Reklama

Wybory w USA: Październikowa niespodzianka

Wybory w USA: Październikowa niespodzianka

11.08.2016
Czyta się kilka minut
W żargonie dziennikarzy i politologów to wydarzenie albo wiadomość, które spada jak grom z jasnego nieba w finale kampanii (październikowa, bo wybory są zawsze w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada). Czasem ktoś umyślnie trzyma w zanadrzu taki hit, żeby zatopić przeciwnika, czasem decyduje o tym los.
Hillary Clinton. Fot: AP/FOTOLINK
1

12 dni przed wyborami 1972 r. Henry Kissinger, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego ubiegającego się o reelekcję Richarda Nixona, ogłosił że pokój z Wietnamem jest na wyciągnięcie ręki. W wyborczą noc prezydent wręcz znokautował prowadzącego antywojenną kampanię demokratycznego senatora George'a McGoverna. Cztery dni przed elekcją '92 prokuratura postawiła zarzuty ministrowi obrony z czasów Reagana Casperowi Weinbergerowi w aferze Iran-Contras (chodziło o sekretną sprzedaż broni przez Amerykanów reżimowi Chomeiniego, a za pozyskane z tego środki finansowanie prawicowej partyzantki Contras w Nikaragui). Republikanie się oburzyli, że działanie prokuratora w tym drażliwym momencie jest nieprzypadkowe: ma osłabić szanse walczącego o drugą kadencję George'a Busha ojca. W wtorek rozgromił go gubernator Arkansas Bill Clinton, ale raczej nie z powodu tej trzeciorzędnej raczej „październikowej niespodzianki”. Kilka dni przed tym jak Amerykanie udali się do urn 7 listopada 2000 r. adwokat Thomas J. Connolly z Maine, prominentny polityk Partii Demokratycznej z Maine, ogłosił że rywalizujący z wiceprezydentem Alem Gorem o Biały Dom gubernator Teksasu George W. Bush był w 1976 r. aresztowany za prowadzenie samochodu po pijanemu. Bush junior się potem do tego przyznał. Wybory skończyły się remisem, a po długich bataliach sądowych w Gabinecie Owalnym zasiadł niegdysiejszy nietrzeźwy kierowca.

Jeden natomiast prawdziwy game changer (zwrot w grze) miał miejsce osiem lat temu, tylko że w połowie września. Kiedy bankructwo ogłosił bank inwestycyjny Lehman Brothers, zawaliły się rynki i zaczął się największy od 1929 r. kryzys finansowy. W tym czasie demokrata Barack Obama remisował z republikaninem Johnem McCainem w sondażach, ale wskutek tej „niespodzianki” na finiszu kampanii sześć tygodni później zdobył 10 mln głosów więcej od rywala, a w Kolegium Elektorskim pokonał go głosami 365 do 173.

Tymczasem w tym wyborczym sezonie october surprise boją się najbardziej demokraci. Sztab zwyżkującej w sondażach Hillary Clinton obawia się, że na finiszu kampanii dojdzie do powtórki sprzed paru tygodni, kiedy do mediów wyciekły poufne maile Komitetu Wykonawczego Partii Demokratycznej skutkiem czego jego szefowa, kongresmenka Debbie Wasserman Schultz podała się do dymisji (z korespondencji wynikało, że grała ona na osłabienie Berniego Sandersa w prawyborach). Ludzie byłej Pierwszej Damy uważają, że za ujawnieniem przez Wikileaks ich tajemnic stoi Władimir Putin, bardzo życzliwy wobec Donalda Trumpa. Sztabowcy Hillary oraz byli urzędnicy administracji państwowej i kilkunastu republikańskich i demokratycznych kongresmenów pracujących w komisjach obrony narodowej, wywiadu i sprawiedliwości zaapelowało do rządu Baracka Obamy, aby podjął wszystkie możliwe kroki i zablokował działania cyberterrorystów.

Twórca Wikileaks Julian Assange zapytany przez CNN o inspiracje z Rosji odmówił potwierdzenia bądź zaprzeczenia, ale indagowany czy ma więcej haków i czy ujawni to przed wyborami odparł, że owszem i że mogą one mieć ogromne znaczenie dla amerykańskiej sceny politycznej. Według demokratycznego stratega Craiga Varogi Rosjanie i Assange już planują październikową niespodziankę, żeby przechylić języczek u wagi na stronę Trumpa i zdestabilizować sytuację polityczną nie tylko w USA ale i pozostałych krajach NATO. Dotąd nikt z polityków partii głównego nurtu nie chciał spekulować w rozmowie z mediami jakiego rodzaju to mogą być informacje.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Demokraci działają według sprawdzonych sowieckich wzorców, problemem nie jest brak demokracji wśród Demokratów, problemem są "imperialiści" (czyli tu ku ironii akurat Ruskie). I tak jak w Związku Sowieckim, jak wyciągnął ktoś na jaw jakieś brudy kierowniczej partii wystarczyło zarzucić,, że to sprawka "wrogich imperialistów" i sprawa załatwiona. Partia dalej robiła "swoje" a "imperialistów" do łagru i pozamiatane. Tak jest w przypadku wycieków maili, bagatelizuje się ich treść, która jednoznacznie pokazuje, że "demokratami" są tylko z nazwy, że pogardzają wyborcami i liczy się dla nich tylko szwindel i klika. Zrobili teatralne show, że za wyciekiem stoją "imperialiści"(tu akurat Rosjanie) i utaplali Trumpa w pomówieniach o współpracę z wrogami kraju, czysta sowiecka intryga. No i jeśli Autor ma rację, że tym razem bardziej boją się Demokraci to rodzi się pytanie dlaczego bardziej się boją? Odpowiedź jest prosta, bo mają na sumieniu więcej "grzeszków". Dlaczego pani Hillary pisała służbowe maile z prywatnego serwera? Bo jest "blondynką"? O nie!!! bo łatwiej je było wtedy wykasować, a co na nich było? Dla "Demokratów" nieistotne, winni i tak będą "imperialiści" (czyli Ruskie).
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]