Reklama

Tygodnik Czytelniów

Tygodnik Czytelniów

27.12.2021
Czyta się kilka minut
„TP” 51-52 / 2021
A

A NA DESER FELIETONY

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem w świątecznym numerze „TP” historię pierogów i ich rozlicznych odmian z różnych stron świata. Sam jestem amatorem tego dania, niezależnie od kształtu, zawartości czy miejsca pochodzenia.

W ramach uzupełnienia chciałbym wspomnieć o jednej z europejskich wersji pierogów, a mianowicie o wywodzących się z Niemiec południowo-zachodnich, dokładnie z Badenii, Maultaschen. Owe maultasze (po polsku można pisać już z małej litery) to nic innego jak polskie pierogi, tylko kwadratowe. Mieszkałem przed wielu laty w Badenii, bywam tam regularnie i zawsze w programie wizyt w Stuttgarcie i okolicy musi być kolacja z domowymi maultaszami. Serwowane są one przeważnie w głębokim talerzu z rosołem lub podsmażane na maśle z drobno posiekaną cebulką albo szczypiorkiem.

Ciekawa jest legenda pojawienia się tego dania na badeńskich stołach. Maultaschen – według tej legendy – pojawiły się w czasach wojny trzydziestoletniej, a więc dużo później niż opisywane przez red. Kuźmińskiego odmiany pierogów. Pojawiły się w zachowanym do dziś (choć obecnie już zsekularyzowanym) klasztorze cystersów w mieście Maulbronn koło Stuttgartu. Wojna trzydziestoletnia to także okres głodu w Niemczech, więc jadało się, co się trafiło, grymasić nie należało. Mnichom trafiła się niespodziewanie duża porcja świeżego mięsa, a ponieważ stało się to w czasie Wielkiego Postu, aby nie złamać obowiązującego wówczas nakazu wstrzymania się od pokarmów mięsnych i jednocześnie nie marnować darów Bożych, zapakowali posiekane mięso wraz z innymi składnikami do „torebek” czy „kieszonek” (Taschen) z rozwałkowanego – czyli postnego! – ciasta z wody i mąki pszennej. Sądzili, że dobry Pan Bóg nie dojrzy, co w środku owych taszek ze zwykłego ciasta się kryje, i sprytni mnisi uchowają się w ten sposób przed Bożym gniewem. Czy legenda ma coś z prawdy? Pewnie tyle, co każda legenda. Nazwa od miasta Maulbronn oraz niemieckiego słowa określającego torbę czy kieszeń pozostała jednak do dziś. Produkt ten doczekał się nawet oficjalnej rejestracji w Unii Europejskiej jako schwäbische Maultaschen, czyli szwabskie maultasze.

Refleksja autora na temat dziedziczenia – co drugie pokolenie – zamiłowania nie tyle do konsumpcji, ile do produkcji domowych pierogów, jest niezwykle trafiona w przypadku mojej rodziny. Niezrównaną specjalistką w produkcji pierogów (nie tylko wigilijnych) była moja teściowa, obecnie z racji wieku już mało aktywna w pracach domowych. Ja z żoną popełniłem raz w życiu pierogi – z jagodami. Natomiast obie nasze córki do lepienia pierogów mają po dwie prawe ręce, o czym przekonaliśmy się po raz kolejny przy wigilijnym stole.

Pozdrawiam autora artykułu i całą redakcję, a szczególnie felietonistów. A że felietony w „TP” czytam na deser, więc w numerze świątecznym do nich jeszcze nie dotarłem. Widząc objętość tego numeru – droga przede mną daleka.

TOMASZ SIEMEK

 

NIE JESTEŚMY SAMI

Dokonałam kolejnej prenumeraty „Tygodnika” – na 2022 rok. Jest to prezent świąteczny dla mojej mamy. Zeszłoroczna prenumerata, która była również prezentem, sprawiła jej bardzo dużo radości, ale i otuchy oraz pocieszenia. „TP” dla mamy stał się szczególnym wsparciem po tym, jak w połowie roku, po długiej i ciężkiej chorobie, odszedł mój tato. Dziękuję!

Cotygodniowy numer jest z niecierpliwością wyczekiwany przez mamę, i choć od kilku miesięcy mieszka sama, to tak naprawdę nie jest sama. Jesteśmy my, jej dzieci z naszymi rodzinami, ale jesteście również Wy – dziennikarze, reporterzy, felietoniści, wydawcy. I nieoceniony Redaktor Senior, ks. Adam Boniecki.

Nisko się kłaniam i serdecznie pozdrawiam. A że i w Was, i w nas wiara oraz nadzieja nie umierają, to w nowym roku życzę powrotu do normalności. Ona na pewno w końcu nadejdzie.

JOANNA BABIAK

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]