Reklama

Typ marzyciela

Typ marzyciela

11.12.2007
Czyta się kilka minut
Postanowiłam "zinwentaryzować" dzieciństwo mojego pokolenia iludzi ciut starszych. Pretekstem do tego był pewien drobny epizod domowy. Pewnego dnia napomknęłam wrozmowie zdziećmi, że wpierwszych latach szkoły podstawowej pisałam stalówką maczaną wkałamarzu. Gdybym powiedziała, że pisaliśmy gęsimi piórami, nie wzbudziłoby to większego zdumienia. Dzieci patrzyły na mnie zpolitowaniem. Uświadomiłam sobie, jak niewiele wiedzą omoim, nie tak odległym przecież dzieciństwie. Ijak bardzo różnią się nasze dziecięce doświadczenia.
N

Nazwano mnie Jan Konstanty, ale "Jan" pozostał tylko w dokumentach. Mówiono do mnie Kot, zdrobniale Kocio, Kotek, ale rodzice nie używali spieszczeń. W szkole - Kostek (czego nie lubię) albo Przybora po prostu - takie były podówczas szkolne obyczaje. Kiedy kumple chcieli mi dokuczyć, nazywali mnie Kościotrupem - żart dosyć oczywisty przy mojej ówczesnej posturze.

Zabawki

Pamiętam pierwsze mieszkanie na Żoliborzu. Przejeżdżającą za oknem warszawę. Misia większego ode mnie. Łóżeczko z siatką i zdejmowanym stalowym pałąkiem. Blaszane autko przy placu Wilsona, którym można było za złotówkę pojeździć, kręcąc kierownicą. I swoją rozpacz, kiedy okazało się, że nie sięgam nogami do pedałów. Miałem zaledwie dwa lata, kiedy przeprowadziliśmy się do Śródmieścia.

Miś nazywał się Mruczanko. Był twardo-miękki, wypchany...

21646

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]