Wie pani, jak Polskę kocham, tak nie znoszę tego przesadzania ze współczuciem

„Kochana, myślimy: Dubaj”. „Ale w sensie?”. „Prosta sprawa no raczej, bystre jesteśmy, tam jest teraz centrum świata ogólnie. Jesteś królową?”. „W sensie?”. „No, czy jesteś królową? Jak jesteś: Dubaj”.
Czyta się kilka minut
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara

Pociąg z Wrocławia, nieco dalej siedzi rodzina z dziećmi. Mały: „Ja chciałem jeszcze poszukać krasnalków”. Matka: „Znaleźliśmy trzynaście”. „Ale ich są tysiące!”. Ojciec: „Nie przesadzaj, setki najwyżej”. „Kocham krasnalki”. Mała: „A dlaczego we Wrocławiu żyją krasnalki?”. Ojciec: „Nie żyją, one nie istnieją”. „To dlaczego mają pomniczki?”. „Bo ludzie są durni”. Matka: „Przestań!”. Mały: „A ta pani w sukience z globusa?”. „Z kuli ziemskiej”. „Ona istniała?”. Matka: „Niee, to tylko symbol”. „A ten pisarz z rynku?”. „Aleksander Fredro”. „Istniał?”. „Oczywiście!”. „Szkoda”. Ojciec: „Co szkoda?”. „Bo jest brzydki, a mu się udało. A krasnalkom nie”. „Co się udało?!”. „Istnieć”.

Dobrze, że zabrał

Pociąg do Wrocławia. Czekam w kolejce do toalety. Przede mną starsza pani o lasce: „Przepraszam, potrzyma mi pani kijek?”. „A proszę”. Przygląda mi się z aprobatą: „Ja bardzo przepraszam – szczebiocząco – czy pani jest aktorką”. „Nie” – uśmiecham się. „Prezenterką?”. Kręcę głową. „No patrzcie, a ja dałabym sobie rękę uciąć, że panią widziałam w telewizorze”. Na zrezygnowaniu: „Odda mi pani kijek, sama se potrzymam”. 

Tramwaj 17, przede mną dwie starsze. „I dobrze, że mu ten medal zabrał”. „Ja tam się boję, że z tego będzie awantura”. „A ja myślę, że odwrotnie. Pora się cofać z tej wojny”. „A to się da?”. „Przecie to nie nasza wojna! Jak Polskę kocham, to jednej rzeczy, wie pani, nie znoszę. Tego przesadzania ze współczuciem”. „Racja”. „Tacy się czujemy zobowiązani! Szkoda, że nie wobec Polaków”. „Słusznie”. „Ja pani powiem: na wschód od nas to nie ma kultury i nigdy nie było. Prostacki język – to jakie ma być myślenie?”. „Ano, tylko Lwowa żal”. „Może... Ale to już ruskie miasto”. 

Królowe z Dubaju

Metro Ulrychów, wtaczam się z torbami. Tuż obok dwie w wieku wczesnostudenckim: „Kochana, myślimy: Dubaj”. „Ale w sensie?”. „Prosta sprawa no raczej, bystre jesteśmy, tam jest teraz centrum świata ogólnie”. „W sensie?”. „Słuchaj, moja babka od paznokci powiedziała, że jakby była w moim wieku, to zero Polski, tylko tam”. „Ej, ale ona jest w twoim wieku...”. „Nie no, jest dwa lata starsza, ale też ogólnie niezbyt jej rokuję wyjazd”. „Angielski?”. „Nieee, w Dubaju?! Da się bez języków. Ona nie ma tego czegoś”. „My mamy?”.

