45/09

"TP" 43/09
Czyta się kilka minut

Tuszuje, a nie sprawdza

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Elżbiety Isakiewicz "Smuta Polaka bankruta" i wywiad z przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego Stanisławem Kluzą.

Pomagam wielu firmom, które zostały naciągnięte przez banki przy okazji "zabezpieczania" kursów walut przez opcje walutowe. W wielu znanych mi przypadkach firmy zgłaszały nieprawidłowości do KNF. Chodziło o niezgodność pomiędzy ustalonym celem umowy ("zabezpieczenie") a jej wynikiem ("zobowiązanie"). Chodziło też o sposób, w jaki banki namawiały klientów, nachodziły ich, a nawet groziły - wszystko przed zawarciem transakcji. Dodatkowo chodziło o zagrożenie interesów samych banków przez zagrożenie wypłacalności ich klientów - sprzeczność z Rekomendacją A NBP i KNF z 2002 r.

KNF wszystkim odpowiada tymi samymi dwoma zdaniami. W żadnym z dziesiątków przypadków (moich klientów i innych firm, z którymi jestem w kontakcie) nie przeprowadziła w banku kontroli zawartych umów.

Dlatego twierdzenie przewodniczącego Stanisława Kluzy, że KNF "sprawdza, czy nie jest łamane prawo", nie może być potwierdzone przez dziesiątki firm, które do KNF zgłosiły nadużycia banków, których te dopuściły się w drugiej połowie 2008 r. KNF zajmuje się raczej tuszowaniem własnej niekompetencji niż sprawowaniem nadzoru bankowego. Zdaniem wielu specjalistów rynku finansowego, zburzenie dotychczasowego modelu nadzoru bankowego z Generalnym Inspektoratem Nadzoru Bankowego podlegającym NBP i utworzenie KNF znacznie pogorszyło kontrolę społeczną nad bankami. Uważam również, że takie artykuły jak Elżbiety Isakiewicz są obecnie bardzo potrzebne dla przywrócenia równowagi szans klienta w sporze z bankami. Obecnie bowiem ciągle pokutuje (przynajmniej w sądach) przeświadczenie, że banki to instytucje zaufania publicznego i w razie sporu klienta z bankiem domniemywa się rację banku.

Mariusz Korpalski, radca prawny

Poznań

Od redakcji:

Odzew czytelników pokazuje, że relacje bank-klient są w Polsce jednym z najważniejszych przedmiotów sporu. Do sprawy wrócimy w najbliższych numerach.

Zatruta wspólnota

Ewa Szumańska w części swego felietonu zatytułowanej "Jak zawsze" przypomina wielkość naszych dokonań sprzed dwudziestu lat i stwierdza, żeśmy swą kłótliwością zniszczyli wielkie dzieło. Zastanawia się nad tym, co się z nami stało, i odpowiada, że nic się nie stało i że "tacy byliśmy zawsze". Na koniec dodaje, że byliśmy "zawsze nienaprawialnie skłóceni". Jeżeli tak, to jak mogliśmy dokonać wielkiego dzieła dwadzieścia lat temu i jak mogliśmy przetrwać jako naród przez tysiąc lat? Rozumiem rozgoryczenie, ale sprzeciwiam się niesprawiedliwemu i niszczycielskiemu wnioskowi.

Warto byłoby na łamach "Tygodnika" nawiązać do powyższego felietonu i podyskutować o mechanizmach, które doprowadziły do głębokich podziałów w tzw. obozie solidarnościowym. Premier Tadeusz Mazowiecki napisał niedawno, że "zatrucie, jakie nastąpiło w walce politycznej i jakie trwa do dziś, godzi w samo serce wspólnoty narodowej". W trosce o serce naszej wspólnoty dokonajmy rozrachunku. Wierzę, że on nas uzdrowi.

Jerzy Bałka

Wejherowo

"TP" 39/09

Zapomniana tragedia

Jesteśmy wnukami Stanisława Łysika rozstrzelanego w listopadzie 1939 r. w lasach na Barbarce koło Torunia. Z wielkim uznaniem przyjęliśmy artykuł T. Żurocha-Piechowskiego "My z »niepolskiej« ziemi". Dziękujemy za przypomnienie czytelnikom o tej masowej zagładzie 40 tys. polskich mieszkańców województwa pomorskiego. Sprawcami tej tragedii byli miejscowi Niemcy, często sąsiedzi. Wspomniany w artykule Fort VII w Toruniu i podmiejskie lasy Barbarki - to miejsce przez kilkadziesiąt lat było celem naszych rodzinnych pielgrzymek. Po wojnie na Barbarce powstał cmentarz oraz kamienny pomnik i ta infrastruktura nadal istnieje.

W Forcie VII przed wielu laty urządzono Izbę Pamięci; były gabloty ze smutnymi pamiątkami po więźniach, dokumentami, na ścianach wielkie fotografie (zdjęcia robili Niemcy przed rozstrzelaniem), z których patrzyły na nas tragiczne twarze ludzi przed śmiercią. Wśród tych postaci był nasz dziadek. Z początkiem lat 90. ta ekspozycja i miejsce zostały zdemolowane. Dziś nie ma śladu po izbie pamięci, jest brud i sterty śmieci, melina ćpunów i oaza meneli. Ta sytuacja nadal trwa, choć . minęło prawie 20 lat.

Współczesne pokolenie zainteresowane wydarzeniami jesieni 1939 r. i lat późniejszych największą porcję informacji historycznych i relacji z rocznicowych uroczystości na Barbarce znajdzie na stronie internetowej Parafii pw. św. Antoniego w Toruniu. Kierujemy słowa uznania dla księży z tej parafii za ich edukacyjną i moralną postawę, ale też pozostajemy w smutku z powodu wyżej przedstawionych faktów arogancji okazywanej temu miejscu kaźni mieszkańców Torunia przez władze samorządowe i inne podmioty publiczne.

Krystyna Jarocka

Ryszard Bełdzikowski

Prośba o pomoc

Zwracam się z gorącą prośbą do ludzi dobrej woli o pomoc finansową na leczenie i zabieg operacyjny. 5 lat temu przeszłam operację wycięcia woreczka żółciowego i od tego czasu cierpię z powodu schorzeń pooperacyjnych w postaci stanu zapalnego przełyku i żołądka. Lekarze wrocławscy stwierdzili konieczność przeprowadzenia operacji korekcyjnej, jednak żaden ze szpitali, do których się zwracałam, nie chce podjąć się tego zadania. Mówiąc wprost: nieoficjalnie słyszę, że lekarze państwowej służby zdrowia popełnili błędy, ale też państwowa służba zdrowia nie chce ich naprawić, odmawia również lekarz, który mnie operował. Kilka razy usłyszałam już, że kwalifikuję się na operację, ale wykona ją jedynie prywatna placówka. Z racji mojej sytuacji finansowej (jestem 67-letnią emerytką, mam 690 zł renty) nie stać mnie na prywatną służbę zdrowia. Od 5 lat bardzo cierpię z powodu moich dolegliwości, leczenie farmakologiczne nie przynosi poprawy. Może mi pomóc jedynie zabieg korekcyjny. Bardzo proszę o pomoc, bym mogła zebrać pieniądze na zabieg (ok. 10 tys. zł) i bym mogła jeszcze cieszyć się życiem. Wysyłam do redakcji odpowiednie zaświadczenia lekarskie.

Bożena Lemańska

Wrocław, ul. Powstańców Śląskich 99/64

Tel. 071 7947963

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2009