Reklama

W ramach odzyskiwania instytucji państwowych obecna ekipa rządowa już dwukrotnie wyprawiała swoje zagony w kierunku Trybunału Konstytucyjnego, postrzeganego jako bastion „imposibilizmu" i obrońców III RP.

W ramach odzyskiwania instytucji państwowych obecna ekipa rządowa już dwukrotnie wyprawiała swoje zagony w kierunku Trybunału Konstytucyjnego, postrzeganego jako bastion „imposibilizmu" i obrońców III RP.

09.07.2007
Czyta się kilka minut
Rok temu posłowie PiS usiłowali tak zmienić ustawę o Trybunale, by nie dopuścić do wyboru jego prezesa, który nie pochodziłby z nadania partii koalicyjnych. Batalię przegrali, a nowo wybrany Jerzy Stępień już wkrótce miał się okazać twardym obrońcą niezależności Trybunału. Kolejna bitwa nie była trudna do przeprowadzenia: zgodnie z zasadą podziału łupów, koalicja obsadziła wszystkie zwalniające się w Trybunale miejsca sędziów. I ta potyczka nie odbyła się bezproblemowo: najpierw doszło do wpadki w doborze sędziów, gdy niemal siłą trzeba było zmuszać wybrankę Samoobrony, Lidię Bagińską, do rezygnacji ze stanowiska sędziego po ujawnieniu kompromitujących ją jako prawnika zachowań. Potem okazało się, że toga sędziowska skutecznie chroni przed wpływami rządzących nawet tych sędziów, którzy znaleźli się w Trybunale z namaszczenia partii braci Kaczyńskich. Dowodem okazały się kolejne orzeczenia wydawane przez Trybunał w nowym składzie.
O

Orzeczenie w sprawie lustracji przebrało chyba czarę goryczy, bowiem po słownej kanonadzie pojedynczych polityków, których pewne wypowiedzi można by kwalifikować jako przestępstwo znieważania konstytucyjnego organu państwa, przypuszczono nowy atak. Skierowano do Sejmu projekt ustawy przewidujący obowiązek orzekania Trybunału w każdej sprawie w tzw. pełnym składzie (a więc przez co najmniej 11 z 15 urzędujących jego sędziów) i wydawania orzeczeń w takiej kolejności, w jakiej sprawy wpływały do Trybunału. Projekt wyklucza też wydanie orzeczenia o niekonstytucyjności ustawy wcześniej niż trzy miesiące od daty wpłynięcia do Trybunału wniosku w jej sprawie. Przy okazji powrócono do pomysłu ubezwłasnowolnienia prezesa Trybunału, poddając go permanentnym procedurom wyborczym (jego kadencja miałaby trwać trzy lata) i odbierając kompetencje do wyznaczania terminów rozpraw.

...
3494

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]