Wkoło Watykanu: papież w kinie, kino u papieża

Watykan zafascynowany był kinematografią od początku jej istnienia. Dziś współpracuje z cyfrowymi gigantami, którzy również zabiegają o rząd dusz.
w cyklu WKOŁO WATYKANU
Czyta się kilka minut
Papież Franciszek podczas projekcji filmu „Wolność w ogniu. Wojna Ukrainy o wolność”, reż. Evgeny Afineevsky, Alex Kashpur. Nowa Aula Synodalna, Watykan, październik 2023 r. // Fot. Vrancesco Sforza / Vatican Media / Forum
Papież Franciszek podczas projekcji filmu „Wolność w ogniu. Wojna Ukrainy o wolność”, reż. Evgeny Afineevsky, Alex Kashpur. Nowa Aula Synodalna, Watykan, październik 2023 r. // Fot. Vrancesco Sforza / Vatican Media / Forum

Mam tę scenę wciąż przed oczami, choć wkrótce minie 12 lat. Biały helikopter zatacza koło nad Watykanem, pojawia się, jak wielka ważka, na tle kopuły bazyliki św. Piotra, by wznieść się nad dachami rzymskich kamienic. Transmisja pożegnania Benedykta XVI była doskonale wyreżyserowana. Ówczesny dyrektor watykańskiej telewizji, ks. Dario Viganò, filmoznawca i wielbiciel Felliniego, dobrze wiedział, jak i gdzie umieścić kamery, by nawiązać do jednej z najsłynniejszych czołówek we włoskim kinie: „Dolce vita”, które weszło na ekrany w 1960 r., rozpoczyna się sekwencją ujęć helikoptera unoszącego nad Wiecznym Miastem statuę Chrystusa. Warto dodać, że Fellini nie wymyślił tej sceny – zainspirowały go wydarzenia z San Giovanni Rotondo, pokazywane niespełna rok wcześniej we włoskiej telewizji, gdy figura Matki Bożej Fatimskiej, „nawiedzająca” diecezję Manfredonia, unosiła się w oszklonym śmigłowcu nad dachem kapucyńskiego klasztoru, by schorowany ojciec Pio mógł na nią spojrzeć z okien swej celi.

Papież w przybytku rozrywki

Watykan zafascynowany był kinematografią od początku jej istnienia. Widział w niej wyjątkowo przydatne narzędzie, pozwalające dotrzeć do rzesz nie tylko katolików. Choć te początki nie były łatwe, jak się niedawno okazało. Pamiętają Państwo film „Papież Leon XIII w ogrodach watykańskich” z 1896 r., przypisywany pracowni braci Lumière? Odnalezione przed rokiem w archiwach dokumenty dowodzą, że powstał jednak dwa lata później, a jego autorem był Amerykanin, William Kennedy Laurie Dickson, którego nazwisko papież nakazał wymazać z pamięci.

Jak mówił ks. Viganò na konferencji prasowej, prezentującej efekty kwerendy w archiwach, przyczyną damnatio memoriae było pokazywanie scen z papieżem za pieniądze, wśród innych filmów, „w przybytkach rozrywki, czasem nawet sprośnej”. A przecież papież na nagraniu udzielał błogosławieństwa, które – jak oficjalnie ogłosił Watykan – było tak samo ważne, jak każde papieskie błogosławieństwo otrzymane „na żywo”. Zerwano więc z „Amerykanami wszelkie relacje – mówił na konferencji prasowej były dyrektor watykańskiej telewizji – a film, ze zmienioną datą, przypisano pracowni braci Lumière, którzy już od kilku lat dostarczali papieżowi płyty fotograficzne dla sporządzenia mapy nieba w Obserwatorium Watykańskim”.

Horror o szczególnych walorach

W złotym okresie włoskiej kinematografii, który przypadł na lata 50.–60., wielu reżyserów zabiegało o akceptację Kościoła dla swych dzieł, która ułatwiała rozmowy z Urzędem ds. Kinematografii, decydującym o dystrybucji filmów. Warto w tym kontekście przypomnieć rolę, jaką odegrali dwaj jezuici w budowaniu pomostów pomiędzy ludźmi Kościoła i filmu. 

