Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Uczeń Sapiehy

Uczeń Sapiehy

08.05.2017
Czyta się kilka minut
Wojtyła zamierzał chyba rozpocząć proces beatyfikacyjny Księcia Niezłomnego. Warto wrócić do tej idei, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że kanonizowany papież wiernie kroczył po śladach poprzednika.
August Zamoyski, pomnik kardynała Sapiehy przy kościele franciszkanów w Krakowie Fot. Grażyna Makara
S

Spotkali się 3 maja 1938 r. Abp Sapieha przyjechał do Wadowic z wizytacją i na bierzmowanie. Czy już wtedy zwrócił uwagę na młodego Karola Wojtyłę, trudno powiedzieć. Wiadomo natomiast, że trzy dni później arcybiskup odwiedził wadowickie gimnazjum i maturzysta Wojtyła witał go w imieniu uczniów. Arcybiskup zapytał wówczas katechetę, ks. Edwarda Zachera, co ten uczeń zamierza robić po szkole. Gdy się dowiedział, że wybiera się na polonistykę, miał powiedzieć: „Szkoda, że nie na teologię”. Wiadomo też, że młody Wojtyła kilka lat wcześniej odwiedził na Wawelu byłego wikarego z Wadowic i swojego dawnego katechetę ks. Kazimierza Figlewicza. Uczestniczył wówczas w liturgii Wielkiego Tygodnia w katedrze, której przewodniczył metropolita.
Metropolita
Po śmierci ojca (w lutym 1941 r.) Wojtyła coraz poważniej zastanawia się nad swoim powołaniem. Wstępuje do zakonspirowanego seminarium we wrześniu 1942 r., pracując od 1940 r. najpierw w kamieniołomach na Zakrzówku, potem w fabryce Sol- vay. 1 sierpnia 1944 r. wybucha powstanie w Warszawie, a 6 sierpnia Niemcy robią w Krakowie dużą łapankę. Wtedy Sapieha postanawia, żeby kleryków sprowadzić do pałacu arcybiskupiego. Wojtyle udaje się przejść z Dębnik na Franciszkańską. Od tej chwili widzi Sapiehę codziennie.
W listopadzie 1945 r. Wojtyła zostaje przyjęty do stanu duchownego i zaczyna nosić tonsurę. Sapieha był znany z tego, że pilnował, aby młodzi księża ją posiadali: zdarzało się, że sam ją wycinał, gdy zauważył jej brak. Krążyła anegdota o księdzu, który wyszedł z pałacu arcybiskupiego właśnie po takich obstrzyżynach dokonanych przez Sapiehę. Ktoś go na ulicy zaczepił, gdzie jest tak dobry fryzjer. Podał adres: Franciszkańska 3 i ten człowiek zgłosił się na furtę. Sapieha miał poczucie humoru i śmiał się z tego.
W grudniu 1946 r. Wojtyła mówi Sapieże, że chce wstąpić do zakonu, najprawdopodobniej miał to być karmel. Metropolita odpowiada: „Najpierw skończ to, co zacząłeś”. Święcenia kapłańskie przypadają na 1 listopada 1946 r., a wkrótce Wojtyła ze Stanisławem Starowieyskim wyjeżdża na studia do Rzymu.
Po dwóch latach poświęconych pisaniu doktoratu wraca. Zostaje wikarym w Niegowici, potem trafia do św. Floriana w Krakowie. Na zdolnego księdza zwraca uwagę ks. prof. Ignacy Różycki, wybitny teolog, który chce, by Wojtyła robił habilitację, ale na wiosnę 1951 r. kard. Sapieha podupada na zdrowiu. Umiera 23 lipca 1951 r. Administratorem diecezji zostaje abp Eugeniusz Baziak. Różycki wstawia się u niego za Wojtyłą, który otrzymuje urlop naukowy. Ks. Różycki jako kanonik kapituły posiada mieszkanie na Kanoniczej 19. Proponuje Wojtyle pokój. Ks. Wojtyła utrzymuje się ze stypendiów mszalnych, a co sobotę przychodzi się wykąpać do św. Floriana. W 1958 r. zostaje biskupem pomocniczym, a w 1964 r. arcybiskupem krakowskim i wraca do Domu Biskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3.
