Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Życie za życie

Życie za życie

28.03.2016
Czyta się kilka minut
Dr Aleksandra Namysło, koordynatorka projektu IPN „Zagłada Żydów na ziemiach polskich”: Dla decyzji o udzieleniu pomocy kluczowa była znajomość sprzed wojny – często pomagano ludziom, których znano.
Fragment multimedialnej ekspozycji Muzeum w Markowej, marzec 2016 r. Fot. Grażyna Makara
W

WOJCIECH PIĘCIAK: Kiedy IPN podjął się rejestrowania przypadków represji za pomoc ludności żydowskiej?

ALEKSANDRA NAMYSŁO: W 2006 r. Instytut włączył się w projekt stworzenia bazy danych obywateli Polski, którzy byli represjonowani przez Niemców za to, że podczas II wojny światowej pomagali Żydom. Jego pomysłodawcą była krakowska Fundacja Instytut Studiów Strategicznych, która zaprosiła początkowo do współpracy Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych, Muzeum Auschwitz-Birkenau, Yad Vashem i Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie. Z czasem do programu dołączył Uniwersytet Papieski w Krakowie – zespół pod kierunkiem ks. prof. Jana Szczepaniaka – a także Komitet dla Upamiętniania Polaków Ratujących Żydów z prof. Adamem Strzemboszem.


CZYTAJ CAŁY DODATEK SPECJALNY "ULMOWIE  – POLSCY SPRAWIEDLIWI".


W pierwszej fazie realizacji programu szczególnie istotną rolę w nadaniu mu merytorycznego kształtu i w budowie bazy odegrał zespół z Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych z dr Anną Krochmal na czele oraz pierwsi koordynatorzy programu: dr hab. Marek Wierzbicki i dr hab. Grzegorz Berendt.

Obecnie projekt realizuje jedenastu historyków z IPN z całej Polski, którzy zajmują się rejestrowaniem przypadków represji w „swoich” regionach. Ja badam ten temat na obszarze części Górnego Śląska i w Zagłębiu Dąbrowskim, które w 1939 r. wcielono do III Rzeszy. Projekt realizują też historycy spoza IPN.

Czego konkretnie szukacie?

Obywateli Rzeczypospolitej, którzy pomagali Żydom i z tego powodu byli prześladowani. Definicja represji, którą przyjęliśmy, obejmuje nie tylko karę śmierci, uwięzienie w obozie koncentracyjnym czy obozie pracy, ale też np. pobicie czy zniszczenie mienia. Tu chcę zrobić zastrzeżenie: rejestrujemy nazwiska tych, którzy pomagali i ratowali Żydów, za co doświadczyli represji. Natomiast wszelkie przejawy pomocy ludności żydowskiej odnotowuje Komisja Historyczna ds. Budowy Pomnika Polaków Ratujących Żydów, który ma stanąć na placu Grzybowskim w Warszawie. W ten projekt zaangażowany jest również IPN.

Jak tworzycie taki rejestr?

Pierwsza faza programu polegała na prowadzeniu szeroko zakrojonych kwerend w archiwach polskich i zagranicznych, w muzeach martyrologicznych, w literaturze polsko- i obcojęzycznej i w prasie, oraz rejestrowaniu uzyskanych w ten sposób wyników w naszej wewnętrznej komputerowej bazie danych. Dziś zawiera ona 6543 rekordy (fakty represji), natomiast na wpisanie czeka kolejnych ponad 2,5 tys. przypadków. Przy czym nie mówimy tu o liczbie osób represjonowanych, bo pomysłodawcy programu, tworząc bazę, przyjęli taką metodę tworzenia rekordu: fakt ustalony w wyniku kwerendy równa się jeden wpis w bazie. Obecnie porządkujemy i scalamy dane. Przyjmujemy, że baza zawiera ok. 4 tys. nazwisk.

Dodam, że zanim dany fakt represji zostanie upubliczniony, jest dokładnie weryfikowany i sprawdzany przez historyków. Pierwsze efekty tych prac zostały przedstawione w pierwszym tomie „Rejestru faktów represji na obywatelach polskich za pomoc ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej”, który w formie e-booka znajduje się na stronie internetowej IPN. Publikacja ta zostanie wydana wkrótce w formie tradycyjnej, poprawiona i uzupełniona – m.in. odezwali się do nas krewni osób zamieszczonych w tomie, dosyłając dokumenty, uzupełniając lub prostując informacje zawarte w notach. Uwzględnimy też uwagi historyków, specjalistów od stosunków polsko-żydowskich z okresu wojny.