„No, już nie wiem, czy masz, skoro pytasz. Ja ci streszczam: jesteś królową?”. „W sensie?”. „No, czy jesteś królową? Jak jesteś: Dubaj”. „Ale że tam same królowe?”. „No jakby”. „A co z rodzicami? Zabierzemy ich?”. Pauza. „Kasę im wyślesz”. „Ale ja muszę, chociaż Boże Narodzenie”. „Dobra, ale weź ich nie sprowadzaj. Tylko odwiedzinki”. „A co z Robertem?”. „Odcinasz”. „On mnie kocha”. „On cię bije”. „Bo się przejmuje”. „Ja ci powiem, Oliwka, ty tu zostajesz”. „Bo??”. „Ty tu miłość znalazłaś”. 

Z duszą się spotkać

Jazda na Cmentarz Północny. Autobus, dwie starsze przede mną: „Pani tak co tydzień?”. „Dwa razy w tygodniu”. „Ojojoj! Ma pani samozaparcie”. „Nie, po prostu nie mam nic lepszego do roboty”. „E, nie mówi pani. Wspólnota, kotki, remont kamienicy, pani bardzo dużo robi”. „Coś muszę”. „Coś! No dobrze. Mój miesiąc temu zmarł i już mnie męczy to kursowanie. Wolę pójść do kościoła, z duszą się spotkać”. 

„A ma pani wrażenie, że się spotyka z duszą męża?”. „A jasne!”. „Zazdroszczę. Ja nie mam. Tylko czasem na cmentarzu. Ostatnio miałam wrażenie, że idzie od śmietników”. „Od śmietników? A co on tam robił?”. „Pewnie to co zwykle”. „Ę?”. „Zgarniał martwe kwiaty i podpalał znicze”. „Ech, pani Kasiu, to już rok, on już w niebie siedzi”. „Wątpię”. „Przecie dobry był!”. „Wątpię, by tam wytrzymał. Woli sprzątać”.

Stróż tramwajów

Ostatni tramwaj na Dolny Mokotów. Noc ciepła, cierpki zapach asfaltu po deszczu wdziera się do wagonów na każdym przystanku. Wjazd w Marszałkowską, a tu zostaliśmy tylko ja i gość z książką pod pachą, z papierosem w pogotowiu. „Też na pętlę?” – zagaduje.

„Nie, wysiadam wcześniej”. „Szkoda, bym z walizką pomógł”. Uśmiecham się. „Wszyscy wysiadają przed. A ja lubię tak do końca dojechać. Pętla nocą fajna rzecz”. „Hehe”. Obruszył się z lekka: „Serio. Ja tak od szczeniaka uważałem, że ktoś musi okazać trasie szacunek, dojeżdżając do końca. Pętli ludzie unikają, a niektóre są ładne”. „A brzydkim pewno tym bardziej smutno, że nikt nie zawita”. Ożywił się: „No właśnie!”. Już Rakowiecka. Westchnął: „Każdy ma uczucia. Motorniczy, tramwaj, pętla. Żeby nie było, że nic nikogo nie obchodzi, to jadę na ten przykład na Wyścigi. I jesteśmy kwita, uszanowałem”. „A jeśli to ostatni tramwaj?”. 

„Hm, zwykle jeszcze jakiś się toczy ku miastu. Albo idę na nocny autobus. Książkę mam, czas mam”. „Nocne stróżowanie”. „Stróż tramwajów, proszę pani. Guzik z pętelką”. „Ale nie kominiarski”. 

Muminki

Dzwoni staruszka od ciśnienia: „Pani Elizo, żyje pani?”. „Chyba tak”. „Słaba odpowiedź. »Chyba« to po mojej stronie proszę. To ja mogłabym się zabrać”. „Nie sugerowałabym”. „Dziękuję. Mój wnuk przyhołubił pieska”. „Aha”. „Kolejnego. Piesek bardzo się boi wszystkiego. Mogłaby pani spytać tatę...”. „Tato odszedł”. „Hm, tak... To tym bardziej: czy mogłaby pani spytać, jak pomóc dorosłemu zwierzątku, co się bardzo boi”. „Spróbuję”. „Muminek spytałby Włóczykija, choćby go nie było pod ręką”. „Poradzimy się”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Okazać trasie szacunek