Reklama

Z reguły jest bigos

Z reguły jest bigos

02.08.2021
Czyta się kilka minut
P

Pismo okólne nr 26 MHW z czerwca 1951 r. pouczało: „Z uwagi na konieczność stosowania oszczędności w zużyciu surowców importowanych nie należy na razie stosować kawy czarnej specjalnej i kawy wiedeńskiej lecz prowadzić tylko kawę czarną z domieszką kawy zbożowej lub cykorii. Kawę białą należy przyrządzać z wywaru kawy zbożowej i pozostałych po wyparzeniu kawy ziarnistej tzw. wytłoków. Wytłoki należy po wyjęciu z expressu ostudzić i przechowywać w lodówce. Dla należytego wykorzystania surowca należy herbatę chińską wyparzać 3-krotnie. Drugi i trzeci napar należy w miarę możności łączyć z pierwszym”.

Remedium inspektora nadzoru (podpis nieczytelny) w książce skarg i wniosków pod narzekaniami ob. Bartkowiaka na lurę w barze Nenufar w roku 1978: „Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych”.

Zdaniem „...

5661

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Jacku. Pozdrawiam i składam wyrazy uznania za tekst. Sam pamiętam nieco przytoczone fakty. Rocznik 1973. Kłania się krajan z Opolskiego.

Sama jako nastolatka wpisałam się kiedyś do książki "życzeń i zażaleń" w jednej z jeleniogórskich kawiarni. Nawet nie pamiętam już, co mi nie pasowało... Może pan Jacek Podsiadło to ustali. Ale dzięki temu felietonowi odżyły wspomnienia i o dziwo - rzeczywistość wokół podróżowała. Jednak nie jest tak czarno, jak się człowiekowi wydaje, gdy na szefa MEN zerka. Przynajmniej w restauracjach standardy mamy wyższe i menu inne, niż w PRL. Na przykład w miejscu mojego aktualnego zamieszkania można zamówić bardzo dobre Sushi. Kończąc podstawówkę, nawet nie wiedziałam, że jest na świecie coś takiego :-)

Może na standard i menu w restauracjach ma wpływ brak ministerstwa od restauracji; w PRLu, zdaje się, podlegały Ministerstwu handlu Wewnętrznego. Jakby tak zlikwidować ministerstwo Czarnka?

Pewnego razu, przy grillu i piwku napatoczył się stary znajomy. Rozmowa zeszła na wojsko, że młodzi to powinni zaznać prawdziwego życia, dyscypliny, wiadomo nie zna życia kto nie służył w marynarce. Zaczęły się sielskie opowieści o czynach wielkich i szalonych, z dużą dozą romantyzmu. Mnie służyć przypadło w stanie wojennym i jakoś ten okres mnie nie bawi. Pytam się gościa gdzie i co robił w wojsku. Był pisarzem w sztabie, dzielił przepustki, urlopy, pisał rozkazy, takie batalionowe ciacho, zero w cywilu a tu szycha. Kiedy indziej jadę pociągiem do pracy, a wraz ze mną stoczniowa brać. Jest już wywalczona demokracja, a oni z piwkiem w ręce 6 rano, wspominają z nostalgią dawne czasy. Była do woli kawa zbożowa, czarna, biała z mlekiem, fasolka po bretońsku na drugie śniadanie albo pulpety. Zanim przekroczą bramę stoczni jeszcze po piwku się wypije. Nostalgia za tym co było przyćmiona jest sklerozą. Gdy kiedyś dorosłym już synom zacząłem opowiadać, jak to za komuny bywało, młodszy z drwiną stwierdził - Ojciec ale ściemniać to potrafisz.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]