Wojtyłowy styl
Sapieha obejmował diecezję w 1912 r. po kniaziu Janie Puzynie, który w Krakowie był nielubiany (m.in. dlatego, że odmówił przyjęcia prochów Juliusza Słowackiego na Wawel i nie pozwolił na katolicki pogrzeb pisarza, który popełnił samobójstwo – Michała Bałuckiego). Duchowieństwo za jego czasów obowiązywały trzy wezwania: ora, labora, optempera (módl się, pracuj, słuchaj). Sapieha zamienił je na: ora, labora, ama (módl się, pracuj i kochaj).
Pierwszym wzorcem dla Wojtyły była więc modlitwa. W regulaminie seminaryjnym od godziny 22.00 obowiązuje silentium – cisza, a klerycy nie powinni opuszczać swojego pomieszczenia. Zdarzało się, że łamali zakaz i podglądali księcia w kaplicy. Sapieha po 22.00 długo się modlił, niekiedy leżąc krzyżem. Wojtyle ten obraz zapadł w pamięci. Potem robił to samo. Widywano jego łóżko nieużywane – wyglądało tak, jakby się całą noc modlił.
Z bliskością zaimprowizowanej sypialni kleryków z kaplicą pałacową wiąże się anegdota. Jeden z księży z rocznika Wojtyły opowiadał, że kiedyś przed ciszą urządzili wojnę na poduszki – nie wiedzieli, że Sapieha akurat jest nieopodal. W pewnym momencie drzwi się otworzyły, zaglądnął metropolita i powiedział: „Jak będziecie burzyć pałac, to mnie powiadomcie”.
Sapieha wstawał wcześnie, w kaplicy odprawiał pierwszą mszę. Potem siadał w ławce, a kapelan odprawiał – przed soborem nie było koncelebry. Trwało to od 6.00 do śniadania o 8.00. Czyli można powiedzieć, że codziennie Sapieha na modlitwie spędzał ok. czterech godzin. Wojtyła tę „dniówkę” podwoi. Wielu zwracało uwagę, że kierował się zasadą duchowości karmelitańskiej: osiem godzin snu, osiem godzin modlitwy i osiem godzin pracy. Sapieha był zatem człowiekiem, który Wojtyle pokazał bliskość z Najświętszym Sakramentem.
Drugim wzorcem był styl pracy. Wojtyła przejął od Sapiehy rozkład zajęć. Po śniadaniu zapoznawał się z korespondencją, a potem przyjmował gości. Sapieha lubił niezapowiedziane wizyty księży, podobnie Wojtyła. Obaj też nie lubili pracy administracyjnej. Jeśli Sapieha zostawał w kurii, stawał się nerwowy. Świetnie się natomiast czuł wśród ludzi na wizytacjach. Ponieważ lubił spać w swoim łóżku, jego kamerdyner zabierał łóżko polowe. A Wojtyła również mówił do współpracowników: „Wy róbcie swoje, a ja idę do ludzi”.
Innym powinowactwem obu hierarchów był świetny kontakt z młodzieżą. Sapieha założył w 1912 r. przy kościele św. Anny pierwsze w Polsce duszpasterstwo akademickie. Gdy w marcu 1946 r. wrócił z Rzymu do Krakowa z biretem kardynalskim, wywołało to entuzjazm krakowian: studenci wnieśli go razem z samochodem do kościoła Mariackiego. Z okazji kardynalskiej nominacji kleryk Wojtyła w auli seminaryjnej recytował „Kazanie o miłości Ojczyzny” ks. Kajsiewicza.
W maju 1951 r. – trzy miesiące przed śmiercią – Sapieha poważnie zachorował. Ale dowiedział się, że w budynku obecnej Filharmonii Krakowskiej odbędzie się zjazd młodzieży. Uznał, że musi tam być, a ledwo już wtedy chodził. Młodzież przyjęła go entuzjastycznie. Była to ostatnia jego publiczna wizyta. Sytuacja ta przypomina słowa umierającego Jana Pawła II skierowane do młodzieży: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie”.
