Uderzenie rakiety pod Lublinem. Cztery kwestie, na które powinniśmy zwrócić uwagę

Polityczny i społeczny kontekst zdarzenia, do którego doszło przed świtem we wschodniej Polsce, ma istotne znaczenie. Ani panika, ani obojętność nam nie pomogą. Co więc musimy sobie teraz uświadomić?
Czyta się kilka minut
Służby w miejscu upadku rosyjskiej rakiety. Tarnawa Kolonia, 30 lipca 2026 r. // Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Służby w miejscu upadku rosyjskiej rakiety. Tarnawa Kolonia, 30 lipca 2026 r. // Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Zdarzenie to wzbudziło ogromy niepokój – jest namacalnym przypomnieniem bliskości wojny. 

Pochłonięci sporami o pamięć i historię z Ukrainą zdajemy się zapominać, jak wielkiej próbie poddani są nasi ukraińscy sąsiedzi, dla których bombardowania rosyjskie z użyciem rakiet i dronów, wystrzeliwanych przez Rosję na cały obszar ukraińskiego państwa, to ponura i dramatyczna codzienność od lutego 2022 r. Opisywanie niebezpiecznego incydentu na obszarze wschodniej Polski, jakim jest wybuch rakiety (na szczęście bez ofiar), warto dla pełnego kontekstu uzupełniać jak najbardziej realnymi faktami: ostatnie rosyjskie bombardowania Lwowa i okolic na zachodzie Ukrainy w pobliżu granicy z Polską (również z całym NATO i całą UE) spowodowały ogromne szkody materialne, a około 20 osób zostało rannych. 

Jak powinniśmy zareagować po eksplozji rakiety 

Z każdego takiego zdarzenia władze polskie różnego szczebla i różnorodne służby muszą wyciągać wnioski – jakie procedury ostrzegawcze i obronne działają prawidłowo, a jakie nie. Nieuchronnie licytacja, co i gdzie się sprawdziło, obejmie od razu świat polityki, ale tu warto apelować, pewnie bezskutecznie, do wszystkich stron politycznych sporów, że koniec końców usterki w reagowaniu na zagrożenie są wypadkową działań wielu rządów i wielu poziomów służb, natomiast większość obywateli z pewnością oczekuje od państwa stabilności i powagi w momencie zagrożeń. 

Wyciąganie wniosków dotyczy zresztą nie tylko polityków, wojska, obrony cywilnej. Zdarzenia takie jak eksplozja rakiety na Lubelszczyźnie, ale i dźwięk poprzedzających jej wybuch syren, głośne i nagłe przeloty samolotów myśliwskich są także testem dla ludności. W takich momentach najgorsze są dwie skrajności: panika albo obojętność. Odporność państwa i społeczeństwa oznacza, że te dwie skrajności są niwelowane możliwie do minimum, a w to miejsce wchodzą odpowiednie dla skali zagrożenia reakcje i zachowania.

Nie da się uniknąć omówienia politycznego i społecznego kontekstu niebezpiecznego zdarzenia, do którego doszło przed świtem we wschodniej Polsce. 

Po pierwsze, symboliczne jest to, że jeszcze w środę wieczorem akurat w Lublinie premier Tusk i prezydent Zełenski dyskutowali o praktycznej współpracy sojuszniczej między Polską a Ukrainą w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Szczyt polsko-ukraiński to dowód, że mimo wszystko napięcia na tle historycznym nie zredukowały do minimum kontaktów Warszawy i Kijowa. 

Antyukraińskie nastroje w Polsce

Po drugie, prezydent Zełenski przyjechał do Lublina po spotkaniu za oceanem z prezydentem Donaldem Trumpem, który – ku zaskoczeniu wielu z nas – zaczyna dosyć przyjaznym i przychylnym okiem patrzeć na wysiłek wojenny Ukrainy i gotów jest udostępnić Ukraińcom nawet wrażliwe licencje na produkcje antyrakiet Patriot, niezbędnych w walce z Rosją. Jeśli ten zwrot Trumpa w stronę Kijowa jest trwały i autentyczny, to jest to dobra prognoza na kolejne miesiące wojny. Takie ocieplenie relacji Ukraina–Stany Zjednoczone jest w strategicznym interesie Polski.

Po trzecie, jesteśmy w momencie niebezpiecznego zwrotu nastrojów w polskim społeczeństwie. Coraz więcej z nas nie życzy sobie wsparcia dla Ukrainy ani doraźnej, ani długofalowej. Jak widzieliśmy ostatnio, Ukrainki i Ukraińcy w Polsce są obiektem fizycznych i słownych ataków. Te zachowania dla Polski są hańbiące. Nie może być dla nich żadnej zgody. Antyukraińskie nienawistne treści oraz niemądre opinie różnych analityków, że Ukraina już jest pewna swego, już czuje się zwycięska, i już odważyła się obejść Polskę w Europie i nawiązać „antypolskie” sojusze itd., legitymizują nastroje i przemoc wobec uchodźców. 

Ukraina walczy o przetrwanie, i to jest jej naczelny cel narodowy. Natomiast polski skręt w stronę wrogości wobec niej to krok dla nas samych samobójczy. Obnaża nasze kompleksy i brak wizji tego, co mamy robić w czasach wojny i w czasach bez wojny – o pokoju cały czas trudno mówić. 

Zagrożenie z Rosji jest realne

I wreszcie po czwarte, eksplozja rakiety we wschodniej Polsce pokazuje, że próg, od którego zwykłe geograficzne sąsiedztwo z regionem wojny podnosi się w stronę możliwości bycia wciągniętym w konflikt zbrojny, jest coraz niższy. Przestrogi przed rosyjskimi prowokacjami wobec Polski i reszty wschodniej flanki zachodniego sojuszu nie są żadnym wymysłem. Zagrożenie z Rosji jest realne, może nawet bardziej niż kiedykolwiek. 

Ukraina stawia bohaterski opór i ma wiele atutów w ręku. Ale wciąż tej wojny nie wygrała i jest daleka od zwycięstwa. Być może Rosji potrzebna jest nowa faza konfliktu po to, by łatwiej było osaczyć przeciwnika. Dlatego – tu powtórzę się – ani panika, ani obojętność, ani zaklęcia w rodzaju „to nie nasza wojna”, ani antyukraińska kampania wrogości – w żadnym stopniu nas nie uodparniają i nie oddalają realnego zagrożenia ze wschodu. A to zagrożenie nazywa się Putin i putinowska Rosja. Sojusznikami są państwo i naród ukraiński. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł