Umysł z metalu: co o miłośnikach ciężkiego brzmienia mówią badania naukowe?

Przez długi czas metal nie miał zbyt dobrej prasy. Wraz z punkiem, rockiem i hip-hopem zaliczano go do kategorii „problematycznej muzyki” i oskarżano o negatywny wpływ na psychikę oraz sprzyjanie rozwojowi przemocy, uprzedzeń, i uzależnień.
Czyta się kilka minut
Fani zespołu Jinjer w hali Ergo Arena. Gdańsk, 7 sierpnia 2022 r. // Fot. Karol Murat / Reporter
Fani zespołu Jinjer w hali Ergo Arena. Gdańsk, 7 sierpnia 2022 r. // Fot. Karol Murat / Reporter

„Obciąłeś włosy, nie nosisz glanów / Stałeś się dla mnie zdrajcą metalu” – słowa piosenki zespołu Nocny Kochanek może nieco żartobliwie pokazują, że słuchanie muzyki metalowej to dla niektórych coś więcej niż przejaw osobistych upodobań. Nie brakuje też społecznych stereotypów na temat wielbicieli metalu. A co, gdyby sprawę potraktować poważnie i podejść do niej w naukowy sposób? Psychologicznych badań poświęconych metalowi i jego słuchaczom jest naprawdę sporo.

Muzyczne kowadło psychiki

Przez długi czas metal nie miał zbyt dobrej prasy. Wraz z punkiem, rockiem i hip-hopem zaliczano go do kategorii „problematycznej muzyki” (problem music) i oskarżano o negatywny wpływ na psychikę oraz sprzyjanie rozwojowi przemocy, uprzedzeń, przestępczości, uzależnień i zachowań buntowniczych. Nie pomagały w tym kontekście głośne samobójstwa, zbrodnie z użyciem broni palnej czy podpalenia świątyń, w które zaangażowani byli fani metalu. 

Choć jednak badania nad metalem i jego słuchaczami bywają motywowane prewencją, to ich wyniki pokazują dużą złożoność zjawisk związanych z gustowaniem w ciężkich brzmieniach. Pod prąd przekonaniom idą na przykład ustalenia badaczy z izraelskiego Uniwersytetu Bar-Ilana. Porównywali oni ze sobą słuchaczy „problematycznej muzyki” oraz osoby lubiące inne gatunki. Obie grupy nie różniły się pod względem tak zwanej Wielkiej Piątki cech osobowości, czyli ekstrawersji, neurotyczności, otwartości na doświadczenie, ugodowości i sumienności. Słuchacze z poszczególnych grup nie różnili się też pod względem samooceny. Miłośnicy „problematycznej muzyki” wykazywali się jednak bardziej buntowniczym nastawieniem, mniej dbali o swoje bezpieczeństwo i… częściej robili sobie tatuaże. Muzyka służyła im też częściej do regulowania aktualnego nastroju.

Od nieco innej strony to samo zagadnienie wzięli pod lupę naukowcy z Uniwersytetu w Westminsterze. Zamiast dzielić badanych na „metali” i „niemetali”, poprosili oni kilkaset osób o posłuchanie dziesięciu metalowych utworów i wskazanie, na ile te kawałki trafiają w ich muzyczny gust. Badani wypełniali też kwestionariusze mierzące inne psychologiczne parametry. Przeprowadzone analizy znów nie wykazały związków pomiędzy preferowaniem mocnych brzmień a większością cech osobowości. Wyjątkiem była w tym przypadku większa otwartość na doświadczenie, która towarzyszyła silniej metalowym upodobaniom. Badani gustujący w metalu mieli również bardziej krytyczny stosunek do autorytetów oraz ciut niższą samoocenę, byli nieco mniej religijni, a także mieli podwyższoną potrzebę wyróżniania się spośród innych. Cóż, związana z ciężkim brzmieniem estetyka to wszak świetne narzędzie dla kogoś, komu zależy na niesztampowym wizerunku.

