Ach, marzenia

W "Gazecie Wyborczej" z 20 grudnia profesor Jerzy Holzer analizuje (w artykule "Raz, dwa, trzy, zdrajcą będziesz ty") telegram ambasadora NRD w Warszawie, pochodzący z początku grudnia 1981 r. - ten sam, który posłużył ostatnio Janowi Pospieszalskiemu, Grzegorzowi Braunowi i Bronisławowi Wildsteinowi jako podstawa gwałtownego ataku przeciw Bronisławowi Geremkowi. Holzer, świetny znawca historii najnowszej, autor pamiętnej książki o genezie i historii pierwszej Solidarności, cierpliwie i precyzyjnie punktuje niejasności i wieloznaczności wspomnianego dokumentu, konfrontując jego zawartość z innymi przekazami, dotyczącymi rozmowy Geremka ze Stanisławem Cioskiem. Prowadzi go to do wniosku, iż Pospieszalski, Braun i Wildstein traktują jako prawdę najmniej prawdopodobną interpretację słów enerdowskiego dyplomaty. Holzer ubolewa przy tym, iż Pospieszalski, który studiował niegdyś historię, tak kiepsko interpretuje tekst źródłowy.
Czyta się kilka minut

W "Wyborczej" z 21 grudnia profesor Andrzej Romanowski, którego publicystyki politycznej i historycznej bardzo mi w "Tygodniku" brakuje, po raz kolejny pisze (w artykule "Skłamana historia, nierówna miara") o tych, którzy nie potrafią spojrzeć na stan wojenny w sposób pełny i których nie stać na obiektywną ocenę nie tylko win, ale też zasług generała Jaruzelskiego. Tekst jest gorący; redakcja podkreśla w nim te zdania Romanowskiego, które mogą wywołać najwięcej sprzeciwów: "W stanie wojennym porównywałem Jaruzelskiego do Teodora Berga tłumiącego powstanie styczniowe. Dziś, od 20 już z górą lat, powtarzam jak mantrę: to nasz Imre Nagy, o tyle jeszcze większy, że mu się udało".

Zgadzam się bez reszty z analizą Jerzego Holzera i jego przeświadczeniem, że telegram ambasadora NRD nie dostarcza argumentów do oskarżania Bronisława Geremka o zdradę ideałów Solidarności. Zarazem: nie do końca rozumiem rozczarowanie profesora byłym studentem historii, który nie potrafi precyzyjnie zinterpretować źródła. Jan Pospieszalski nie jest jedynym absolwentem historii, wykorzystującym swe wykształcenie do wspierania własnego obozu politycznego i czytającym źródła historyczne w zależności od potrzeb... Podobnych do niego jest legion; można odnieść wrażenie, że studiowanie historii jest dla wielu ludzi punktem wyjścia do jej instrumentalnego traktowania.

Zgadzam się z wieloma myślami Andrzeja Romanowskiego, a zwłaszcza z jego przekonaniem, że zasługi Jaruzelskiego w przejściu od PRL-u do niepodległej Polski powinny być docenione (choć na entuzjazm dla generała mnie nie stać). Zarazem: nie sądzę, by przedstawiona przez Romanowskiego argumentacja przebiła się do świadomości jego przeciwników. Oni wiedzą, jaka jest prawda, wiedzą też, co sądzić o Romanowskim.

5 Profesor Holzer marzy o precyzyjnych, bezstronnych badaniach historycznych. Profesor Romanowski marzy o mierzeniu jedną miarą tych, którzy są nam bliscy, i tych, których racje odrzucamy. Piękne marzenia, może kiedyś staną się rzeczywistością.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2012