Wspólna dla ich obu była też bliskość z księżmi. Ciekawie to pokazuje anegdota opowiadana przez krakowskich księży. W tamtych czasach, gdy ksiądz był przyjmowany przez metropolitę, musiał uklęknąć na oba kolana i pocałować biskupi pierścień. Jeżeli książę nie pozwolił wstać, ksiądz wysłuchiwał tego, co metropolita miał do powiedzenia, na kolanach (dziś nas to gorszy, ale wtedy było praktykowane). Pewien ksiądz na kolanach wysłuchał ostrej reprymendy, po czym metropolita kazał mu wyjść, nie dopuszczając do głosu. Później okazało się, że zbeształ nie tego księdza, którego zamierzał – nastąpiła pomyłka. Sapieha tak to przeżył, że nie zważając na późną porę, wsiadł do swojego chevroleta (podobno w Galicji były tylko dwa takie egzemplarze – drugi miał hrabia Suski w Suchej Beskidzkiej) i pojechał do parafii tego księdza, by go przeprosić. Księża go uwielbiali.
W końcu wspólnym rysem obu metropolitów była troska o ubogich i chorych – przeszedł do historii jako wielki jałmużnik. W dniu ingresu, w lutym 1912 r., wydał na Kazimierzu obiad dla najuboższych. Lubomirscy, Sapiehowie, Potoccy, którzy przyjechali na ingres, czekali na niego aż do kolacji. Najpierw spotkał się z ubogimi.
Świadectwo
W 1976 r. w 25. rocznicę śmierci kard. Karol Wojtyła stawia Sapieże pomnik dłuta rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego. Staje on naprzeciwko pałacu arcybiskupiego. Choć władze nie chcą się na to zgodzić, Wojtyła grozi, że publicznie napiętnuje próbę storpedowania uczczenia w ten sposób zasłużonego hierarchy. Pomnik przedstawia księcia w postawie pokornej modlitwy. Wojtyła zapamiętał Sapiehę nie jako męża stanu w purpurze kardynalskiej, księcia niezłomnego, niekoronowanego króla, tylko jako człowieka modlitwy.
Podczas ingresu do katedry wawelskiej 8 marca 1964 r. Karol Wojtyła mówi: „Kiedy dziś znalazłem się przed sarkofagiem św. Stanisława, uświadomiłem sobie, że poniżej tego ołtarza spoczywa mój... – boję się wymówić... – Poprzednik. Boję się wymówić dlatego, że wszyscy w Polsce wiedzą, co znaczy to nazwisko i imię – a przed chwilą słyszeliśmy, że Ojciec Święty mnie wskazał jako jego następcę: Adam Stefan Kardynał Sapieha. W 1946 r., 1 listopada, włożył na mnie ręce i wyświęcił mnie na kapłana: zrodził mnie dla kapłaństwa”.
Na ołtarze
Na Milenium Chrztu Polski w katedrze na Wawelu urządzono sesję naukową poświęconą Sapieże. Przemawiali m.in. prof. Adam Vetulani, prof. Marian Plezia, abp Bolesław Kominek. Abp Wojtyła wygłosił referat „Adam Stefan kardynał Sapieha – metropolita krakowski i duchowieństwo archidiecezji krakowskiej w okresie ciemnej nocy okupacji”. Przygotowując tę sesję, zlecił ks. Stanisławowi Czartoryskiemu zbieranie świadectw na temat życia Sapiehy – zachowały się one w archiwum. Wygląda na to, że metropolita – późniejszy papież – myślał o ewentualnym procesie beatyfikacyjnym poprzednika.
Warto powrócić do tej idei. Sądzę, że skuteczne przeprowadzenie procesu beatyfikacyjnego nie byłoby trudne. Zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, jak wiernie Wojtyła szedł po śladach księcia arcybiskupa. Jego świętość w dużej mierze ma swoje źródło w heroiczności cnót Sapiehy. ©℗

Wysłuchał ARTUR SPORNIAK

KS. ANDRZEJ SCĄBER był sędzią pomocniczym w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Jako delegat arcybiskupa krakowskiego ds. kanonizacyjnych nadzoruje wszystkie procesy prowadzone przez archidiecezję krakowską.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]