Badania z końca ubiegłego wieku pokazywały, że metalowy gust jest powiązany z mniejszym zainteresowaniem nauką, słabymi wynikami w szkole i ogólnie obniżonym poziomem ciekawości świata. Słuchaczy takiej muzyki cechować miał natomiast wyższy poziom „ciemnych cech osobowości”, a w szczególności makiawelizmu, czyli gotowości do kierowania się w życiu chłodną logiką nastawioną na realizowanie własnych celów, oraz skłonności do pragmatycznego traktowania relacji społecznych. Czy jednak dziś, kilkadziesiąt lat później, takie patrzenie na słuchaczy metalu w ogóle ma sens? Naukowcy z kanadyjskiego Uniwersytetu MacEwana postanowili niedawno powiedzieć w tej sprawie „sprawdzam”. Przeprowadzone z dużym rozmachem badania słuchaczy różnych stylów muzycznych ujawniły, że dzisiejsi fani metalu mają wręcz wyższe potrzeby związane z poznaniem i ciekawością świata niż osoby słuchające innych gatunków. Osobowość dzisiejszych metali nadal zdaje się jednak być silniej nasycona „ciemnymi cechami”.

Kanadyjscy naukowcy wyjaśniają uzyskane wyniki w kontekście tego, co przez ostatnie trzydzieści lat w metalu się zmieniło, a co pozostało prawie takie samo. Utwory sprzed kilku dekad to często proste piosenki oparte na formule „zwrotka–refren–zwrotka–refren”, których struktura niewiele różni się od utworów z gatunku pop. Dzisiejsze kawałki metalowe są bardziej skomplikowane, miewają imponującą długość, a ich tempo i warstwa dźwiękowa kilkukrotnie zmieniają się w trakcie trwania. Dzięki temu słuchanie metalu może być intelektualnym wyzwaniem, atrakcyjnym dla ludzi lubiących wysiłek związany z doznaniami estetycznymi. Z drugiej strony, treść dzisiejszych utworów metalowych jest podobna do tej sprzed kilku dekad – nadal dotykają one mrocznej strony ludzkiej natury, opowiadają o przemocy, śmierci i innych sprawach wywołujących silne, często negatywne emocje. Osoby o nihilistycznej, pragmatycznej lub ociekającej brutalnością wizji świata pociągać może to, że mają szansę słuchać dokładnie tego, co chciałyby usłyszeć.

Adam Nergal Darski z zespołu Behemoth podczas koncertu w trakcie Mystic Festival. Gdańsk, 8 czerwca 2023 r. // Fot. Karol Murat / Reporter

Ferromagnetyczny testosteron

Ustalenia zespołu z Westminsteru pokazały, że metalowe kawałki bardziej podobają się mężczyznom niż kobietom. Choć świat metalu to także słuchaczki i wykonawczynie, w licznych doniesieniach podkreśla się jednak, że zdecydowana większość fanów tego rodzaju muzyki to mężczyźni. I ma to swoje konsekwencje. W dzisiejszej psychologii istnieją koncepcje mówiące, że poprzez działalność artystyczną ludzie popisują się swoim intelektem oraz przyciągają uwagę osób, z którymi można byłoby wejść w relacje romantyczne. Naukowcy z międzynarodowego zespołu, wśród których znalazła się również Anna Szala, badaczka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, zwrócili jednak uwagę na to, że wykonawcy muzyki metalowej prezentują swoją sztukę głównie mężczyznom, a zatem ich charyzmatyczne popisy i umiejętności techniczne trafiają zwykle na grunt relacji w obrębie własnej płci.

