Reklama

„Tyle naraz"

„Tyle naraz"

20.03.2006
Czyta się kilka minut
Nie są to tylko interpretacje wierszy Szymborskiej. Wpleciono je z jednej strony w biografię poetki, z drugiej w historię polską drugiej połowy XX wieku. Czytane razem, dobrze obrazują rozwój tej poezji.
Tadeusz Nyczek
P

Po co pisać o poezji? Może w ogóle się nie powinno, wszyscy powtarzają to do znudzenia. Nie da się przecież lepiej innymi słowami wyrazić tego, co już zostało opowiedziane w najsubtelniejszym z dostępnych nam sposobów mówienia. A jednak kusi nas, żeby mimo wszystko o niej pisać. Trudno się do tego przyznać, ale mamy niekiedy - nie zawsze do końca uświadomioną - nadzieję, że cząstka doniosłości spływa z poetyckiego słowa na nas, komentatorów. Wymyślamy wtedy lepsze lub gorsze wytłumaczenia, dlaczego tak a tak pisać o poezji jednak można. Czasem to się udaje.

Tadeuszowi Nyczkowi się udało. "Tyle naraz świata. 27 x Szymborska" to przypomnienie i kontynuacja dobrze już znanej, bo wydanej w 1997 roku, książki "22 x Szymborska". Do dwudziestu dwóch interpretowanych tam wierszy doszły cztery kolejne z tomów "Chwila" i "Dwukropek" oraz - jako piąte - omówienie "Rymowanek dla dużych dzieci".

Nyczek ma w razie czego parę dobrych wytłumaczeń, dlaczego jemu jednak wolno interpretować poezję. Po pierwsze jego interpretacje są świetnie napisane i czytałoby się je z prawdziwą przyjemnością, nawet gdyby to były osobne eseiki, a nie komentarze. Powiedziałabym nawet, że momentami pisze nieco za dobrze. Sam siebie pyta i sam sobie odpowiada; zarządza minutę ciszy, pisząc "oto ta minuta"; wiersza "Pod jedną gwiazdką" - który jest serią przeprosin skierowanych do różnych przedmiotów, osób i pojęć - w ogóle nie omawia, przeprasza tylko, że próbował go opisać; namawia optymistów, żeby przerwali lekturę, bo końcówka tekstu będzie szkodliwa dla ich dobrego samopoczucia; a na końcu każe zapomnieć czytelnikowi o wszystkim, co przeczytał, i samemu rozpocząć podróż po poezji Szymborskiej. W jego tekstach niekiedy po prostu brakuje miejsca na czytelnika. Chyba że to czytelnik, który lubi być prowadzony w coraz to inną stronę. A jednak to właśnie dzięki dynamice wywodu, dzięki zachowanej mimo wszystko prostocie stylu, a także dzięki owej samowystarczalności autora jego szkice nie są służalcze wobec poezji, ale komentują ją lekko i z dystansem.

Po drugie, nie są to tylko interpretacje wierszy. Kolejne, ułożone chronologicznie omówienia są wplecione z jednej strony w biografię poetki, z drugiej w historię polską drugiej połowy XX wieku. Czytane razem, dobrze obrazują rozwój poezji Szymborskiej. Nyczek nie waha się komentować także wczesnych wierszy z okresu socrealizmu, które - tu nie pomoże nawet największe uwielbienie dla późniejszych arcydzieł - są po prostu złe. Nasuwa się pytanie: po co przypominać i komentować złe teksty? Autor także zapewne miał takie wątpliwości. Kiedy zaczynał pisać książkę "22 x Szymborska", zdecydował się jednak - i chyba słusznie - na jej rozpoczęcie od tych właśnie wierszy. Uważał najwyraźniej, że jego celem jest pokazanie drogi, jaką przeszła poetka, a nie po prostu opowiadanie o tym, co udało się jej najlepiej. Z takiego punktu widzenia i dobre, i złe wiersze są ważne.

Po trzecie wreszcie, Nyczek zdaje sobie sprawę zarówno z możliwych zarzutów, jak i z powagi zadania, jakie przed nim stoi. Wie aż za dobrze, że musi skradać się powoli, dotykać materii słowa poetyckiego tylko opuszkami palców. Niezbyt uparcie próbuje zbliżyć się do tajemnicy tej poezji, brakuje mu czasem trochę poetyckiej intuicji. Jeśli jednak być konsekwentnym, trudno go za to winić; gdyby się do tajemnicy zbliżył, powiedzielibyśmy, że bezprawnie w nią wtargnął. Poza tym być może do tajemnicy tej poezji w ogóle nie da się zbliżyć. Komentarz krytyka pozostaje obok wierszy, na innym niż one poziomie i zapewne więcej jest zalet niż wad takiego układu.

Brakuje może trochę zebrania rozległych doświadczeń interpretatora i próby zarysowania chociaż - bo więcej trudno się domagać - fenomenu Szymborskiej. Nyczek przywołuje, co prawda, w jednym ze szkiców swoją wypowiedź dla telewizji szwedzkiej, że to poezja o wszystkim. Ale Szymborska zapewne nie chciałaby być poetką piszącą o wszystkim, sama przecież pisała:

Wszystko -

Słowo bezczelne i nadęte pychą.

Powinno być pisane w cudzysłowie.

Udaje, że niczego nie pomija,

Że skupia, obejmuje, zawiera i ma.

A tymczasem jest tylko strzępkiem

zawieruchy.

("Wszystko", z tomu "Chwila")

To oczywiste, że Tadeuszowi Nyczkowi chodziło o trochę inne "wszystko", nie chciałabym czepiać się słówek. A jednak o ile lepiej mówi o tej poezji tytuł jego książki, będący cytatem ze znakomitego wiersza "Urodziny": "Tyle naraz świata". Różnica między "wszystko" a "tyle naraz" jest niebagatelna. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę tendencję Szymborskiej do ukonkretniania świata, jej uwielbienie dla szczegółu, przedmiotu, przypadku, które słusznie zaznacza komentator. "Wszystko" uogólnia. "Tyle naraz" natomiast podkreśla konkretność i osobność poszczególnych elementów świata:

(...) moreny, mureny i morza i zorze,

i ogień i ogon i orzeł i orzech -

jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?

Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,

bodziszki, modliszki - gdzie ja to

pomieszczę?

Motyle, goryle, beryle i trele -

dziękuję, to chyba o wiele za wiele.

Tadeusz Nyczek, "Tyle naraz świata. 27 x Szymborska", Kraków 2005, Wydawnictwo a5.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]