Warto zobaczyć: wystawa tkanin Krystyny Wojtyny-Drouet w Zachęcie

Wojtyna-Drouet była nowatorką, a jednocześnie dobrze znała historię tkactwa. Wykorzystywała jego wielowiekową tradycję, w tym użytkowy charakter.
Czyta się kilka minut
Krystyna Wojtyna-Drouet, „Adam i Ewa” (fragment), 1969, gobelin, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi // materiały prasowe Zachęty
Krystyna Wojtyna-Drouet, „Adam i Ewa” (fragment), 1969, gobelin, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi // materiały prasowe Zachęty

W ostatnich latach muzea i galerie na powrót zainteresowały się tkaniną. Coraz częściej sięgają też po nią artyści i artystki młodego pokolenia. Bywa, że przypominana jest twórczość osób, które w II połowie ubiegłego wieku uczyniły z tkaniny samodzielną dyscyplinę artystyczną. 

Najczęściej są to wystawy Magdaleny Abakanowicz, postaci dla tej zmiany symbolicznej. Jednak nie tylko Abakanowicz tworzyła tzw. Polską Szkołę Tkaniny, która odniosła swego czasu wielki, międzynarodowy sukces. 

Gobeliny i kilimy jako nowe środki artystycznego wyrazu

Jedną z tych artystek była Krystyna Wojtyna-Drouet, obchodząca w styczniu tego roku setne urodziny. W warszawskiej Zachęcie trwa właśnie jej wystawa. Znalazło się na niej 20 gobelinów i kilimów tworzonych od lat 50. przez pół wieku, udowadniających, jak różnorodna jest twórczość tej artystki. Przedstawiała ona zarówno sceny z codziennego życia miasta, kwietne pejzaże, ale też całkowicie abstrakcyjne przedstawienia.

Bardzo malarskie, bo (jak pisała w 1965 r. jej nauczycielka Eleonora Plutyńska, odnowicielka polskiej tkaniny) Krystyna Wojtyna-Drouet „pozostała przede wszystkim malarką, ale zdobyła nowe środki wyrazu – niekoniecznie pędzlem i farbą na płótnie”. Łączyła wełnę, konopie i sizal, ale też wplątywała w swoje prace metalowe elementy. Grała z fakturą, wykorzystując różne grubości splotu.

Ważny był dla niej zawsze fizyczny wymiar tworzenia, w tym na przykład sam proces barwienia materiałów według tradycyjnych receptur przekazanych jej przez Wandę Szczepanowską, która jeszcze przed II wojną zajmowała się tkactwem. 

Wojtyna-Drouet była nowatorką, a jednocześnie dobrze znała historię swego rzemiosła. Wykorzystywała jego wielowiekową tradycję, w tym użytkowy charakter – na wystawie są projekty jej tkanin planowane do przemysłowej produkcji, jak i ubrania szyte dla rodziny. „Z Akademii wyniosłam postawę dużego szacunku do rzemiosła” – podkreśla artystka. 

Krystyna Wojtyna-Drouet, „Adam i Ewa”, 1969, gobelin, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi // materiały prasowe Zachęty

Z ograniczeń, jakie narzuca sam materiał oraz mozolny proces tworzenia, Wojtyna-Drouet uczyniła zaletę, wykorzystując wszystkie jego możliwości. 

KRYSTYNA WOJTYNA-DROUET. JA DLA SIEBIE NIE ISTNIEJĘ, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki w Warszawie, wystawa czynna do 4 kwietnia

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2026