Z uznaniem dla pani Józefy Hennelowej przeczytałem jej felieton ("TP" nr 8/06) o manifeście posła Pawła Kowala "Bądźmy dumni z naszej historii", opublikowanym w "Gazecie Wyborczej". W odpowiedzi na ten tekst należałoby opracować wykład polskiej historiografii za ostatnie co najmniej trzy dziesiątki lat, uwzględniając polemiki wokół zagadnienia: do czego służy historia (wielu politykom służy jako rupieciarnia, z której wybierają rozmaitości dla doraźnych potrzeb) i do czego służyć powinna (do rzeczowego ukazania sukcesów i porażek, zasług i grzechów narodowej przeszłości, do krytycznego spoglądania na minione wydarzenia, idee i czyny). Aż nazbyt często wydaje się (nie tylko politykom), że krytyczne spojrzenie oznacza tylko i wyłącznie negatywną ocenę przeszłości. Każde społeczeństwo ma ukryte w szafach szkielety i lepiej je zawczasu wydobyć, uczcić, ujawniając fakty, i sprawić godny pogrzeb, a nie czekać, aż ktoś inny je odnajdzie i zdawać mu się będzie, że dzięki temu zna całą prawdę - nic więcej ani mniej, jak tylko prawdę.
Powtarzam niejednokrotnie anegdotę o mądrym rabinie z Pragi, który nieraz zdołał przeprowadzić gminę przez ciężkie opresje. Gdy po długim życiu znalazł się na łożu śmierci, synowie błagali go o wyjawienie największej posiadanej mądrości, która pozwoliłaby im przetrwać trudne czasy. Starzec długo milczał, wreszcie wyszeptał: "Wszystko jest inaczej"... Jestem przekonany, że ta szczypta mądrości starego rabina przyda się nie tylko historykom badającym źródła, ale także politykom.
JERZY TOMASZEWSKI (Warszawa)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














