Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wokół Sonaty

Wokół Sonaty

06.09.2013
Czyta się kilka minut
W noweli Tołstoja gra „Sonata Kreutzerowska” Beethovena. symbolizuje namiętności bohaterów, które doprowadziły do zbrodni.

„Grali »Sonatę Kreutzerowską« Beethovena. Czy zna pan pierwsze presto? Zna pan?! – wykrzyknął. – O, co za straszna rzecz ta sonata! Właśnie ta część. I w ogóle muzyka to straszna rzecz. Co to jest? Nie rozumiem. Co to jest muzyka? Co ona robi? I po co robi to, co robi?” – dramatycznie pisał Lew Tołstoj w „Sonacie Kreutzerowskiej” (przeł. Maria Leśniewska)... Choć jego nowela nosi tytuł Sonaty skrzypcowej a-moll op. 47 Beethovena, bynajmniej nie muzyka jest jej wątkiem przewodnim. Słynna „Sonata Kreutzerowska” Samotnika z Bonn symbolizuje namiętności bohaterów – namiętności, które doprowadziły do zbrodni. Dzieło Beethovena obrazuje potężne emocje targające Pozdnyszewem, zazdrosnym o żonę, która obdarzyła względami muzyka Truchaczewskiego. Narastająca frustracja i obsesja seksualna pchnęły domniemanego rogacza do zabójstwa w afekcie. Muzyka ma tu jednak charakter nie tylko symboliczny – pokuszę się nawet o tezę, że Tołstoja zainspirowały własne skojarzenia i uczucia wywołane Beethovenowską sonatą.
Wyczuwam też pewne związki formalne między jednym a drugim arcydziełem. Oba utwory rozpoczynają się spokojnym wstępem, w którym trudno odnaleźć późniejsze napięcia. Odbiciem mocno kontrastujących tematów pierwszej części kompozycji Beethovena są sprzeczne emocje Pozdnyszewa. Napięcie – zarówno w muzyce, jak i w prozie – oscyluje między gwałtowną erupcją materiału a pełnym zdecydowania ruchem, który sugestywnie oddaje działanie. Pod koniec wyrazisty motyw główny pojawia się w dużym spowolnieniu, jakby dramatyczne ongiś wydarzenia stały się odległym wspomnieniem, z rodzaju tych, jakie opowiada się przygodnemu rozmówcy w pociągu...
ZBIERACZ POLNYCH KWIATÓW
Czeski kompozytor Leosz Janaczek, wielbiciel wszystkiego, co rosyjskie, przekuł treść noweli w utwór przeznaczony na kwartet smyczkowy. Kompozytor zetknął się z historią Pozdnyszewa w roku 1909; I Kwartet smyczkowy powstał dopiero 14 lat później, w ciągu zaledwie 3 tygodni. Miało to związek z niezwykłym wydarzeniem w życiu twórcy: Janaczek przeżywał wtedy miłosne uniesienia do Kamili Stösselovej, żony antykwariusza. O poranku biegał boso po rosie i zrywał kwiaty dla ukochanej. Milan Kundera pisał nawet, że ów wybuch późnej miłości przyczynił się do śmierci kompozytora w roku 1928: poranne wyprawy skończyły się zapaleniem płuc, którego 74-letni organizm nie zdołał pokonać...
Janaczek podchodził do związku muzyki ze słowem niezwykle poważnie, a zarazem dość osobliwie. Pewne świadectwo łączy go z Johannesem Brahmsem, który regularnie, co sobotę, odwiedzał wiedeński przybytek uciech Frau Putzklipper. Janaczek również zachodził do podobnych „domów” i umawiał się z paniami lekkich obyczajów – tyle że w zupełnie innym celu. Kompozytor spędzał czas na długich rozmowach z prostytutkami i skrzętnie zapisywał melodię słów. Rytm i melodię ich języka wykorzystywał później w twórczości, pełnej wyrazistych motywów, często zapętlonych, nawracających obsesyjnie, gnieżdżących się w umyśle jak natrętne myśli. Podobnie można opisać muzykę I Kwartetu smyczkowego, którego cztery części układają się w cztery krótkie opowieści na jeden temat. Warto zauważyć, że o ile Tołstoj ukazał tę historię z punktu widzenia mężczyzny, o tyle Janaczek zawarł w swej muzyce obraz wewnętrznych przeżyć kobiety, składając hołd ukochanej. Między biedną ofiarą obsesji Pozdnyszewa a uroczą Kamilą Stösselovą nie zachodzi żadne podobieństwo, kompozytor wyraził jednak w swym dziele dość oryginalny punkt widzenia – niczym wieszcz Tejrezjasz wcielając się w umysł i emocje damy...
OFIARA SEKSUALNEJ OBSESJI
Pozornie zbliżone stanowisko przedstawia Dymitr Szostakowicz, rozważający w jednej ze swych „Satyr” op. 109 („Sonata Kreutzerowska” jest piątym ogniwem cyklu) problem „siły sprawczej”. Komponując ten utwór, sięgnął do tekstów Saszy Czornego, prześmiewcy i satyryka, który sprowadził dramat Tołstojowskich bohaterów do spraw przyziemnych i ukazał go w krzywym zwierciadle, nie wahając się stosować niemal wulgarnych skojarzeń. Czorny poruszył w swej parodii wiele zagadnień i wątków, przyrównując nieszczęsnego Pozdnyszewa do pełnej złudzeń rosyjskiej inteligencji I poł. XX stulecia: „obydwoje” nie zdają sobie sprawy, że nie są podmiotem wszystkiego, co im się przytrafia. Są zaledwie przedmiotem: inteligencja jest zdana na łaskę narodu (zwłaszcza w dyktaturze proletariatu), Pozdnyszewem zaś steruje zachowanie żony. On także jest ofiarą: niemocy w kierowaniu własnym życiem. Górnolotne próby usprawiedliwienia swoich myśli i poczynań brzmią tym żałośniej, im jaśniej widać seksualne podłoże fiksacji bohatera.
Szostakowicz nie byłby sobą, gdyby nie ukazał dramatu Pozdnyszewa w gorzko-iro­nicz­nym nastroju. Nawiązał do muzyki Beethovena, w taki jednak sposób, by uwypuklić emocje, które „Sonata” wywołuje w bohaterze literackim. Pozdnyszew jest owładnięty magiczną mocą muzyki, jest wręcz przerażony: jego stan najlepiej oddają słowa przytoczone na początku tekstu. W ten sposób zamyka się „Kreutzerowskie” koło – choć sądzę, że Beethoven byłby zdumiony owocem, jaki wyrósł z ziarna zasianego przez „Sonatę” w umysłach artystów.  

MACIEJ JABŁOŃSKI jest kompozytorem i wykładowcą Akademii Muzycznej w Krakowie. Założyciel Stowarzyszenia Artystycznego APEIRON, stale współpracuje z „Ruchem Muzycznym” i Polskim Wydawnictwem Muzycznym.
Spektakl „Sonata Kreutzerowska” rozpocznie się 15 września o godz. 19.00 w Teatrze im. S.I. Witkiewicza.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]