Tygodnik Czytelniów

„TP” 51-52 / 2021
Czyta się kilka minut

A NA DESER FELIETONY

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem w świątecznym numerze „TP” historię pierogów i ich rozlicznych odmian z różnych stron świata. Sam jestem amatorem tego dania, niezależnie od kształtu, zawartości czy miejsca pochodzenia.

W ramach uzupełnienia chciałbym wspomnieć o jednej z europejskich wersji pierogów, a mianowicie o wywodzących się z Niemiec południowo-zachodnich, dokładnie z Badenii, Maultaschen. Owe maultasze (po polsku można pisać już z małej litery) to nic innego jak polskie pierogi, tylko kwadratowe. Mieszkałem przed wielu laty w Badenii, bywam tam regularnie i zawsze w programie wizyt w Stuttgarcie i okolicy musi być kolacja z domowymi maultaszami. Serwowane są one przeważnie w głębokim talerzu z rosołem lub podsmażane na maśle z drobno posiekaną cebulką albo szczypiorkiem.

Ciekawa jest legenda pojawienia się tego dania na badeńskich stołach. Maultaschen – według tej legendy – pojawiły się w czasach wojny trzydziestoletniej, a więc dużo później niż opisywane przez red. Kuźmińskiego odmiany pierogów. Pojawiły się w zachowanym do dziś (choć obecnie już zsekularyzowanym) klasztorze cystersów w mieście Maulbronn koło Stuttgartu. Wojna trzydziestoletnia to także okres głodu w Niemczech, więc jadało się, co się trafiło, grymasić nie należało. Mnichom trafiła się niespodziewanie duża porcja świeżego mięsa, a ponieważ stało się to w czasie Wielkiego Postu, aby nie złamać obowiązującego wówczas nakazu wstrzymania się od pokarmów mięsnych i jednocześnie nie marnować darów Bożych, zapakowali posiekane mięso wraz z innymi składnikami do „torebek” czy „kieszonek” (Taschen) z rozwałkowanego – czyli postnego! – ciasta z wody i mąki pszennej. Sądzili, że dobry Pan Bóg nie dojrzy, co w środku owych taszek ze zwykłego ciasta się kryje, i sprytni mnisi uchowają się w ten sposób przed Bożym gniewem. Czy legenda ma coś z prawdy? Pewnie tyle, co każda legenda. Nazwa od miasta Maulbronn oraz niemieckiego słowa określającego torbę czy kieszeń pozostała jednak do dziś. Produkt ten doczekał się nawet oficjalnej rejestracji w Unii Europejskiej jako schwäbische Maultaschen, czyli szwabskie maultasze.

Refleksja autora na temat dziedziczenia – co drugie pokolenie – zamiłowania nie tyle do konsumpcji, ile do produkcji domowych pierogów, jest niezwykle trafiona w przypadku mojej rodziny. Niezrównaną specjalistką w produkcji pierogów (nie tylko wigilijnych) była moja teściowa, obecnie z racji wieku już mało aktywna w pracach domowych. Ja z żoną popełniłem raz w życiu pierogi – z jagodami. Natomiast obie nasze córki do lepienia pierogów mają po dwie prawe ręce, o czym przekonaliśmy się po raz kolejny przy wigilijnym stole.

Pozdrawiam autora artykułu i całą redakcję, a szczególnie felietonistów. A że felietony w „TP” czytam na deser, więc w numerze świątecznym do nich jeszcze nie dotarłem. Widząc objętość tego numeru – droga przede mną daleka.

TOMASZ SIEMEK

 

NIE JESTEŚMY SAMI

Dokonałam kolejnej prenumeraty „Tygodnika” – na 2022 rok. Jest to prezent świąteczny dla mojej mamy. Zeszłoroczna prenumerata, która była również prezentem, sprawiła jej bardzo dużo radości, ale i otuchy oraz pocieszenia. „TP” dla mamy stał się szczególnym wsparciem po tym, jak w połowie roku, po długiej i ciężkiej chorobie, odszedł mój tato. Dziękuję!

Cotygodniowy numer jest z niecierpliwością wyczekiwany przez mamę, i choć od kilku miesięcy mieszka sama, to tak naprawdę nie jest sama. Jesteśmy my, jej dzieci z naszymi rodzinami, ale jesteście również Wy – dziennikarze, reporterzy, felietoniści, wydawcy. I nieoceniony Redaktor Senior, ks. Adam Boniecki.

Nisko się kłaniam i serdecznie pozdrawiam. A że i w Was, i w nas wiara oraz nadzieja nie umierają, to w nowym roku życzę powrotu do normalności. Ona na pewno w końcu nadejdzie.

JOANNA BABIAK

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2022