Zauważyłem, że w tym pierwszym tomie nie ma np. rodziny Ulmów. Dlaczego?

Rzeczywiście, nie ma w nim historii Ulmów i wielu innych znanych spraw. Postanowiliśmy bowiem, że w pierwszym tomie opiszemy przede wszystkim przypadki nowe, nieznane lub słabo opisane. Takie, które dotąd nie występowały w literaturze przedmiotu. Historia Ulmów – jak też inne powszechnie znane masowe zbrodnie za pomoc ludności żydowskiej, np. ta dokonana w Ciepielowie i okolicach z przełomu 1942/43 r. – znajdą się na pewno w drugim tomie.

Jak znaleźliście te nowe historie? 

Docierając do materiałów, które dotąd przez historyków nie były wykorzystywane lub tylko w niewielkim stopniu. Na przykład są to karty personalne więźniów niemieckich zakładów karnych, w których zapisywano przyczynę uwięzienia. Do rejestru kwalifikowaliśmy te przypadki, gdzie w karcie znalazł się zapis, że dana osoba trafiła tam za pomoc udzieloną Żydom. Niestety informacje tam zawarte są lakoniczne i na ich podstawie nie możemy odtworzyć całej historii. Ale nawet taki krótki zapis to już konkretny, zweryfikowany materiał. Natomiast większe historie można zrekonstruować na podstawie zachowanych akt procesowych niemieckich sądów specjalnych – to w większości obszerne materiały, zawierające zeznania oskarżonych i świadków oraz uzasadnienia wyroków.

Co będzie w kolejnych tomach?

Na sprawdzenie i weryfikację czeka ponad tysiąc nazwisk. Część z nich znajdzie się w kolejnych tomach. To przypadki, które zebrano w wyniku kwerend, m.in. w Departamencie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Yad Vashem, w Dziale Dokumentacji Odznaczeń Yad Vashem w Archiwum ŻIH-u, w znajdujących się w zasobach tego archiwum relacjach ocalałych z Zagłady, w pamiętnikach Żydów czy w dokumentacji Wydziału Opieki Społecznej Centralnego Komitetu Żydów w Polsce.

Sporo przypadków represji odnaleziono w sprawach prowadzonych przez Okręgowe Komisje Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, a zwłaszcza w dokumentacji Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Chodzi tu o różne akta, zebrane w jednym zespole archiwalnym, w ramach śledztwa prowadzonego przez Wacława Bielawskiego, pracownika tej komisji. Dotyczyło ono zbrodni popełnionych przez funkcjonariuszy niemieckich na Polakach pomagających ludności żydowskiej. To ponad 2 tys. różnych spraw. Zebrane historie Bielawski zaprezentował w wydanej w 1987 r. pracy „Zbrodnie na Polakach dokonane przez hitlerowców za pomoc udzielaną Żydom”.

Jednak przypadki pozyskane z akt Komisji, kwalifikowane dotąd jako represje za pomoc Żydom, wymagają dokładnego sprawdzenia. Podam przykład egzekucji we wsi Przewrotne [dziś woj. podkarpackie – red.]. W marcu 1943 r. Niemcy zamordowali tam 32 Polaków, a w maju 1943 r. kolejnych 23, rzekomo za pomoc ludności żydowskiej. Badania dr hab. Elżbiety Rączy z naszego zespołu wykazały, że zbrodnie te nie miały związku z pomocą Żydom, natomiast taki charakter miała akcja z 1 grudnia 1942 r. w Studzieńcu; to przysiółek Przewrotnego. Rozstrzelano wtedy sześciu Polaków, wraz z ukrywanymi przez nich Żydami.

Chcę jednak zaznaczyć, że z kolei weryfikacja źródeł innej proweniencji dostarcza nowych faktów i kolejnych nazwisk Polaków represjonowanych za pomoc Żydom.

Czy poza pracą Bielawskiego w czasach PRL były jakieś badania?

Pierwsze zwarte opracowania na temat stosunków polsko-żydowskich pojawiły się dość późno. W pierwszych latach po wojnie polscy historycy koncentrowali się głównie na działaniach okupanta niemieckiego skierowanych przeciw ludności polskiej, a kwestię eksterminacji ludności żydowskiej pozostawiono Żydowskiej Komisji Historycznej, później Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu.

Pierwszą monografię, którą poświęcono pomocy Żydom – autorstwa Tatiany Berenstein i Adama Rutkowskiego – wydano w 1963 r. Paradoksalnie zainteresowanie tą tematyką wzrosło pod koniec lat 60., w okresie prowadzonej przez władze PRL kampanii antysemickiej – zaistniała wtedy „odgórna potrzeba”: władze chciały wykazać, że podczas wojny Polacy pomagali Żydom.