Zastanawiając się nad tym faktem, naukowcy zbadali grupę kilkudziesięciu heteroseksualnych gitarzystów metalowych. Pod lupę wzięto zaangażowanie w szlifowanie gry na instrumencie, skłonności do rywalizacji wewnątrzpłciowej oraz postawy gitarzystów względem swobodnych relacji seksualnych. Wyniki badania pokazały, że muzycy odczuwający silniejszą frustrację w sytuacjach znajdowania się niżej w hierarchii oraz czujący większą satysfakcję z „bycia na górze” poświęcali więcej czasu na ćwiczenie gitarowych akordów oraz starali się grać w szybszym tempie. Bardziej zmotywowani do ćwiczeń technicznych gitarzyści mieli również bardziej pozytywne postawy względem swobodnych relacji seksualnych oraz wskazywali większą liczbę dotychczasowych partnerek. Wygląda więc na to, że w zmaskulinizowanym, osobliwym świecie ciężkich dźwięków zachodzi swoisty muzyczny „wyścig zbrojeń” nastawiony na przewyższenie cudzych umiejętności i uzyskanie dodatkowych, romantycznych korzyści.

A jak reagują mężczyźni wtedy, gdy za metal biorą się kobiety? Tematem zajęli się badacze z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie, którzy postanowili przyjrzeć się komentarzom internetowym pod coverami metalowych utworów, zamieszczanymi w serwisie YouTube przez wykonawczynie-amatorki. Punktem wyjścia ich analiz było zaczerpnięte z gender studies pojęcie „tokenizmu”, oznaczające pozorną otwartość grupy większościowej na członków mniejszości, lekceważące traktowanie oraz wzrost wymagań w sytuacji odczuwania zagrożenia utratą aktualnej, wysokiej pozycji. 

Po przeanalizowaniu blisko tysiąca internetowych komentarzy autorzy badania doszli do wniosku, że w tym świecie, przynajmniej na poziomie amatorskim, panują warunki raczej sprzyjające równości płci. Niezależnie od tego, czy utwory coverowali mężczyźni, czy kobiety, pod ich nagraniami odnotowano podobną liczbę pozytywnych i negatywnych komentarzy. Identyczne były też proporcje treści wpisów, niezależnie od tego, czy odnoszono się w nich do jakości i techniki wykonania, czy do osobowości i wyglądu artystów. Kobiety otrzymywały jednak nieco więcej porad dotyczących wykonania niż mężczyźni. Nieco częściej formułowano też względem nich komentarze związane z wyłamywaniem się poza stereotypy oraz wypowiedzi dotyczące romantycznej miłości i erotyki. Sami badacze zwrócili jednak uwagę, że tego rodzaju komentarze ogólnie stanowiły raczej wyjątek, co mogło zaskakiwać w kontekście ogromnej przewagi mężczyzn w gronie słuchaczy metalu. I nawet jeśli u podstaw treści komentarzy leżała po prostu chęć dopasowania się do internetowej etykiety, pokazuje to, że wbrew stereotypom, metale potrafią zachowywać się stosownie.

Wyniki przeprowadzonych badań przekonują też, że miłośnicy płynących ze sceny pełnych mroku dźwięków są skłonni nieść pomoc osobom w potrzebie. Część uczestników metalowych koncertów czerpie radość z energicznego, pełnego poszturchiwań tańca, określanego jako mosh. W jego trakcie może dochodzić do uszkodzeń ciała, zwłaszcza jeżeli moshująca osoba upadnie. Badacze z amerykańskiego Hood College postanowili sprawdzić, jak społeczność metali reaguje na sytuację przewrócenia się tańczącej osoby w zależności od tego, czy jest ona kobietą, czy mężczyzną. W tym celu wybrali się na koncerty popularnych grup metalowych (wśród których był również swojski Behemoth), dołączali do tańczących grup, po czym… upadali i obserwowali reakcje pozostałych uczestników zabawy. 

Te nieco dziwaczne i na pewno wykonywane z dużym poświęceniem dla sprawy badania wykazały, że niezależnie od płci, w większości przypadków moshujący fani metalu mogą liczyć na pomoc. Wsparcie oferowane mężczyźnie było jednak inne niż to oferowane kobiecie. Faceta po prostu chwytano i pomagano mu wstać. Podobnie zachowywano się również wobec kobiety, przy czym mogła ona liczyć również na pomoc mniej bezpośrednią, w postaci chwilowego zabezpieczenia otoczenia tak, aby umożliwić dochodzenie do siebie przez nieco dłuższą chwilę. Opisana opiekuńczość byłaby zapewne łatwa do przeoczenia dla kogoś obserwującego mosh z zewnątrz, mogącego dostrzegać w nim jedynie dziką ekspresję energii i agresji. Metalowy mosh, podobnie jak walc angielski czy macarena, ma jednak swoje reguły, a jedna z nich dotyczy szybkiego niesienia pomocy współtańczącym.