Pierwszym był o. Angelo Arpa, który nie tylko zakładał filmowe kluby dyskusyjne, ale też organizował prywatne pokazy dla kard. Giuseppego Siriego z Genui. Pozytywna opinia tego hierarchy – przywódcy konserwatywnego skrzydła w kolegium kardynalskim, ale jednocześnie znawcy i miłośnika kina – zwykle wystarczała, by nawet kontrowersyjne dzieła – jak choćby „Noce Cabirii” czy właśnie „Dolce vita” Felliniego – trafiły do szerokiej dystrybucji.

Drugim był o. Virgilio Fantuzzi, konsultor i przyjaciel największych włoskich reżyserów – Felliniego, Pasoliniego, Bertolucciego czy Liliany Cavani (z jego pomocy korzystał też Jean-Jacques Annaud przy realizacji „Imienia róży”). Fantuzzi brał też udział w tworzeniu w 1995 r. przez Papieską Radę ds. Środków Komunikacji Społecznej listy 45 najbardziej wartościowych filmów, na której znalazły się nie tylko obrazy o szczególnych walorach religijnych (m.in. ulubiony film papieża Franciszka „Uczta Babette”) i moralnych (tu znalazł się m.in. „Dekalog” Kieślowskiego), ale też artystycznych (np. „2001: Odyseja kosmiczna”, „Obywatel Kane” czy „Nosferatu – symfonia grozy”, jedyny horror na liście).

Watykan w świecie cyfrowym

Spektakularna transmisja z wylotu Benedykta XVI do Castel Gandolfo z pewnością podniosła notowania ks. Daria Viganò – rok później mianowano go na prefekta sekretariatu komunikacji i członka dwóch innych watykańskich kongregacji. Tyle że jego dobrze zapowiadająca się kariera nie trwała długo – po bezprawnym wykorzystaniu w celach marketingowych listu papieża emeryta podał się do dymisji, choć pozostał w sekretariacie jako doradca i doprowadził do końca fuzję wszystkich watykańskich mediów w jedną dykasterię komunikacji. Dziś jest wicesekretarzem Papieskiej Akademii Nauk Społecznych, odpowiedzialnym za sektor komunikacji, oraz współpracownikiem redakcji katolickiej Rai Uno, gdzie od października prowadzi cykl programów „Custodi della bellezza”, prezentujących najpiękniejsze dzieła architektury sakralnej Włoch.

W ostatnich dniach przybyła mu jednak konkurencja, z którą ciężko się mierzyć. Watykan zaprezentował właśnie cyfrową replikę bazyliki św. Piotra. Nie musimy już korzystać z helikoptera, by zbliżyć się na wyciągnięcie ręki do kopuły Michała Anioła, a nawet zajrzeć w miejsca, których oko ludzkie od czterystu lat nie oglądało. We współpracy z firmą Microsoft wykonano 400 tys. zdjęć wysokiej rozdzielczości, często przy pomocy dronów, dolatujących w najbardziej ukryte zakamarki budowli. Cyfrową bazylikę już można zwiedzać, a niedługo pojawi się też wersja gry wideo „Minecraft”, której akcja rozgrywać się będzie w cyfrowych wnętrzach i podziemiach Watykanu.

Franciszek nie boi się wielkich firm (współpracował już z Disneyem w produkcji filmu, a także z Google’em w projektach ekologicznych). Rozumie ich potrzebę zysku, ale dostrzega też korzyść Kościoła – możliwość dotarcia do miliardów ludzi na całym świecie. Niekoniecznie, by ich nawracać. Choćby tylko po to, by z nimi być. Znaleźć się, może po raz pierwszy, w zasięgu ich zainteresowań.

Franciszek i dziennikarze

Pretensje, że papież współpracuje z gigantami, które monopolizują komunikację społeczną i przejmują „rząd dusz”, pojawiają się często. Podobnie jak zarzut, że do różnego rodzaju rad naukowych, ekologicznych czy ekonomicznych zaprasza osoby o poglądach sprzecznych z katolicką doktryną – głównie w kwestii aborcji czy antykoncepcji.

