnia dostrzeżenie własnego, choć nieoczywistego, uwikłania w system kolonialny. W XIX wieku kolonializm stał się zjawiskiem globalnym, więc nawet kraje bez zamorskich kolonii były na różne sposoby zaangażowane i uwikłane. Postanowiliśmy z Witkiem Orskim, współkuratorem wystawy, pokazać te zjawiska.
Jakie są te mniej oczywiste przykłady polskiego zaangażowania?
Choć Polska formalnie nie posiadała kolonii, to istniały ambicje quasi-kolonialne. W historii Muzeum Etnograficznego w Warszawie ważny jest epizod wyprawy Stefana Szolca-Rogozińskiego i Leopolda Janikowskiego do Kamerunu w latach 80. XIX wieku. Podróżnicy kupili tam ziemię z myślą o stworzeniu kolonii, która pełniłaby funkcję „azylu” dla polskich dysydentów politycznych. Pomysł był utopijny i skazany na porażkę, ale odzwierciedlał ówczesne ambicje kolonialne. To Janikowski przywiózł pierwsze eksponaty, które stały się zalążkiem kolekcji Muzeum Etnograficznego w Warszawie.
Czyli polskie muzea również mają za sobą skomplikowaną kolonialną historię zbiorów?
Zdecydowanie. Pierwotna kolekcja została zniszczona podczas II wojny światowej, a po wojnie zaczęto ją odbudowywać z różnych źródeł. Mamy obiekty przywiezione przez podróżników, jak choćby przez Wacława Korabiewicza, który gromadził artefakty w Afryce Wschodniej – czasem legalnie, innym razem w sposób kontrowersyjny. W 1952 roku został nawet wydalony z Tanganiki za wywóz zbyt wielu przedmiotów.
Do tego dochodzą zbiory przejęte z tzw. ziem odzyskanych, wcześniej należące do niemieckich muzeów czy uniwersytetów, np. z Breslau (Wrocławia). Część tych przedmiotów ma niejasną proweniencję i wymaga dalszych badań, aby ustalić, w jakich okolicznościach zostały pozyskane.
Czy współczesne wystawy uwzględniają te konteksty?
Nie zawsze. Wiele eksponatów pokazywanych w muzeach jest pozbawionych szerszej narracji. Nie wiadomo, skąd pochodzą, jaka była ich funkcja i jak trafiły do Polski. Brakuje informacji, które pozwoliłyby zwiedzającym zrozumieć złożoność tych historii i uwikłanie Polski w globalne procesy kolonialne. To wciąż temat wymagający pogłębionych badań i odwagi w zmierzeniu się z niewygodnymi faktami.
Czy Muzeum Etnograficzne kiedykolwiek podejmowało gesty zwrotu obiektów afrykańskim muzeom jako formę przeprosin za kolonializm?
Nie, ponieważ nasze zbiory nie mają bezpośredniej kolonialnej proweniencji lub po prostu tego nie wiemy. Spora część kolekcji to zbiory poniemieckie, których historia pozyskania pozostaje niejasna. Po wojnie nie pojawiły się żadne wnioski o restytucję dotyczące afrykańskich obiektów. Inaczej wygląda sytuacja w kontekście szczątków ludzkich, szczególnie z Australii czy Oceanii – tam pojawiają się prośby o repatriację.
W przypadku Afryki brakuje takich jednoznacznych dokumentacji jak przy słynnych brązach z Beninu, gdzie historia grabieży jest doskonale znana i udokumentowana.
Jednym z tematów wystawy jest też rola fotografii w utrwalaniu kolonialnych narracji. Jak współczesne podejście muzeów próbuje przełamać te schematy?
Fotografia od zawsze była narzędziem utrwalania kolonialnych narracji. Tworzyła obrazy służące egzotyzacji, wzmacnianiu dominacji i pogłębianiu podziałów rasowych. Dlatego zdecydowaliśmy się współpracować z Fundacją Sztuk Wizualnych, organizatorem Miesiąca Fotografii w Krakowie. Przygotowaliśmy razem wystawę „Afrotopie”, która odchodzi od schematycznych obrazów Afryki – tych znanych z „National Geographic”, ukazujących „dziewiczą przyrodę”, lub z World Press Photo, pokazujących cierpienie, głód i wojny.
Chcieliśmy pokazać Afrykę oczami jej mieszkańców, fotografie poruszające kwestie tożsamości, swobód obywatelskich czy wyzwań społecznych. To nie jest fotografia reporterska, ale artystyczna, która pozwala zobaczyć kontynent poza stereotypami.
To trochę taka „wojna na obrazy” – nowe narracje przeciwko starym schematom?
To jedna z podstawowych praktyk dekolonialnych w muzealnictwie: konfrontowanie dawnych narracji z nowymi, współczesnymi wizjami. Wystawa ma też element afirmatywny – pokazuje różnorodność Afryki i jej bogactwo kulturowe z perspektywy jej mieszkańców, a nie zewnętrznych obserwatorów.

Magdalena Wróblewska – dyrektorka Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Historyczka sztuki i muzeolożka, zainteresowana problematyką dekolonialności, związana z Wydziałem Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego.
RAMKA
„Afrotopie” (01.03-14.09.2025)
Wystawa fotografii autorstwa 18 artystów z Afryki Wschodniej i Zachodniej, ukazująca kontynent z jego wnętrza, w kontrze do stereotypów wytwarzanych przez prasową i reporterską fotografię.
„Wybielanie” (02.04-31.08.2025)
Krytyczna wystawa o roli polskich instytucji w kształtowaniu europejskiego spojrzenia na Afrykę, analizująca kolonialne uwikłania muzeów i archiwów fotograficznych.
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
ul. Kredytowa 1
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















