Wystawa skazana na zamknięcie?

Wystawa stała muzeum II wojny światowej w Gdańsku to chyba najbardziej oczekiwana w ostatnich latach ekspozycja historyczna w Polsce.
Czyta się kilka minut

Dla szerokiej publiczności powinna być dostępna od początku marca. Czy tak się stanie – tego nie wiadomo. Naczelny Sąd Administracyjny dał Ministerstwu Kultury zielone światło dla zapowiadanego już na jesieni połączenia tego muzeum z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, czyli z placówką praktycznie nieistniejącą i o zerowym na razie potencjale.
Muzeum II Wojny Światowej powołano w 2008 r. Od samego początku towarzyszyły mu spory. Jak podkreśla szykujący się do odejścia jego dyrektor Paweł Machcewicz, ma ono przywrócić w pamięci, nie tylko Europejczyków, właściwe miejsce historycznemu doświadczeniu Polski i naszego regionu. Jednak część środowisk prawicowych wysunęła poważne zastrzeżenia. Podważano zarówno zamysł tworzenia ekspozycji pokazującej polskie doświadczenia na tle innych narodów, jak też wyjście poza czysto militarno-polityczną historię i położenie nacisku na los cywilów podczas wojny. „Wystawa w planowanym kształcie nie pokazuje w odpowiednim stopniu polskiego punktu widzenia” – przekonywał Piotr Gliński. Muzeum było przedstawiane jako projekt PO podporządkowany wyłącznie interesom tej partii.
Ostatecznie udało się przygotować bardzo ciekawą wystawę, imponującą także swą skalą (2 tys. eksponatów!), śmiałą intelektualnie, ale też budzącą wiele emocji. Powinna ona się stać punktem wyjścia do bardzo poważnej dyskusji. Co ważne, jest to wystawa traktująca z powagą widza.
W „Powidokach” Andrzej Wajda w jednym z najbardziej przejmujących fragmentów przedstawia zniszczenie w 1950 r. słynnej Sali Neoplastycznej łódzkiego Muzeum Sztuki, czyli bardziej niż symboliczny akt stalinizacji polskiej sztuki. Zlikwidowanie zaprojektowanej przez Władysława Strzemińskiego przestrzeni dla prezentacji dzieł awangardy do dziś jest uważane za jeden z najbardziej barbarzyńskich aktów w XX-wiecznych dziejach naszej kultury, co gorsza – dokonany rękami Polaków. Od tego czasu niewielu polityków miało odwagę wchodzić w rolę niszczycieli wystaw. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2017