Podobna awantura wybuchła kilkanaście dni temu, gdy odwiedził Emmę Bonino, polityczkę Włoskich Radykałów, byłą ministrę spraw zagranicznych, znaną z libertyńskich i antyklerykalnych poglądów. W latach 70. Bonino była ikoną, niezwykle barwną, walki o dopuszczalność aborcji, dziś staje w obronie prawa do eutanazji. Ale jest też rzeczniczką praw imigrantów i tę część jej aktywności Franciszek zawsze cenił. W 2016 r. nazwał polityczkę „jedną z największych Włoszek w historii”, chwaląc zwłaszcza jej propozycje zmian w prawie, gwarantujące bezpieczeństwo małoletnim obcokrajowcom. „Papież powiedział, że jestem przykładem wolności i sprzeciwu” – napisała Bonino po spotkaniu z Franciszkiem, co wywołało burzę.

Papież Franciszek z wizytą u Emmy Bonino, Rzym, 5 listopada 2024 r. // Fot. @emmabonino / X

Andrea Tornielli, dyrektor watykańskich mediów, wyjaśniał, że odwiedziny chorej polityczki były zwykłym gestem chrześcijańskiego miłosierdzia i że absurdem byłoby twierdzić, iż papież podziela jej poglądy – swój sprzeciw wobec aborcji i eutanazji wyrażał nie raz, i to w bardzo ostrych słowach. Dodał, że Franciszek często odwiedza znajome osoby („zawsze robił takie rzeczy, zanim został papieżem i później, nie przejmując się komentarzami zgorszonych” – pisał w odpowiedzi na jeden z komentarzy), tyle że nikt o tym nie wie, bo odwiedzani „nie umieszczają wiadomości w sieciach społecznościowych, a papież wjeżdża na podwórka niezauważony”.

Nie wyjaśnił, niestety, dlaczego właśnie ta „jedna z wielu prywatnych wizyt” została zrelacjonowana przez watykańskie media, i jak to się dzieje, że zawsze w takich sytuacjach w miejscu, do którego papież niespodziewanie i w sekrecie jedzie, pojawiają się dziennikarze, z reguły ci sami.

Czy papież obejrzy „Konklawe”

Możliwość wpływania na opinię publiczną przez media to jedna z ważnych metod sprawowania „rządu dusz”. Watykańskie media, scentralizowane po wspomnianej wcześniej reformie, są dziś koncernem zbudowanym z kilku instytucji: drukarni, dziennika „L’Osservatore Romano”, wydawnictwa Libreria Editrice Vaticana, Radia Watykańskiego, telewizji, serwisu internetowego Vatican News, biura prasowego i filmoteki. W założonej w 1959 r. bibliotece filmów zgromadzono ponad 8 tys. tytułów, zarejestrowanych na taśmach i cyfrowo (wspomniany film „Papież Leon XIII w ogrodach watykańskich” jest jej pierwszą pozycją), Watykan dysponuje też własną, niewielką (54 miejsca) salą kinową w Palazzo San Carlo, w sąsiedztwie Domu św. Marty, gdzie organizowane są projekcje wyjątkowych dzieł (czasem z udziałem papieża) i przeglądy filmowe.

Czy trafi do niej „Konklawe”, które niedawno pojawiło się w naszych kinach? Nie wiem. Włoska premiera filmu zaplanowana została dopiero na 19 grudnia.

Nie jest to dzieło wybitne, ale z pewnością spójne we wszystkich elementach filmowej sztuki: od scenariusza, przez kostiumy, muzykę, po reżyserię i świetną grę aktorską (piszę o nim w najnowszym numerze „Tygodnika”). A zainteresowanie, jakie budzi, jest dowodem, że współczesna publiczność, zwłaszcza młodsza, może niewiele wie o życiu Kościoła i fascynuje się intrygami w walce o „rząd dusz”, ale też spragniona jest rytuałów, tajemnic i pięknych sakralnych wnętrz, których szuka w filmie, grach komputerowych i cyfrowych mediach. Więc warto w nich po prostu być.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”