Ekstremalne częstotliwości

Często słyszy się, że dźwięki instrumentów w „Czterech porach roku” Vivaldiego naśladują odgłosy przyrody: szum wiatru, ptasie trele czy burzowe grzmoty. Jeśli tak jest, to muzykę metalową porównać można do rzeczy, które zwykle budzą w ludziach niepokój czy wręcz przerażenie: trzęsienie ziemi, ryki groźnych zwierząt, gniewne lub nienaturalne brzmiące głosy ludzi, których natężenie i bliskość w codziennych sytuacjach motywowałyby do ucieczki lub poszukiwania schronienia. Kiedy jednak o odbiór tego rodzaju dźwięków pyta się miłośników metalu, wyrażają oni pozytywne opinie i zapewniają, że kontakt z taką muzyką to dla nich radosne przeżycie. Czy zatem metale odbierają dźwięki inaczej niż reszta populacji?

Odpowiedzi na to pytanie poszukiwała grupa badaczy z paryskiej Sorbony. W jednym z badań prezentowali oni fanom metalu oraz fanom muzyki pop krótkie zestawy dźwięków ludzkich głosów oraz instrumentów muzycznych, które albo miały swoje standardowe brzmienie, albo były zmodyfikowane tak, aby przypominać odgłosy obecne w metalowych utworach. Zadaniem badanych było określenie, w jakim stopniu dźwięki te wydają im się przyjemne dla ucha. Po przeanalizowaniu danych okazało się, że obie grupy nie różniły się w swoich ocenach – to, co brzmiało pozytywnie lub odstraszająco dla fanów popu, działało podobnie na fanów ciężkiego brzmienia. W innych badaniach miłośnicy metalu okazali się być równie efektywni w wykrywaniu kierunków, z których nadchodzą dźwięki, co fani popu. Mało tego, preferencje badanych osób związane z metalowymi utworami padały w momencie, gdy równolegle z słuchaniem wykonywali obciążające umysł, wymagające szybkiego reagowania działanie. Francuscy badacze doszli więc do wniosku, że metale nie różnią od słuchaczy innych gatunków muzycznych pod względem czysto zmysłowych mechanizmów przetwarzania dźwięków. Preferowanie ciężkiego brzmienia ma ich zdaniem wynikać raczej ze znaczenia, jakie metalowym tekstom i dźwiękom nadają sami słuchacze.

Psychologowie z Tajwanu wykazali jednak, że słuchanie metalu oddziałuje na nasz organizm na bardzo podstawowym poziomie. Wiele utworów z tego gatunku zawiera zarówno przytłaczające, mroczne fragmenty, jak i bardziej liryczne momenty uspokojenia. Sprawdzono więc, jak takie kontrasty muzyczne wpływają na szybkość oddychania oraz liczbę uderzeń serca. W tym celu prezentowano badanym albo wyłącznie „twarde” lub „miękkie” wycinki utworów metalowych, albo kompozycje składające się z fragmentów obu rodzajów. Uzyskane wyniki pokazały, że u słuchaczy dochodziło do bardziej gwałtownego spowolnienia akcji serca w trakcie słuchania fragmentów łagodnych, jeżeli poprzedzane były one dźwiękami z gatunku takich, które nie biorą jeńców. Pobudzenie związane ze słuchaniem mocnych brzmień zachodziło natomiast wolniej wtedy, gdy słuchacze zapoznawali się wcześniej z łagodnymi dźwiękami. Występujące w metalowych utworach gwałtowne przejścia, zarówno te od agresji do łagodności, jak i te od pokoju do ekstremalnej wojny, stanowią zatem środowisko akustyczne, w którym kultura pod rękę z fizjologią dostarczają szczególnego rodzaju cielesnych wrażeń.

