Zmarła caryca polskiego kabaretu: Joanna Kołaczkowska

Miała niepowtarzalny styl, nieprzyzwoity talent i jeszcze większy artystyczny dorobek. Do łez bawiła nawet omijających szerokim łukiem kabarety.
Czyta się kilka minut
Joanna Kołaczkowska, 2017 r. // Fot. Kamil Piklikiewicz / East News
Joanna Kołaczkowska, 2017 r. // Fot. Kamil Piklikiewicz / East News

Joanna Kołaczkowska do tej „carycy” podchodziła z dystansem. Pytana o uwielbienie i nieustanne komplementy (Maciej Stuhr powiedział kiedyś, że inne kabarety powinny się nazywać „Pół-Hrabi” albo „Ćwierć-Hrabi”), odpowiadała w wywiadzie dla „TP”: „My się nie pompujemy tym, co słyszymy. Z tego pławienia się w komplementach można się z czasem utopić. Więc gdy ktoś pochwali, powie coś miłego, to się cieszymy – »Bardzo to jest miłe, a do tego jakie prawdziwe!« – ale bierzmy się za robotę, bo zaraz jest nowa premiera”.

Kim była Joanna Kołaczkowska

Zaczynała pod koniec lat. 80 w kabarecie Drugi Garnitur, później była aktorką legendarnego Potem. W kabarecie Hrabi występowała przez niemal ćwierć wieku, od 2002 roku. Miała niepowtarzalny styl, nieprzyzwoity talent i jeszcze większy artystyczny dorobek. Aktorka, autorka tekstów, piosenkarka, twórczyni programów radiowych (związana przez lata z Trójką, później Radiem Nowy Świat), podkasterka. 

W kwietniu członkowie Hrabi informowali: „Aśka – nasza Aśka – niestety nie wystąpi z nami. Jej zdrowie teraz wymaga całej uwagi i troski. Sprawa jest poważna. To nowotwór”.

Za co będziemy pamiętać Joannę Kołaczkowską

Dwa lata temu w okładkowym wywiadzie dla „Tygodnika” opowiadała m.in. o śmiechu jako życiowej strategii na ciężkie chwile. Pytana, czy wolno się śmiać ze śmierci i chorób, odpowiadała twierdząco.

 „Ale jest w tym coś więcej. Może podświadomie ciągnie mnie do tych tematów – lęków, chorób, przemijania – bo próbuję się do różnych granicznych sytuacji przygotować? Oswoić lęki, także śmiechem” – dodawała. I mówiła, że na wypadek swojego odejścia namaści dwie kobiety. „Dwie na wypadek, gdyby jedna się nie zgodziła”.

Odeszła w nocy z 16 na 17 lipca 2025 roku. Wśród pożegnań dominuje to jedno stwierdzenie: Joanny Kołaczkowskiej ani na scenie, ani poza nią zastąpić się nie da.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025