Szersze zainteresowanie tym tematem pojawiło się po przemianach politycznych w 1989 r., a pierwszą pracą wydaną w tym okresie na temat pomocy ludności żydowskiej była „Księga Sprawiedliwych” Michała Grynberga.

Czy kiedyś uda się ustalić ostateczną liczbę Polaków represjonowanych za pomoc Żydom?

Z pewnością nie da się ustalić pełnej zamkniętej listy. Na pewno nie z imienia i nazwiska. W naszej bazie prawie połowa przypadków to represje, których doświadczyły osoby dla nas anonimowe, ale i takie będziemy po weryfikacji opisywać. Wkrótce znów ruszy strona internetowa programu, teraz jest w fazie rozbudowy. Stopniowo będziemy zamieszczać na niej nazwiska, a także okoliczności represji, jeśli oczywiście pozwoli na to materiał źródłowy.

W źródłach pojawiają się też zapewne informacje, dlaczego podejmowano ryzyko pomocy Żydom. Jakimi względami się kierowano?

Zależało to od wielu czynników, jak choćby miejsca zamieszkania czy wykształcenia ratującego. Istotną rolę odgrywała znajomość sprzed wojny, na gruncie prywatnym lub zawodowym, ale także względy religijne czy po prostu empatia. Oczywiście zdarzały się przypadki pomocy wyłącznie w zamian za korzyści materialne. Dr Marcin Urynowicz kilka lat temu dokonał ciekawej analizy 2473 przypadków pomocy, zebranych w dziale Dokumentacji Odznaczeń Yad Vashem w ŻIH-u. W prawie połowie zgłoszeń powoływano się na względy humanitarne, drugim czynnikiem była znajomość sprzed wojny. Również ta przyczyna, czego dowiodła Elżbieta Rączy, dominowała wśród Polaków ratujących Żydów na terenie Rzeszowszczyzny. Podobną analizę na grupie 4119 Polaków odznaczonych Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata przeprowadziła Ella Linde z Yad Vashem. Wynika z niej, że połowa odznaczonych pomagała ze względu na jakieś powiązania sprzed wojny z ratowanymi, równie często pojawiały się argumenty humanitarne.

Minęło ponad 70 lat, czy zastanawialiście się np. nad wystosowaniem apelu do osób, które mogłyby jeszcze złożyć relacje?

Tak, oczywiście. Już w momencie powstania programu Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych przygotowała odpowiedni formularz dla osób, które chciałyby zgłosić znany im przypadek represji za pomoc ludności żydowskiej.

Był odzew?

Tak, zwłaszcza w pierwszej fazie istnienia programu. W 2009 r. Uniwersytet Papieski w Krakowie uruchomił akcję informowania o projekcie przez księży w kościołach. Ostatnio, jak wspomniałam, przy okazji pojawienia się e-booka odzywali się także krewni zamieszczonych w nim osób. Nie było przypadku, aby ktoś stwierdził, że nie życzy sobie, by historia jego bliskich została w nim opisana.

A gdyby dziś ktoś chciał złożyć relację?

Na stronie programu, która wkrótce ruszy na nowo, znajdą się formularz i dane kontaktowe. Do tego czasu można pisać na adres: oddzial.katowice@ipn.gov.pl lub relacje@archiwa.gov.pl. Chcę podkreślić, że jesteśmy zainteresowani również takimi faktami pomocy ludności żydowskiej, za które pomagający nie doświadczyli represji. ©℗

Dr ALEKSANDRA NAMYSŁO (ur. 1971) jest historykiem, pracuje w Referacie Badań Naukowych Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Katowicach. Autorka publikacji na temat historii Żydów na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim, ze szczególnym uwzględnieniem okresu Zagłady. Koordynatorka Centralnego Projektu Badawczego IPN „Zagłada Żydów na ziemiach polskich w okresie II wojny światowej”. 

GDZIE I JAK POMAGANO

Analiza 2473 osób zgłoszonych do Komisji Odznaczeń Yad Vashem, prowadzona przez dr. Marcina Urynowicza, pokazuje, że w 32 proc. były to duże miasta, a w 68 proc. miasteczka i wsie.

To samo badanie ustaliło następujące formy pomocy: 67 proc. ukrywanie; 19 proc. niesprecyzowana pomoc „inna”; 17 proc. dostarczanie dokumentów; 6 proc. pomoc dla ukrywających się; 3 proc. pomoc doraźna przy ucieczce.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]