Muzyka metalowa nie tylko wywołuje emocje, ale również pozwala nimi zarządzać. Według badaczy z Uniwersytetu w Queensland przebiega to jednak inaczej niż w wyobraźni osób widzących w metalu źródło wielu społecznych problemów. Naukowcy na początku podpięli kilkudziesięciu fanów metalu do aparatury mierzącej tętno oraz poprosili o wypełnienie kwestionariusza badającego ich aktualne emocje. Następnie uczestnicy mieli przypominać sobie sytuacje życiowe, w których czuli naprawdę silny gniew, po czym następował kolejny pomiar stanów emocjonalnych. Potem części badanych polecono oczekiwać w ciszy na kolejną część eksperymentu, a pozostałych poproszono o oczekiwanie na kolejną część badania, gdy w tym czasie odtwarzano im metalowe utwory. Ostatnią częścią badania był kolejny pomiar aktualnie odczuwanych emocji.

Analiza tętna pokazała, że początkowe pobudzenie badanych w obu grupach miało podobny poziom, po czym wzrastało na etapie przypominania sobie sytuacji związanych z gniewem. O ile jednak w grupie kontrolnej tętno ulegało potem obniżeniu, o tyle wśród słuchających metalu wciąż było wysokie. Pomimo różnic fizjologicznych obie grupy nie różniły się jednak od siebie w subiektywnych ocenach odczuwanych emocji, takich jak wrogość czy relaks. U tych, którzy podczas oczekiwania na kolejny etap badań słuchali muzyki, odnotowano jednak wyższe wskaźniki aktywności i poczucia inspiracji. Zdaniem australijskich badaczy świadczy to o możliwości wykorzystywania metalu do regulowania emocji odczuwanych w codziennych sytuacjach. Z jednej strony sami fani mocnej muzyki mogą niejako samodzielnie sięgać po nią, aby cytryny napotykanych trudności zamieniać w lemoniadę bardziej kreatywnego działania. Z drugiej zaś – tkwiący w metalu potencjał może pomagać w rozbudzaniu twórczych tendencji podczas terapii osób na co dzień lubujących się w takich właśnie utworach.

Promieniowanie przenikliwe

Utworów metalowych raczej nie usłyszymy w rozgłośniach głównego nurtu. Widoczne zainteresowanie świata nauki metalem i jego słuchaczami można jednak uznać za komplement w stronę ich wyrazistości oraz wyjątkowości. Wypada wspomnieć przy tym, że ciężkie brzmienie doczekało się nawet własnego czasopisma naukowego pod tytułem „Metal Music Studies”. Ukazuje się ono trzy razy w roku, a za publikowanie tam artykułów punkty liczące się do ogólnego dorobku naukowego przyznaje również polskie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Do pogłębiania doświadczeń związanych z słuchaniem metalu mogą zachęcać też… sami naukowcy, prezentujący w swoich publikacjach długie listy utworów, jakie wykorzystywali w swoich eksperymentach. Przykładowo, w jednym z badań poproszono gitarzystów o wskazanie, jak bardzo podobają im się dwa utwory: klasyczny „Iron Man” zespołu Black Sabbath oraz reprezentujący technicznie zaawansowany, ekstremalny metal „Shards of Scorched Earth” amerykańskiej grupy Rings of Saturn. Utworów tych warto poszukać na którejś z platform streamingowych i spróbować wysłuchać od początku do końca. Dla niektórych mogą być to minuty, które naprawdę trudno będzie zapomnieć. Z innej perspektywy, badania przeprowadzone wśród osób, które w młodości słuchały metalu, wykazały, że wspominają one swoje młodzieńcze czasy jako okres bardziej szczęśliwy, niż ludzie o innych gustach muzycznych. Ozzy Osbourne w jednej z piosenek z albumu „Diary of a Madman” śpiewa, że nie da się zabić rock’and’rolla. Być może nie da się zabić także nostalgii zostawiającej po sobie metaliczny posmak? 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru NR 34/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Umysł z metalu